Miejska polityka komunikacyjna: co i kogo powinna wspierać?

Czytałem ostatnio w różnych miejscach o kilku pomysłach na takie kształtowanie miejskiej polityki komunikacyjnej (transportowej), by zmniejszać obciążenie środowiska.

Z jednej strony są pomysły, by promować samochody o napędzie elektrycznym — zwalniając je z opłat za parkowanie, czy dając uprawnienia do jazdy po buspasach.

Z drugiej strony, by podnieść znacząco opłaty za parkowanie.

Kogo i dlaczego powinny wspierać miasta? Kogo dodatkowo docisnąć opłatami? Czytaj dalej…

Myliłem się, są na Ziemi źródła wodoru!

Daaawno, daaawno temu napisałem tu obrazoburczy materiał o tym, że wodór nie jest i nie będzie paliwem przyszłości. Artykuł napisany lata temu, ale wciąż aktualny, bo zasadniczo nic z opisanych w nim kwestii nie uległo zmianie. W skrócie, chodziło mi o to, że wodór to co najwyżej może być środkiem przechowywania energii pozyskiwanej z innych źródeł (elektrownie atomowe, odnawialne źródła energii), ale na pewno nie jest ani źródłem energii, ani paliwem jako takim.

Jednym z argumentów przeze mnie podnoszonych było to, że nie ma na naszym globie źródeł wodoru. Można go pozyskiwać z wody, której mamy pod dostatkiem, ale do tego trzeba zużyć więcej energii, niż uzyska się z jego spalenia. Można go otrzymywać z metanu (gazu ziemnego), ale to też wymaga marnowania energii, którą można wykorzystać lepiej.

Tymczasem trafiłem ostatnio na Wykopie na link, który skierował mnie do serwisu crazynauka.pl, w którym z kolei znalazłem ten film na YouTube — o najgłębszym (do niedawna) odwiercie na świecie — Supergłębokim Odwiercie Kolskim.

Okazuje się, że w czasie wykonywania tego liczącego ponad 12 km głębokości odwiertu, naukowcy odnaleźli ciekłą wodę. Prawdopodobnie efekt połączenia wodoru i tlenu, wyciśniętych ze skał przez potworne ciśnienie i wysoką temperaturę. Ale oprócz wody, odnaleziono tam wodór. Artykuł na Wikipedii o odwiercie informuje, że błoto wydobywane z odwiertu zachowywało się, jak woda gazowana — tylko, że nasycone było właśnie wodorem.

To by oznaczało, że jednak można na Ziemi znaleźć źródła wodoru, technicznie nadające się do eksploatacji. To informacja ciekawa z punktu widzenia naukowego, ale kompletnie bezużyteczna z punktu widzenia gospodarczego. Odwierty na głębokość 12 km to potworny koszt nie tylko wyrażony w dolarach, ale także w kilowatogodzinach energii (patrz: EROEI). Nie spodziewam się, by ta informacja zmieniła gospodarkę energetyczną na świecie na przestrzeni najbliższych kilkudziesięciu lat.

Nawet, gdy już znajdziemy te źródła wodoru na Ziemi i nauczymy się z nich korzystać, trzeba będzie jeszcze poprawić sposoby jego przechowywania, bo z tym sobie też średnio teraz radzimy. O wykorzystaniu do zamiany na energię pod inną postacią nie wspominam, bo tu mamy do dyspozycji ogniwa paliwowe, a można też wyobrazić sobie turbinę gazową na wodór.

Jak zachęcić Warszawiaków do rezygnacji z samochodu w długi weekend

Jak w każdy długi weekend, duże miasta w ogromnej części opustoszeją. Sporo ludzi skorzysta z Bożego Ciała, by z pomocą jednego dnia urlopu zrobić sobie czterodniowy wyjazd.

Niemniej jednak, mnóstwo ludzi pozostanie w mieście. I pewnie będzie chciała skorzystać z przeróżnych lokalnych atrakcji, by nie marnować czasu siedząc w domu.

Jak takich ludzi zachęcić do tego, by przy ładnej pogodzie wybrali spacer, rower, albo komunikację publiczną zamiast samochodu? Skoro już miasto ma być luźniejsze, niech zyska dodatkową porcję świeżego, niezatrutego spalinami powietrza… Czytaj dalej…

Druga rewolucja w dostępie do wiedzy

U zarania ludzkości wiedza i informacje przekazywane były wyłącznie ustnie. Często przyjmowały postać łatwiejszych do zapamiętania piosenek, baśni, legend, niekiedy nawet wierzeń, mających chronić ludzi przed złem (a w rzeczywistości — przed realnymi zagrożeniami czyhającymi na wczesnych ludzi).

Gdy wymyślono pismo, okazało się, że wiedza i informacje mogą zostać zapisane na długi czas i pozostać takie w niezmienionej formie przez wiele pokoleń. Jednak wiedza przekazywana w taki sposób dostępna była nielicznym, którzy potrafili czytać (i których stać było na zakup takiego rękopisu, kopiowanego ręcznie przez jakiegoś zakonnika przy świetle świec).

Rewolucję w dostępie do wiedzy i informacji zapoczątkował wynalazek Jana Gutenberga. Był to rzemieślnik, który opracował pierwszą przemysłową metodę druku na świecie i w latach 1452-1455 wydrukował z jej pomocą najważniejszą ówcześnie książkę — Biblię. Z czasem dzięki drukowaniu można było powielać m.in. słowniki, które ułatwiały ludziom porozumienie się z obcokrajowcami i naukę języków obcych. Ale także encyklopedie, które były w pewnym sensie uporządkowanym przedstawieniem stanu ówczesnej wiedzy. Czytaj dalej…

Inwestycje w służbie mniejszej energochłonności

Od chwili rewolucji przemysłowej świat zmienił się nie do poznania. Wykorzystanie pary, silników spalinowych i energii elektrycznej spowodowały, że życie codzienne oraz praca zaczęły podlegać zupełnie innym priorytetom. Rewolucja zainicjowała zmiany, które spowodowały wzrost efektywności i jakości produkcji, ale był to jedynie początek ewolucji oraz rozwoju przemysłu. Trudno wyobrazić sobie jak wyglądałby nasz świat, gdyby nie postęp w ujarzmianiu źródeł energii. Zadania jakie stawia się obecnie przed zakładami pracy i przedsiębiorstwami nie odnoszą się już tylko do zwiększania ich efektywności. W XXI wieku do głosu dochodzi konieczność zmniejszania kosztów produkcji oraz dbałość o ekologiczną czystość planety. Czytaj dalej…