Majówka i transport publiczny

Polacy bardzo lubią wszelkiego rodzaju długie weekendy, gdy kosztem ledwie kilku dni urlopu można uzyskać bardzo długi wypoczynek. Tak zrobiłem i ja, wyjeżdżając z Warszawy na działkę znajomych, łącznie na pełne 11 dni i 11 nocy już po pracy we środę, 25 kwietnia.

Na majówkę zaplanowałem relaks w lesie w odległości kilkudziesięciu kilometrów od Warszawy. Nie chciałem marnować zbyt dużo cennego przecież urlopu i w poniedziałek 30 kwietnia i we środę 2 maja pojechałem do pracy. O zgrozo — samochodem. Czytaj dalej…

Elektryczne pojazdy a oszczędności paliw ropopochodnych

W skali pojedynczego gospodarstwa domowego czy przedsiębiorstwa, zakupienie pojazdów elektrycznych (samochodu, autobusu, pojazdu dostawczego) oznacza oczywiście rezygnację z kupowania ropopochodnych paliw na stacjach (tak, propan-butan też jest paliwem ropopochodnym). Ale czy widać taki efekt w skali całego globu?

Okazuje się, że tak. Ponoć w tym roku dzięki wprowadzaniu na rynek elektrycznych pojazdów (jak donosi Bloomberg.com) dzienne zużycie ropy ma spaść o ok. 280 000 baryłek, czyli nieco ponad 33 000 metrów sześciennych. To mniej więcej tyle, ile zużywa cała Grecja. Ale jednocześnie tylko ok. 2,8‰ całego globalnego zużycia ropy naftowej.

Ogromną część tej oszczędności zawdzięczamy elektrycznym autobusom. Nic dziwnego, one w porównaniu do elektrycznych samochodów osobowych pokonują codziennie dużo więcej kilometrów (a jednocześnie przecież paliwa zużywają więcej, niż przeciętna osobówka). Z drugiej strony, ze względu na sposób ich eksploatacji (stałe trasy przejazdów, dłuższe postoje na pętlach i krótsze na przystankach) można dość skutecznie przestawić przynajmniej część z nich na napęd bateryjny właśnie.

Czytaj dalej…

Piesi w deszczu

Jedną z metod na poprawę jakości powietrza w mieście poprzez zmniejszenie liczby samochodów na ulicach (a więc także i korków) jest zachęcanie ludzi do korzystania z komunikacji publicznej oraz podróży pieszo. Bo przecież spacer kilometr piechotą do sklepu zamiast przejechania kilometra samochodem jest dobry dla zdrowia (o ile w czystym powietrzu) i dla środowiska.

I ja sobie dziś szedłem do pracy piechotą. W deszczu, bo spóźniłem się na autobus. I zrozumiałem, czemu ludzie tak bardzo nie chcą chodzić piechotą, gdy pada deszcz. Czemu przesiadają się do samochodów a nie do komunikacji publicznej to wiadomo — bo zawsze jest wtedy większy ruch, a więc podróż autobusem czy tramwajem robi się jeszcze dłuższa. Czytaj dalej…

Jak jednym prostym ruchem zmniejszyć korki w miastach?

Kiedy przebijałem się dziś przez zakorkowaną Warszawę (pokonując 25 zamiast 17 kilometrów w czasie 90 minut, zamiast zwykłych 60, przy czym mam tu na myśli okres roku szkolnego) do głowy przyszło mi jedno proste rozwiązanie, które w moim odczuciu pozwoliłoby znacząco zmniejszyć miejskie korki.

Od dawna, gdy jeżdżę jakąś trasą, z której nie korzystam na co dzień, używam Google Maps do wyznaczenia najszybszej trasy dotarcia do celu. Kilka razy w życiu próbowałem jechać na pamięć, albo na wydajemisię i srogo się zawiodłem, więc teraz tej aplikacji ufam. Czytaj dalej…

Miejska polityka komunikacyjna: co i kogo powinna wspierać?

Czytałem ostatnio w różnych miejscach o kilku pomysłach na takie kształtowanie miejskiej polityki komunikacyjnej (transportowej), by zmniejszać obciążenie środowiska.

Z jednej strony są pomysły, by promować samochody o napędzie elektrycznym — zwalniając je z opłat za parkowanie, czy dając uprawnienia do jazdy po buspasach.

Z drugiej strony, by podnieść znacząco opłaty za parkowanie.

Kogo i dlaczego powinny wspierać miasta? Kogo dodatkowo docisnąć opłatami? Czytaj dalej…