Mazowiecka uchwała antysmogowa

Pisałem już pod koniec października kilka słów na temat tego, co można zrobić na rzecz poprawy jakości powietrza. Obiecałem, że przyjrzę się bliżej podjętej kilka dni wcześniej uchwale antysmogowej. Wreszcie nadeszła na to pora.

W ogóle zacznijmy od podlinkowania materiałów źródłowych, żebyśmy wiedzieli, o czym rozmawiamy. Znajdziecie je tutaj, na stronie samorządu. Czytaj dalej…

Kominek w bloku w mieście a smog na ulicach

Od kilku lat mieszkam w różnych wynajmowanych mieszkaniach w Warszawie. Stać mnie jest na wynajmowanie takich ze średniej półki, pozbawionych luksusów w rodzaju sauny, wielkiego tarasu z ogrodem zimowym czy kominka.

I od dłuższego czasu zastanawiam się, jak przynajmniej częściowo takie luksusy przenieść do swojego mieszkania, jednocześnie nie płacąc za to za dużo. Czytaj dalej…

„Porąb i spal” – recenzja książki

Jakiś czas temu w ręce wpadła mi książka „Porąb i spal – wszystko, co mężczyzna powinien wiedzieć o drewnie”. Uznałem, że skoro jestem mężczyzną i prowadzę serwis o drewnie, to wypadałoby ją przeczytać i upewnić się, czy rzeczywiście wiem o nim wszystko, co powinienem.

Spodziewałem się romantycznej opowieści o wyższości palenia w domu drewnem nad ogrzewaniem gazowym, albo o walce techniki z przyrodą przy wyrębie lasu.

Tymczasem książka okazała się całkiem solidnym, a jednocześnie fajnie napisanym, poradnikiem dotyczącym drewna opałowego. Jego pozyskiwania, suszenia i palenia w piecach, kominkach i kotłach. Z masą ładnych zdjęć i historii zebranych w Norwegii. Okraszona niewielką ilością przeróżnych filozoficznych myśli, w ilości nadającej się do przełknięcia.

To książka przede wszystkim podsumowująca wiele lat doświadczeń związanych z wykorzystywaniem drewna jako paliwa do ogrzewania domów. Z jego pozyskiwaniem z lasu — ścinaniem drzew, okrzesywaniem pni, cięciem ich i zwożeniem do gospodarstw. Z rąbaniem drewna i jego przygotowywaniem do suszenia, suszeniem i wreszcie… z paleniem.

Porąb i spal - okładka książki

W tej książce spostrzeżenia autora dotyczące tradycyjnych metod radzenia sobie z drewnem mieszają się z opowieściami mieszkańców Norwegii i informacjami z naukowych opracowań. Na końcu znajdziemy kilka tabelek dotyczących parametrów drewna. W środku informacje o tym, jak mierzyć wilgotność drewna i jak ustawiać stosy drewna do suszenia.

Sporo miejsca poświęcono w książce na informacje o suszeniu drewna. O tym, jak należy je suszyć, żeby trwało to jak najkrócej. Kiedy i jak należy je ścinać, żeby zdążyło wyschnąć przed jesienią. Jak ustawiać w drewutni, a jak w stosie do suszenia.

Autor też sporo pisze o narzędziach wykorzystywanych przy pozyskiwaniu drewna na opał. O piłach i pilarkach, o siekierach, siekieromłotach i hydraulicznych łuparkach. Z punktu widzenia Polaka informacje o tym, która skandynawska kuźnia rozpoczęła pracę w którym momencie są średnio użyteczne, ale to inna historia. Mało przydatne są też informacje o tym, którym konkretnie gatunkiem drewna przeciętny Norweg pali w kominku, skoro u nas podaż drewna opałowego na rynku jest nieco inna.

Czy książkę warto kupić i przeczytać? Moim zdaniem — tak, jeśli tylko wykorzystujesz drewno do ogrzewania swojego domu. Bo znajdziesz w niej co najmniej kilka informacji, które albo Ci ułatwią pracę przy przygotowywaniu opału, albo poprawią wydajność spalania dzięki lepszemu dosuszeniu drewna.

Jaki kominek na małą przestrzeń?

Choć kominki z reguły kojarzą nam się ze sporymi wnętrzami, nie oznacza to że mając niewielkie mieszkanie nie będziemy mogli sobie pozwolić na posiadanie tego przyjemnego dodatku w naszym salonie. Wybór będzie jednak nieco inny, niż w przypadku tych domów, które posiadają ogromną ilość przestrzeni w domu, bowiem możemy zdecydować się albo na biokominek albo na piec wolnostojący. Czytaj dalej…

Jak Kraków powinien rozwiązać problem smogu?

Kraków to piękne miasto w Małopolsce, które jednak każdej zimy boryka się z niemałym problemem, jakim jest smog. Smog to pochodzące z języka angielskiego określenie na mieszankę dymu (ang. smoke) i mgły (ang. fog).

Problem jest niemały, bo jak donosi Onet w artykule Piotra Ogórka:

Co roku mieszkaniec Krakowa przyjmuje z powietrzem rakotwórcze substancje, których ilość odpowiada wypaleniu 2,5 tys. papierosów.

Czytaj dalej…