Jak walczyć ze smogiem z domowych kotłów?

Z radością śledzę publikacje portalu Wyborcza.biz poruszające się w temacie ograniczania smogu, powodowanego przez samochody i domowe instalacje grzewcze. Bo temat jest nietrywialny, a do tego dość trudny do rozwiązania.

Bo statystyczny Polak nie pozwoli odebrać sobie jednej z najważniejszych wolności — wolności do śmiecenia gdzie mu się podoba, oraz smrodzenia swoim samochodem i kominem z domowej kotłowni.

Rewolucja na rynku śmieci z obowiązkiem płacenia podatku za śmieci chyba się udała. Wprawdzie jej skutki ocenimy dopiero tak naprawdę za kilka lat, ale wygląda na to, że problem prawdopodobnie został rozwiązany. Skoro usunięto bodziec ekonomiczny do śmiecenia w lesie, nikomu nie będzie się opłacało jeździć do lasu by tam wyrzucać odpady. Chyba, że przedsiębiorcom, ale tych jest na szczęście dużo mniej, niż gospodarstw domowych. Czytaj dalej…

Rewolucja open source

Oprogramowanie open source na dobre zadomowiło się w naszych komputerach. Sam osobiście korzystam np. z programu do obróbki obrazków GIMP, który udostęniany jest na otwartej licencji GNU General Public License. Zresztą jego nazwa to skrót od GNU Image Manipulation Program (ang. program do zmieniania obrazków GNU).

Ale coraz częściej można spotkać się z hardware’owymi rozwiązaniami open source, czyli projektami przeróżnych maszyn i urządzeń, udostępnianych za darmo.

W przypadku oprogramowania czy innego rodzaju materiałów cyfrowych (artykuły, filmy, muzyka), udostępniać na wolnych licencjach można całą, gotową twórczość. W przypadku sprzętu, sytuacja jest trudniejsza, bo wyprodukowanie danego przedmiotu jest zazwyczaj dość kosztowne. I dlatego udostępniane za darmo są nie tyle produkty, co dokumentacja niezbędna do ich budowy. Czytaj dalej…

Czy warto zbudować kolektor powietrzny?

Dostałem dziś na Facebooku, na fanpage DZB (tak, istnieje coś takiego), pytanie od Czytelnika.

Bardzo mnie zaciekawił Pana blog o budowaniu domu autonomicznego oraz pasywnego. mam pytanie dotyczące tego filmiku: (…) : czy warto taki panel zrobić i czy bedzie to działało w naszym klimacie, oraz co Pan sądzi o tym. Dzięki Pana filmom powoli staram się przekształcić mój dom. Chodzi mi głównie o to że mieszkam sam w drewnianym domu, a pracuje w delegacji i przyjeżdzam średnio co dwa tygodnie. w okresie zimowym jest bardzo ciężko ogrzać dom do temperatury pokojowej.

Częste wyjazdy z domu to zawsze problem, bo albo mamy do wyboru ogrzewać pusty dom, albo cierpieć zimno po powrocie. Dlatego wszelkie rozwiązania pozwalające na zmniejszenie uciążliwości wyjazdów i pozyskiwanie energii pozwalającej na ogrzanie domu w czasie naszej nieobecności, będą przydatne.

A przecież niczym innym nie jest pozyskiwanie energii słonecznej i używanie jej do dogrzania pomieszczeń. Czy to w formie kolektora powietrznego, czy w formie ściany Trombe’a (jednego, wielkiego kolektora). Czytaj dalej…

Czy opłaca się budować dom niskoenergetyczny lub pasywny?

Jakiś czas temu jeden z Czytelników zadał mi pytanie: czy warto budować dom pasywny. Odpowiedź na to pytanie zależy bardzo mocno od tego, jak zdefiniujemy „warto”. Spróbuję jednak jej tu na łamach wpisu i poniższego filmu udzielić.

Jeśli chodzi o oszczędności wyrażone w złotówkach, to obliczenia są dość łatwe. Musimy tylko sprawdzić, ile więcej zapłacimy za doprowadzenie budynku do standardu domu pasywnego, czy niskoenergetycznego. Na ten koszt złożą się między innymi:

  • więcej styropianu w ścianie, albo pianka poliuretanowa zamiast styropianu (droższa, ale ma niższy współczynnik przewodzenia ciepła i przez to lepiej izoluje),
  • więcej wełny mineralnej w dachu,
  • lepsze okna, np. trzyszybowe,
  • może nieco inna bryła budynku, by umożliwić pozyskiwanie energii słonecznej.

Trzeba też sprawdzić, o ile taniej będziemy mogli ogrzewać ten dom po doprowadzeniu go do standardu domu niskoenergetycznego. Czytaj dalej…

Amerykańskie miasteczko, które wytwarza 100% energii z OZE

Czytelnicy mojej strony na pewno kojarzą, że jestem umiarkowanym entuzjastą odnawialnych źródeł energii. Bardzo podoba mi się ich zastosowanie, ale nie za wszelką cenę. Nie popieram zwłaszcza ich używania tam, gdzie przeczy to rachunkowi energetycznemu. Bo dopłacanie do chęci bycia eko jestem w stanie zrozumieć.

Z radością przyjąłem więc informacje, na które trafiłem niedawno — że jedno z amerykańskich miasteczek (w którym mieszka ok. 42 000 osób) wytwarza rocznie tyle energii ze źródeł odnawialnych, ile zużywa. Czytaj dalej…