Granica upierdliwości

Dbanie o środowisko jest upierdliwe. Gdzie jest granica tej upierdliwości, którą jesteśmy w stanie tolerować?

Zawsze starałem się promować proekologiczne postawy. Ochronę środowiska. Ochronę jego zasobów. Dbanie o czystość. Takie proste, zdroworozsądkowe rzeczy, jak na przykład:

Ale im dłużej o tym myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że dbanie o środowisko jest upierdliwe, kłopotliwe, albo przynajmniej kosztowne. I że gdzieś jest granica tych wyrzeczeń, której ogromna część z nas nie przekroczy. Czytaj dalej…

Smog w Warszawie

Od niedawna sporo się mówi w Warszawie o smogu, bo miejskie stacje do pomiaru jakości powietrza wielokrotnie podają przekroczenia norm zawartości pyłów PM10 (o średnicy poniżej 10 µm) i PM2,5 (o średnicy poniżej 2,5 µm). Uznałem, że warto poruszyć ten temat na blogu.

Smog to w największym skrócie uciążliwe zanieczyszczenie powietrza w dolnych warstwach atmosfery, głównie wysokie stężenia pyłów. Właśnie przekroczenie dwóch wspomnianych parametrów świadczy o tym, jak duże jest to zanieczyszczenie.

Przykładowo, średnie dobowe stężenie pyłu zawieszonego PM10 powinno być poniżej 50 µg/m3, a rocznie ten poziom może być przekraczany 35 razy. Tymczasem do końca lutego 2016 r. jedna ze stacji pomiarowych w Warszawie pokazała takie przekroczenie ponad 20 razy. Czytaj dalej…

Styczeń bez samochodu – podsumowanie

Na początku stycznia wpadłem na pomysł, że do końca miesiąca nie będę jeździć samochodem do pracy. Żeby oszczędzać samochód, nie narażać go niepotrzebnie na niszczące oddziaływanie soli drogowej, oraz nie zużywać nadmiernie silnika uruchamianiem go do dojazdów na krótkie dystanse.

No to dziś pora się wyspowiadać, jak mi się to udało. Czytaj dalej…

W styczniu nie jeżdżę samochodem (do pracy)

Zawsze śmieszyły mnie postanowienia noworoczne, ale tak się złożyło, że na początku 2016 roku postanowiłem sobie, że nie będę jeździć samochodem. W styczniu. Do pracy.

Na łamach niniejszego wpisu chciałem wyjaśnić, z czego mój pomysł wynika.

Stali Czytelnicy tego bloga z pewnością kojarzą, że nie jestem jakimś ekofanatykiem, tylko staram się dbać o środowisko w sposób racjonalny. Jestem skłonny zrezygnować z większego komfortu, jeśli ma się to wiązać z oszczędnością dla mojej kieszeni i dla środowiska. Ale nie sprzedaję samochodu, nie mieszkam w zimnym mieszkaniu, nie przestawiam się wyłącznie na dietę wegetariańską z własnego ogródka.

Tymczasem uznałem, że nie będę jeździć samochodem do pracy. Na początek w styczniu. A potem się zobaczy. Czytaj dalej…

Suma małych rzeczy

Mogłoby się zdawać, że w naszym oddziaływaniu na środowisko kluczowe znaczenie mają działania w dużej skali. Duże zakłady przemysłowe (elektrownie, cementownie), duże inwestycje (tamy spiętrzające duże rzeki), duże decyzje (jak choćby decydujące o wkładzie kraju w walkę z globalnym ociepleniem).

Nie zawsze jednak tak jest. Okazuje się, że w wielu kwestiach dużo istotniejsza jest suma małych działań, dokonywanych przez każdego z nas, codziennie. Czytaj dalej…