Opublikowane przez Krzysztof Lis dnia 19.02.2010 o godzinie 13:30
Dziś mam ochotę trochę ponarzekać. Ponarzekam sobie więc konstruktywnie na to, dlaczego jesteśmy skazani na samochody spalinowe. I samochody w ogóle.
Jak widać w tytule, uważam, że przez najbliższe kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt lat po drogach nie będzie jeździć nic innego, jak tylko samochody. I to w dodatku samochody spalinowe. Że nie czeka nas w najbliższym czasie żadna rewolucja w transporcie. Jeździć będziemy wciąż samochodami i samochodami właśnie będziemy też wozić wszystko to, co jest nam potrzebne.
Powodów dla takiego stanu jest kilka. Oto te, które moim zdaniem są najważniejsze Przeczytaj cały artykuł »
Komentarze: Przeczytaj 49 komentarzy
Opublikowane przez Krzysztof Lis dnia 22.01.2010 o godzinie 01:19
No, proszę: jakby na przekór sceptykom nieprzekonanym do ogniw paliwowych, wynalazcy zabrali się za projektowanie urządzeń, dzięki którym wodór byłby niejako zawsze pod ręką. A konkretnie: zmagazynowany w niewielkich metalowych wkładach, które wchodziłyby w skład przenośnego urządzenia umożliwiającego wytwarzanie tego podstawowego pierwiastka materii. Piszę tu o produkcie firmy Horizon Fuel Cell Technologies z Singapuru, która postanowiła w tym roku pokazać światu taką właśnie przenośną maszynkę do produkcji wodoru.
Czy HYDROFILL (bo tak nazywa się ów przenośny patent) zapoczątkuje światową rewolucję w zakresie indywidualnego, niezależnego od rozmaitych koncernów procesu wytwarzania wodoru? Wynalazcy HYDROFILLa mają nadzieję, że stanie się on pierwszą popularną maszynką do produkcji wodoru, której niewątpliwą zaletą jest to, że można z niej korzystać praktycznie wszędzie. Grunt, by mieć prąd.
Urządzenie działa genialnie prosto: podłącza się je do zasilania, a wodór powstaje z wody zmagazynowanej w zbiorniku urządzenia. Skąd prąd? Albo z tradycyjnego gniazdka elektrycznego, albo też z baterii działającej dzięki energii świetlnej lub pracy niewielkiej turbiny. Panel słoneczny i wiatrak wmontowane są w HYDROFILLa.
Czy wynalazek z Horizon ma przyszłość? Jego twórcy wróżą mu wręcz świetlaną: ponieważ HYDROFILL uniezależni posiadacza od dostawców energii – to raz. Dwa: ponieważ dzięki temu urządzeniu każde wyposażone weń gospodarstwo domowe może stać się częścią ogromnej infrastruktury, której celem będzie wytwarzanie wodoru.
Odsyłam do wpisu Krzysztofa na temat wodoru, w którym przeczytacie, że gaz ten ma szansę na zdobycie popularności jako paliwo, ale dopiero za lat kilkadziesiąt. Wynalazek Horizonu może nieco termin ten przybliżyć.
Źródło: EcoTrees
Komentarze: Przeczytaj 2 komentarzy
Opublikowane przez Krzysztof Lis dnia 22.10.2009 o godzinie 07:15
W dziale o autonomicznym budownictwie pisałem już kilka słów na temat magazynowania energii elektrycznej. W przypadku małych obiektów, w rodzaju samochodów kempingowych czy budynków jednorodzinnych, sprawa jest prosta. Jak jednak magazynować energię elektryczną wyprodukowaną w dużej elektrowni?
Wbrew pozorom jest to możliwe, i całkiem opłacalne… I wcale nie potrzeba do tego hali o powierzchni kilku hektarów, całej zastawionej akumulatorami.
Trochę wspomniałem o tym również w podlinkowanym artykule sprzed trzech lat, dzisiaj temat opiszę szerzej. W Polsce prąd magazynuje się najczęściej w elektrowniach szczytowo-pompowych, dlatego od tego zacznę. W kolejnych odcinkach cyklu o magazynowaniu prądu opiszę kolejne wielkoskalowe metody na przechowywanie energii elektrycznej na później. Przeczytaj cały artykuł »
Komentarze: Przeczytaj 3 komentarzy
Opublikowany w kategoriach: pojęcia
Opublikowane przez Krzysztof Lis dnia 31.08.2009 o godzinie 22:54
Mercedes oficjalnie ogłosił, że wprowadza na rynek seryjny model zwany F-Cell klasy B (aczkolwiek w ograniczonej liczbie egzemplarzy). W baku F Cell jest wodór. O parametrach stricte technicznych i wydajnościowych wiadomo, że Mercedes posiadający ogniwa paliwowe można podobno przyrównać do benzynowego odpowiednika z silnikiem o pojemności 2 litrów. F-Cell może osiągać maksymalną prędkość 170 km/godz., maksymalny moment obrotowy 290 Nm, na 100 km zużywa równowartość 3,3 litrów oleju napędowego. Najbardziej obiecująco jawi się czas przeznaczony na ładowanie: to, co w przypadku zwyczajnego auta zasilanego energią elektryczną zabiera kilka godzin (bo tyle trwa ładowanie akumulatorów), w przypadku F Cell zajmuje ok. trzech minut.
Praktyczni Niemcy wypuszczą wodorowego Mercedesa na amerykański i europejski rynek – na drogach pierwsze z 200 egzemplarzy pojawią się w przyszłym roku. Przeciętny klient będzie musiał się obejść smakiem, bo początkowo samochód będzie dostępny tylko w ograniczonej ofercie leasingowej. I to głównie tam, gdzie istnieje dość gęsta sieć stacji, na których można zatankować paliwo wodorowe.
Koncern zapewnia, że samochód sprosta nawet najbardziej wymagającym klientom: pod względem bezpieczeństwa, komfortu użytkowania i zadowolenia z jazdy. Z korzyści przeznaczonych dla środowiska naturalnego najważniejsza jest zerowa emisja. Produktem ubocznym spalania w F Cell jest woda.
Chciałoby się npaisać: świetnie, że wreszcie na drogi wyjadą auta, które nie będą zanieczyszczać powietrza. Ale… Ale szkoda, że nie będą to auta na miarę możliwości finansowych przeciętnego Kowalskiego. Bo tak ograniczonej liczby samochodów o zerowej emisji nie da sie nawet przyrównać do przysłowiowej kropli w morzu potrzeb. Miejmy tylko nadzieję, że tak samo jak upowszechniły się i inne wynalazki techniczne, tak i motoryzacja z czasem stanie się branżą bezemisyjną.
Źródło: Ecofriend
Komentarze: Jeszcze nie ma komentarzy
Opublikowane przez Kathierina dnia 09.07.2009 o godzinie 23:44
Kto wie, czy na zabawne powiedzenie: „Myślisz, że nasikasz do baku i pojedziesz?”, nie będzie można w niedalekiej przyszłości odpowiedzieć twierdząco. Naukowcy z Uniwersytetu w Ohio pracują bowiem nad uzyskaniem wodoru z moczu. Przeczytaj cały artykuł »
Komentarze: Przeczytaj 2 komentarzy