Opublikowane przez Krzysztof Lis dnia 31.05.2010 o godzinie 18:34
Świadectwa charakterystyki energetycznej budynków, potocznie zwane certyfikatami energetycznymi, pojawiły się na rynku stosunkowo niedawno. Dopiero od początku ubiegłego roku zaczęła bowiem obowiązywać nowelizacja prawa budowlanego (ustawa z dnia 7 lipca 1994 r. Prawo budowlane, tekst jednolity: Dz. U. 2006 r. Nr 156, poz. 1118, z późn. zm.), która wprowadziła obowiązek ich wykonywania.
Według ustawy, świadectwo charakterystyki energetycznej to dokument, który służy do oceny charakterystyki energetycznej budynku. Zawiera ono określenie ilości energii niezbędnej do zaspokojenia różnych potrzeb związanych z użytkowaniem budynku (ogrzewanie, przygotowanie ciepłej wody użytkowej, itd.), która to wielkość wyrażona jest w kWh/m² rocznie. Oprócz tego w świadectwie wskazuje się możliwe do realizacji roboty budowlane, których efektem będzie poprawa charakterystyki energetycznej budynku, przy zachowaniu opłacalności tego przedsięwzięcia (art. 5. ust. 3 ustawy).
Świadectwo charakterystyki energetycznej przez wielu inwestorów postrzegane jest wyłącznie w kategorii kolejnego zbędnego papierka, potrzebnego do zamieszkania w domu. Stawia się go na równi z innymi dokumentami wymaganymi przez prawo, a nie mającymi żadnego sensu praktycznego. Ja się z tym poglądem nie zgadzam.
Obowiązek opracowywania świadectw charakterystyki wprowadzony został na poziomie unijnym przez zapisy Dyrektywy 2002/91/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 22 grudnia 2002 r. w sprawie charakterystyki energetycznej budynków. Celem tej dyrektywy jest promowanie poprawy charakterystyki energetycznej budynków (Art. 1.) Przeczytaj cały artykuł »
Komentarze: Przeczytaj 8 komentarzy
Opublikowane przez Krzysztof Lis dnia 18.03.2010 o godzinie 22:08
Wpis gościnny Wojciecha Majdy, założyciela Polskiego Instytutu Permakultury.
Zwykle uważa się wilgotne drewno czy biomasę za gorszego rodzaju surowiec do celów energetycznych niż to suche. Jest tak, gdy chcemy to paliwo spalać w piecu, kotle czy w ognisku. Wysoka wilgotność biomasy nie stanowi natomiast problemu, gdy wykorzystujemy mikroorganizmy do spalania tejże biomasy. Jednym ze sposobów na wykorzystanie mokrej biomasy i mikroorganizmów jest produkcja ciepła z kompostu.
Ciepło z procesu kompostowania wykorzystywane jest od dziesiątków lat np. przez ogrodników w ciepłych inspektach. Zimny inspekt to rodzaj drewnianego pudełka w którym „przykrywka” jest przeszkolona. Umożliwia to wykorzystanie promieni słonecznych a ogranicza utratę ciepła. Ciepły inspekt, to niemal to samo co zimny inspekt z tym, że na dnie naszego pudełka ułożona jest 30 centymetrowa warstwa obornika końskiego. Na tym oborniku ułożona jest następnie 5-10 cm warstwa żyznej ziemi. Rozkładający się obornik wytwarza sporo ciepła oraz powoli dostarcza rosnącym w inspekcie roślinom nawozu. Ciepły inspekt zatem umożliwia rozpoczęcie sezonu ogrodniczego o miesiąc wcześniej i wydłużenie go również o około miesiąc. Przeczytaj cały artykuł »
Komentarze: Przeczytaj 10 komentarzy
Opublikowane przez Krzysztof Lis dnia 26.09.2009 o godzinie 14:51
Jak niemal co roku, znów jesteśmy straszeni, że najbliższej zimy zabraknie nam gazu ziemnego, bo nasz zagraniczny dostawca zakręci kurek. O ile dobrze pamiętam, takie informacje pojawiały się ostatnio na przełomie 2008 i 2009 roku, i niemal równo rok wcześniej.
Co warto zrobić, by przestać się przejmować tego typu sensacjami?
Odpowiedź jest prosta — zabezpieczyć się na ewentualne wyłączenie Przeczytaj cały artykuł »
Komentarze: Przeczytaj 8 komentarzy
Opublikowane przez Krzysztof Lis dnia 08.04.2009 o godzinie 12:21
Jeśli interesują Cię nie kolektory, lecz baterie słoneczne, zajrzyj do sklepu modern Home.
Kolektory słoneczne w Polsce są jeszcze strasznie drogie. Mimo tego, że znaczna część sprzedawanych w Polsce kolektorów produkowana jest w Chinach, mają one dużą szansę nie zwrócić się nigdy w ich przewidywanym czasie życia. Bo zyski energetyczne z kolektora mogą nie być na tyle duże, by zrekompensować koszt ich zakupu (plus ewentualny koszt kredytu) i koszty eksploatacji (przeglądy, uzupełnianie / wymiana płynu niezamarzającego, praca pompki obiegowej) Przeczytaj cały artykuł »
Komentarze: Przeczytaj 19 komentarzy
Opublikowane przez Krzysztof Lis dnia 25.01.2009 o godzinie 18:45
Nie, nie chodzi mi tutaj o życie z dala od internetu.
Anglojęzyczny termin living off the grid oznacza życie z dala od sieci elektroenergetycznej. A w szerszym kontekście życie od wszelkiego rodzaju mediów dostarczanych do domu — bez prądu, wodociągu, kanalizacji i gazociągu. To oczywiście nie oznacza, że życie w takim domu wymaga rezygnacji ze znanych nam wygód. Absolutnie… taki dom jest po prostu autonomiczny.
Koncepcja życia na własny rachunek, autonomicznego domu czy autonomicznego gospodarstwa jest mi bliska i w ciągu kilku najbliższych lat będę ją zgłębiać. W tym celu zacząłem się rozglądać za pierwszymi elementami mojej domowej elektrowni.
Życie bez mediów nie jest wcale trudne. Przeczytaj cały artykuł »
Komentarze: Przeczytaj 6 komentarzy