Paradoks Jevonsa, czyli jakie są skutki energooszczędności

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że dążenie do coraz dalej posuniętej energooszczędności (np. coraz bardziej oszczędnych samochodów) ma tylko pozytywny wpływ na środowisko. Tymczasem coś dokładnie przeciwnego przewidział już 150 lat temu angielski ekonomista, William Stanley Jevons. Znamy to zjawisko jako paradoks Jevonsa.

Jevons w swojej wydanej w 1865 r. pracy „Problem węgla” („The Coal Question”) podzielił się swoimi spostrzeżeniami z obserwacji zmian na rynku węgla kamiennego po upowszechnieniu się wymyślonej niemal sto lat wcześniej przez Jamesa Watta udoskonalonej maszyny parowej. 

Pomysł Watta sprowadzał się do ulepszenia sposobu kondensacji pary wodnej, która we wcześniejszych rozwiązaniach odbywała się w cylindrze maszyny roboczej (co wiązało się ze stratami ciepła). Watt zaproponował, by kondensacji dokonywać w osobnym urządzeniu, skraplaczu, co pozwoliło na uniknięcie strat ciepła i znacząco zmniejszyło jednostkowe zużycie węgla. Ten typ maszyn parowych miał sprawność dwukrotnie większą, niż poprzednie i pojawił się w produkcji w 1776 r.

Panorama Łodzi. Dymiące kominy zakładów przemysłowych i lokalnych kotłowni na węgiel. Kwiecień 1943. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Jevons zauważył, że wzrost sprawności maszyn parowych wcale nie zmniejszył zużycia węgla, a wręcz przeciwnie. Innowacje zaproponowane przez Watta sprawiły, że maszyna parowa na węgiel zaczęła się opłacać w większym, niż do tej pory, zakresie zastosowań. A to i tak przy sprawności maszyny parowej rzędu ledwie ok. 6-10%! 

Powszechnie postuluje się, by problem zmniejszającej się podaży węgla rozwiązać nowymi sposobami jego bardziej sprawnego i oszczędnego wykorzystania. (…) Błędem jest zakładać, że oszczędne wykorzystanie paliwa jest równoznaczne ze zmniejszeniem jego zużycia. Prawdą jest coś dokładnie odwrotnego.

W. S. Jevons, „Problem węgla”, 1865.

Choć praca i wnioski Jevonsa dotyczyły tylko węgla, z biegiem czasu zaczęto rozważać ich zasadność także dla innych zasobów — ropy naftowej czy wody. Zresztą węgiel i dziś jest wciąż bardzo istotnym surowcem energetycznym, bo odpowiada mniej więcej za 1/3 całego światowego zużycia energii i ponad 40% wytwarzania prądu

Choć na pierwszy rzut oka trudno pojąć, jak miałby paradoks Jevonsa się ujawniać, wystarczy się nad tym tylko chwilę zastanowić. W praktyce mechanizm ten może wyglądać tak:

  1. mamy paliwo o określonej cenie, przez co koszt przejechania kilometra samochodem wynosi X złotych,
  2. nowsze samochody mają bardziej sprawne silniki i układy napędowe, dzięki czemu jeżdżą taniej, już za X/2 złotych za kilometr,
  3. coraz więcej osób stać na jeżdżenie samochodem, przez co robi się ich coraz więcej, a zużycie paliwa rośnie.
Roczna produkcja węgla w Wielkiej Brytanii, wyrażona w terawatogodzinach (TWh) od 1700 do 2016 r. Wykres wydaje się potwierdzać obserwacje Jevonsa… Źródło: ourworldindata.org

Dokładnie ten mechanizm ekonomiści zauważyli w odniesieniu do samochodów i paliw ropopochodnych. Znane wszystkim zależności między popytem a ceną wydają się przecież oczywiste — gdy koszt korzystania z jakiegoś dobra (podróży samochodem) spada, popyt na nie rośnie. Jeśli dwukrotny spadek kosztu podróży (wyrażonego w litrach na 100 km) spowoduje trzykrotny wzrost pokonywanych kilometrów, o żadnej globalnej oszczędności paliw nie ma mowy.

Paradoks Jevonsa, a dążenie do zmniejszenia energochłonności gospodarki (i urządzeń)

Dla niektórych paradoks Jevonsa jest doskonałym pretekstem, by krytykować wszelkie działania mające na celu zmniejszenie jednostkowego zużycia energii, jak choćby wprowadzanie na rynek coraz bardziej energooszczędnych sprzętów AGD. O ile w niektórych przypadkach można się z tym zgodzić (jak w opisanym powyżej przykładzie samochodu i cen ropy, albo w przypadku coraz oszczędniejszych źródeł światła, którego później nie chce się nam wyłączać), tak w innych sytuacjach ten paradoks raczej się nie pojawi.

Trudno spodziewać się, by coraz tańsza eksploatacja lodówek (o coraz lepszych klasach efektywności energetycznej) spowodowała, byśmy nagle zaczęli tych lodówek kupować więcej. Po prostu są one już w każdym domu i nie zaczniemy ich raczej montować także w sypialniach i garażach. Oczywiście, poczucie a co mi tam, ona prawie w ogóle prądu nie zużywa może skłaniać do tego, by np. w mniejszym stopniu dbać o oszczędne korzystani z lodówki (unikanie pozostawiania przez długi czas otwartych drzwi lodówki, wstawiania do środka garnka z gorącą zupą). 

Trudno o dobre rozwiązanie tego problemu. Można przykładowo dociążać paliwa i nośniki energii coraz większymi podatkami, np. akcyzą na energię elektryczną czy gaz. Jaki jednak będzie w takim przypadku bodziec do tego, by wymienić sprzęt na bardziej energooszczędny, skoro jego eksploatacja będzie kosztować tyle samo?

Niezależnie od wszystkiego, warto na oszczędność energii patrzeć racjonalnie i nie kupować każdego produktu, który ma jakąś wariację słowa eko na etykiecie. 🙂

O tym jeszcze będę pisać. 

Jak kupować prąd z odnawialnych źródeł energii?

Dążenie do obniżania negatywnego wpływu na środowisko jest coraz częstsze. Ludzie przesiadają się z samochodów do komunikacji publicznej lub na rowery. Firmy starają się zużywać mniej nieodnawialnych surowców. Redukujemy, wykorzystujemy ponownie, poddajemy recyklingowi odpady.

A co, gdyby ktoś chciał kupować wyłącznie energię elektryczną pochodzącą z odnawialnych źródeł energii? Od niedawna jest to możliwe.

Ta możliwość bardzo mnie cieszy, bo jeszcze kilka tygodni temu w dyskusji pod tym zdjęciem na Instagramie napisałem, że najbardziej brakuje mi możliwości kupowania właśnie odnawialnej energii elektrycznej… Czytaj dalej…

Jak efektywnie i oszczędnie oświetlić mieszkanie?

Wymuszona przez Unię Europejską rezygnacja z tradycyjnych żarówek wydaje się częściowo zmniejszać problem zużycia energii przez oświetlenie. Przesiadka na świetlówki kompaktowe (żarówki energooszczędne) oznacza niemal pięciokrotne zmniejszenie poboru prądu. Żarówki LED(*) dają jeszcze lepsze oszczędności. Ale to nie koniec zmian, które można i warto wprowadzać.

Swoją drogą pamiętam, gdy tata przyniósł do domu pierwszą żarówkę energooszczędną do pokoju, który dzieliłem z bratem, jeszcze jakoś w pierwszej połowie lat 90-tych. Tam się zawsze paliło górne światło, bo przecież bawiliśmy się w całym pokoju, a nie tylko przy biurkach (które miały osobne lampy). Tata kupił jedną z pierwszych świetlówek kompaktowych, wtedy pod postacią dość dużej kuli z mlecznego szkła i wkręcił w oprawę. Pamiętam do dziś jego przerażenie, gdy świeciła bardzo słabo, jakby bał się przyznać mamie do tego nietrafionego zakupu (a pewnie tania nie była). Szczęśliwie okazało się, że po prostu potrzebuje dość dużo czasu na rozgrzanie się, by zaczęła intensywnie świecić. Czasem nie opłacało się w ogóle zapalać światła, bo wychodziliśmy z pokoju nim świetlówka zdążyła się rozgrzać.

Czytaj dalej…

Strefy czystego transportu nie dla rowerów!

Na początku lutego tego roku Prezydent podpisał ustawę z dnia 11 stycznia o elektromobilności i paliwach alternatywnych (Dz. U. z 2018 r. poz. 317, 1356). Celem jej było między innymi wprowadzenie w życie instrumentów służących wspieraniu rozwoju transportu elektrycznego oraz gazu ziemnego (CNG i LNG) wykorzystywanego w transporcie.

Jakkolwiek jestem przeciwnikiem wszelkiego rodzaju państwowego wsparcia pod postacią dopłat i dotacji (o czym wspominałem wielokrotnie), to uważam, że przyjazne środowisku technologie wspierać należy jak najbardziej. Wsparcie to nie powinno mieć jednak postaci zabierania pieniędzy z kieszeni jednego podatnika, by dać je komuś inemu. Dużo lepsze byłoby wsparcie polegające na różnego rodzaju ulgach w opłatach i podatkach. Dotyczy to zarówno programu 500+ (większy sens miałby w postaci ulg podatkowych na dzieci, niż gotówki dawanej do ręki), dotacji do kolektorów słonecznych czy ekologicznego budownictwa, czy wreszcie dla niskoemisyjnego transportu. Czytaj dalej…

O upałach, klimatyzacji i transporcie publicznym

Gdy piszę te słowa, mamy za sobą dni, gdy upał szczególnie dawał mi się we znaki. Nie wiem, czy to ze względu na natłok pracy i obowiązków, które teraz na mnie trafiły, czy po prostu już się tak zestarzałem, że mogę tylko na pogodę narzekać. 🙂

Wakacje powoli się kończą. Piękne lato. Temperatury w Polsce wprawdzie może nie są rekordowe (choć wielokrotnie przekraczały w dzień 30°C, a w nocy 20°C), ale jest cieplutko. Ludzie wyjechali na wakacje i w Warszawie korki dużo mniejsze, niż zwykle. Jednak każdego dnia rano muszę walczyć ze sobą, by nie wsiąść do przyjemnego samochodu stojącego w podziemnym garażu i nie jechać nim do pracy, z włączoną klimatyzacją i nawiewem tak intensywnym, jak tylko będę chciał. Bo to jednak przyjemniejsze, niż jazda duszną komunikacją publiczną ze śmierdzącymi ludźmi.

Walkę tę, póki co, udaje mi się wygrywać. Czytaj dalej…