Przestańmy kosić trawniki!

Jednym z najgłupszych sposobów na wydawanie publicznych pieniędzy jest walka człowieka z naturą o równiutko przystrzyżone trawniki.

Widzimy to w dużej skali, gdy w pocie czoła (wcześnie rano) ekipy pracowników koszą trawniki przy blokach, ulicach, w parkach, ale też pasy zieleni dzielące pasy autostrady, czy też ich otoczenie.

Kompletnie tego nie rozumiem i uważam, że powinniśmy tego zaprzestać. Zresztą w mniejszej skali też: utrzymanie trawnika przy domu jednorodzinnym to zawsze będzie walka z naturą. Zwłaszcza, jeśli chcemy mieć na nim tylko jakieś konkretne odmiany trawy, a nie np. mech, czy chwasty.

Czytaj dalej…

Drogi, kierowcy, środowisko

W naszym kraju transport samochodowy jest i długo będzie podstawowym środkiem komunikacji. Samochodami dojeżdżamy do pracy do miast (i na ich obszarze, gdy musimy przemieszczać się między dzielnicami), ciężarówkami wozimy towary do sklepów i przesyłki, także spora ilość paliw, mleka czy gazu ciekłego wożona jest właśnie cysternami.

Tak jest i to się prędko nie zmieni. Budowa nowych połączeń kolejowych idzie wolno. Dużo wolniej, niż urban sprawl, czyli powstawanie nowych osiedli w pobliżu wygodnych węzłów komunikacyjnych. Zresztą nie tylko w ich pobliżu, czasem też w odległości kilkunastu kilometrów od nich…

Jeśli chodzi o przyszłość, to niestety optymistą nie jestem. Dużych inwestycji się nie doczekamy. Systemowego uporządkowania tego problemu nie spodziewam się w najbliższym czasie.

Czytaj dalej…

Wprowadźmy podatek od deszczówki!

Chyba nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, że mamy w Polsce ogromne problemy z wodą. Susze są i będą codziennością, o ile nie nauczymy się lepiej gospodarować wodą. Odnawialne zasoby wody (czyli to, co dociera do powierzchni pod postacią opadów) w naszym kraju są bardzo małe, znacznie mniejsze, niż średnia dla naszego kontynentu. I co więcej, ze względu na zmiany klimatu, raczej nie będzie ona rosnąć…

Lepsze gospodarowanie tymi zasobami wody zaczyna się od tego, by nie spuszczać jej byle szybciej do Bałtyku, a pozwalać jej wsiąkać i pozostawać tam, gdzie spadnie na powierzchnię ziemi.

Wbrew pozorom wcale nie wymaga to budowania zbiorników retencyjnych na rzekach, a raczej przegradzania rowów melioracyjnych, albo nawet ich zasypywania.

Czytaj dalej…

Zacznijmy szanować wodę!

Na współzarządzaną przeze mnie grupę na Facebooku ktoś jakiś czas temu przekleił poniższy obrazek, pierwotnie opublikowany na fanpage powietrzebezsmieci.pl, który strasznie zapadł mi w pamięć. I przyznam szczerze, że troszkę wtedy oniemiałem czytając komentarze, bo byłem przekonany, że o konieczności i zasadności oszczędzania wody wie każdy.

Grupa, o której wspominam, jest powiązana tematycznie z serwisem domowy-survival.pl, na którym od 2010 r. pokazujemy ludziom, jak przygotować się na nieprzewidziane sytuacje kryzysowe i jak w ich trakcie reagować. Taką sytuacją może być m.in. brak wody, czy długotrwała awaria zasilania. Czytelnikom od lat radzimy, by mieli w domu zapas wody i umieli w razie czego ją uzdatnić, np. z pomocą odpowiedniego filtra do wody, choćby zrobionego własnoręcznie, albo zdezynfekować za pomocą promieni słonecznych.

Czytaj dalej…

W listopadzie nie jadłem mięsa (prawie)

Jakoś od wiosny jestem na diecie. Dotarło do mnie, że trzeba trochę schudnąć i że łatwiej będzie mi to zrobić, gdy po prostu będę jadł mniej.

W ramach tej diety dostałem od dietetyczki kilka kolejnych jadłospisów, w których było niewiele mięsa. Dostałem też szereg wytycznych, na co powinienem zwracać uwagę, a co mogę sobie jeść.

I jakoś tak się złożyło, że sukcesywnie zacząłem jeść tego mięsa coraz mniej. Aż w końcu pomyślałem sobie, że sprawdzę, jak to by było, gdybym nie jadł go wcale. I postanowiłem zrobić taki eksperyment.

Padło na listopad.

Czytaj dalej…