Kaloryczność gatunków drewna

Na łamach serwisu wiele razy wspominaliśmy o różnych sposobach wykorzystania biomasy do celów energetycznych. Ale jaką kaloryczność ma drewno? Jak różni się ciepło spalania i wartość opałowa różnych gatunków drewna? Lepsze jest iglaste, czy liściaste?

W artykule „Jakie drewno zamiast benzyny” omówione zostały powody, dla których drewno jest doskonałym paliwem do produkcji gazu generatorowego. Istotne znaczenie przy jego produkcji ma wartość opałowa surowca użytego do jego produkcji.

Poniższa tabela przedstawia kaloryczność różnych gatunków drewna plus kilku innych paliw dla porównania. Zachęcam do zajrzenia do artykułu ciepło spalania a wartość opałowa, który ułatwi zrozumienie różnicy między tymi dwoma pojęciami.

Gatunek Ciepło spalania
(MJ/kg)
Wartość opałowa
(MJ/kg)
Wartość opałowa
(kWh/kg)
sosna 21,2 15,8 4,4
świerk 20,5 15,8 4,4
jodła 19,5 15,8 4,4
brzoza 20,1 15,5 4,3
buk 20,1 15,1 4,2
dąb 18,4 15,1 4,2
olcha 18,1 14,8 4,1
wierzba energetyczna 16 (*)
torf 15,9
węgiel brunatny 19,7
węgiel kamienny 28,4
węgiel drzewny 29,1

(*) Dla 30% wilgotności.

Dane na podstawie oferty handlowej Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie oraz artykułu o jakości drewna z punktu widzenia spalania (kaloryczności, dymieniu itd.).

Drewno opałowe wykorzystywane jest w wielu różnych sytuacjach (np. jeśli chodzi o ogrzewanie na drewno) i zazwyczaj im wyższa jego kaloryczność, tym lepiej. Warto jednak zwrócić uwagę, że kaloryczność najczęściej podawana jest w odniesieniu do kilograma drewna (bo tak można ją laboratoryjnie zmierzyć), nie zaś do metra przestrzennego (tj. stosu drewna opałowego o objętości 1 m³).

Kupując drewno w większych ilościach płacimy raczej za metry przestrzenne, co do zasady, lepiej kupować jest więc drewno cięższe (o większej gęstości). Trudno jest przeliczyć wartość opałową na metry przestrzenne.

Niniejszy tekst pojawił się tu po raz pierwszy w 2008 r., a powyżej znajduje się jego zaktualizowana, rozszerzona i uzupełniona wersja.

3 powody, dla których warto zainwestować w dobrą łuparkę do drewna

Nadeszła wiosna i powoli zapominamy o romantycznych chwilach przy kominku czy konieczności palenia w piecu każdego dnia, co sprawia, że problem pozyskiwania drewna opałowego zszedł na dalszy plan. Nie zapominajmy jednak o sezonie na grille i ogniska, w czasie którego również potrzebujemy surowca do palenia. To zatem dobry czas na zakup łuparki do drewna.

Łuparki do drewna, zwane również rębakami, to urządzenia, które pozwalają na proste rozłupywanie drewnianych kłód. Maszyny są świetną alternatywą dla tradycyjnej siekiery oraz piły. Lista ich zalet jest długa, dlatego warto rozważyć ich zakup. Każdy, kto korzysta z rębaka, z pewnością docenia jego prostą obsługę i wydajną pracę. Czytaj dalej…

„Porąb i spal” – recenzja książki

Jakiś czas temu w ręce wpadła mi książka „Porąb i spal – wszystko, co mężczyzna powinien wiedzieć o drewnie”. Uznałem, że skoro jestem mężczyzną i prowadzę serwis o drewnie, to wypadałoby ją przeczytać i upewnić się, czy rzeczywiście wiem o nim wszystko, co powinienem.

Spodziewałem się romantycznej opowieści o wyższości palenia w domu drewnem nad ogrzewaniem gazowym, albo o walce techniki z przyrodą przy wyrębie lasu.

Tymczasem książka okazała się całkiem solidnym, a jednocześnie fajnie napisanym, poradnikiem dotyczącym drewna opałowego. Jego pozyskiwania, suszenia i palenia w piecach, kominkach i kotłach. Z masą ładnych zdjęć i historii zebranych w Norwegii. Okraszona niewielką ilością przeróżnych filozoficznych myśli, w ilości nadającej się do przełknięcia.

To książka przede wszystkim podsumowująca wiele lat doświadczeń związanych z wykorzystywaniem drewna jako paliwa do ogrzewania domów. Z jego pozyskiwaniem z lasu — ścinaniem drzew, okrzesywaniem pni, cięciem ich i zwożeniem do gospodarstw. Z rąbaniem drewna i jego przygotowywaniem do suszenia, suszeniem i wreszcie… z paleniem.

Porąb i spal - okładka książki

W tej książce spostrzeżenia autora dotyczące tradycyjnych metod radzenia sobie z drewnem mieszają się z opowieściami mieszkańców Norwegii i informacjami z naukowych opracowań. Na końcu znajdziemy kilka tabelek dotyczących parametrów drewna. W środku informacje o tym, jak mierzyć wilgotność drewna i jak ustawiać stosy drewna do suszenia.

Sporo miejsca poświęcono w książce na informacje o suszeniu drewna. O tym, jak należy je suszyć, żeby trwało to jak najkrócej. Kiedy i jak należy je ścinać, żeby zdążyło wyschnąć przed jesienią. Jak ustawiać w drewutni, a jak w stosie do suszenia.

Autor też sporo pisze o narzędziach wykorzystywanych przy pozyskiwaniu drewna na opał. O piłach i pilarkach, o siekierach, siekieromłotach i hydraulicznych łuparkach. Z punktu widzenia Polaka informacje o tym, która skandynawska kuźnia rozpoczęła pracę w którym momencie są średnio użyteczne, ale to inna historia. Mało przydatne są też informacje o tym, którym konkretnie gatunkiem drewna przeciętny Norweg pali w kominku, skoro u nas podaż drewna opałowego na rynku jest nieco inna.

Czy książkę warto kupić i przeczytać? Moim zdaniem — tak, jeśli tylko wykorzystujesz drewno do ogrzewania swojego domu. Bo znajdziesz w niej co najmniej kilka informacji, które albo Ci ułatwią pracę przy przygotowywaniu opału, albo poprawią wydajność spalania dzięki lepszemu dosuszeniu drewna.

Skąd się wzięła nazwa bloga i czy warto marnować drewno?

Kilka dni temu jeden z Czytelników, Szymon (autor bloga rekinfinansow.pl), skierował do mnie ciekawe pytanie, na które chciałem odpowiedzieć na łamach osobnego wpisu.

Nie wiedziałem gdzie poruszyć ten temat wiec poruszę go tutaj bo dotyczy on nawet samej nazwy twojego bloga.

Pracuję w branży gdzie z drewna tworzy się realny produkt, który może służyć przez lata. Surowiec drewniany nawet w postaci trocin czy „biomasy” jest wykorzystywany do produkcji chociażby mebli.

Ceny, które oferują elektrownie za „biomasę” drewnianą są znacznie wyższe niż mogą zaoferować producenci chciażby płyt drewnopochodnych. Czemu / z uwagi na przepisy nakładające przymus wykorzystania biomasy.

Jest to ogromna strata dla gospodarki bo puszczamy z dymem surowiec, z którego można zbudować realny produkt generujący większy PKB niż spalenie surowca… Jak ty się na to zapatrujesz ?

Aby odpowiedzieć na to pytanie muszę cofnąć się do roku 2003, gdy powstawał ten serwis. Byłem wtedy zafascynowany technologią zgazowywania biomasy i produkcji tzw. gazu drzewnego (holzgazu). Technologia ta była znana od wielu lat, bardzo popularna w czasie II Wojny Światowej, a mnie wpadła w ręce instrukcja budowy uproszczonego generatora gazu drzewnego. Zafascynowany nią założyłem pod koniec 2003 r. forum, które nazwałem Drewno Zamiast Benzyny, bo tak w kilku słowach można opisać tę technologię i korzyści wynikające z jej zastosowania. Forum istnieje do dziś, ono było pierwszym elementem tego serwisu. Czytaj dalej…

LEGO chce zmienić plastik, z którego robi klocki

Wszystko wskazuje na to, że firma LEGO, jeden z najbardziej znanych na świecie producentów zabawek, chce zamknąć za sobą ponad 80-letni rozdział wykorzystywania tworzyw sztucznych i wrócić do surowców, z których korzystała wcześniej.

Niewiele osób wie, że historia firmy LEGO zaczęła się w 1932 roku w Danii, gdy Ole Kirk Christiansen zaczął w swoim warsztacie stolarskim (w którym pracował od 16 lat) produkować zabawki. Wcześniej wytwarzał meble, a w momencie nadejścia kryzysu gospodarczego, zaczął produkować małe obiekty służące do tworzenia makiet. Pierwsza wtryskarka do tworzyw sztucznych została zakupiona przez firmę w 1947 r., gdy po wojnie w Danii można było wreszcie kupić plastiki.  Czytaj dalej…