Co kupić za 50 mld? Atomówkę, czy fotowoltaikę?

Pod ostatnim wpisem o tym, czy zimą zabraknie prądu, pojawił się ciekawy komentarz Macieja. Czytelnik zastanawia się, czy bardziej opłaca się wydać 50 mld PLN na budowę 1 elektrowni atomowej, czy kupno ogniw fotowoltaicznych. I zadaje szereg pytań pomocniczych. A ja mam chwilę czasu i postanowiłem to policzyć, odpowiadając na jego pytania.

Po kolei lecąc…

  • ile ognisk fotowoltaicznych można zakupić za ta kwotę
  • ile mocy dadzą

1 W fotowoltaiki kosztuje (za Bogdanem Szymańskim) ok. 6 PLN przy instalacji o mocy 1 000 W. Przyjmijmy więc tę kwotę — 6 PLN/W. Przy tej cenie za 50 mld PLN można byłoby kupić instalacje słoneczne o łącznej mocy aż 8 333 MWp.

  • jaki to procent mocy nowej elektrowni atomowej

O ile dobrze interpretuję informacje znalezione w internecie, to za 50 mld PLN zostanie zbudowana 1 elektrownia o mocy 3 000 MW. Czyli wydając te pieniądze na elektrownie słoneczne mielibyśmy prawie 3× więcej mocy zainstalowanej.

  • jaki procent zielonej mocy można wytworzyć za ta kwotę,

Znów cytując za Bogdanem Szymańskim, elektrownia fotowoltaiczna tej mocy wytworzyłaby rocznie 8 103 GWh energii elektrycznej. I to przy założeniu, że są ustawione w kierunku słońca pod optymalnym kątem! Budując elektrownię jądrową zakłada się, że w ciągu roku będzie pracować przez 8 000 godzin, a zatem z 3 000 MW mielibyśmy rocznie 24 000 GWh. Jasno widać, że elektrownia słoneczna wytworzy trzykrotnie mniej energii, niż elektrownia jądrowa.

Co więcej, będzie wytwarzać ten prąd tylko w dzień. I to nie w każdy. 😉

Za to możemy spokojnie dołożyć 10% tej energii, bo ogniwa fotowoltaiczne byłoby rozłożone mniej więcej równomiernie w całym kraju — na pewno bliżej odbiorców, niż elektrownia jądrowa. A zatem możemy zakładać, że w całości znikną straty przesyłu tej energii, w porównaniu do przesłania jej z jednej, dużej elektrowni jądrowej.

  • jaki procent rocznej produkcji ognisk fotowoltaicznych musiała by kupić Polska,

Takich informacji nie udało mi się odnaleźć…

  • ile metrów kwadratowych dachów zajmą
  • ile dachów (domów) do tego potrzeba

Przyjmując sprawność baterii słonecznych 18% (w odniesieniu do powierzchni całej baterii, nie tylko ogniw fotowoltaicznych), 1 kWp ogniw fotowoltaicznych zajmuje ponad 5,5 m². A zatem potrzebowalibyśmy zabudować aż 46,3 miliony m² dachów. Przyjmując dom z dwuspadowym dachem, z rzutem dachu 10×10 metrów, nachylonego pod kątem 35 stopni (optymalny), każda połać dachu miałaby powierzchnię ok. 58 m².

Aby wydać te pieniądze, potrzebowalibyśmy 798 181 dachów, szczelnie zabudowanych ogniwami fotowoltaicznymi.

Mimo mojej całej sympatii do ogniw fotowoltaicznych (sam mam łącznie 150 Wp w 5 ogniwach), ja jednak wydałbym te pieniądze raczej na elektrownię jądrową. Bo na elektrowni słonecznej systemu elektroenergetycznego nie da się oprzeć, a na elektrowni jądrowej i owszem.

Komentarzy do wpisu “Co kupić za 50 mld? Atomówkę, czy fotowoltaikę?”: 19.

  1. Darek says:

    Jak napisalem w poprzednim watku najlepsza jest kogeneracja czyli elektrocieplownie. Skoro najwieksze zapotrzebowanie na moc wystepuje zima, to idealnie zgrywaja sie one pod tym wzgledem z siecia energetyczna. Elektrocieplownie to rozproszona metoda produkcji energii, wiec brak strat na przesyle. W/g wykresu zamieszczonego w „Programie Polskiej Energetyki Jadrowej” kogeneracja ma UJEMNE koszty redukcji emisji CO2! Mysle ze wiecej argumentow nie trzeba.

  2. Vojtas says:

    Rzeczywiście fotowoltaika wypada naprawdę obiecująco, ale wątpię, że rząd się na to zdecyduje :/ Nie jestem co prawda jakimś zagorzałym przeciwnikiem atomu w Polsce, ale mam poważne wątpliwości, czy to jest najlepsze rozwiązanie.

  3. Czytelnik says:

    Sporo rozpisujecie się o fotowoltaice, elektrowniach jądrowych, węglowych… A odnosząc się do nazwy tego portalu- czy ktoś z Was policzył, ile pelletu trzebaby spalić w zgazowywaczu i podać go bezpośrednio do generatora, żeby uzyskać wymaganą moc?

    Chłopaki od UAZa na gaz drzewny wyszacowali, że 10-15 kg pelletu zużywają do napędzenia auta przez godzinę. Moc mechaniczna UAZa to jakieś 50 kW. Biorąc pod uwagę straty wynikłe z zamiany energii mechanicznej na elektryczną, można przyjąć, że 1 kg spalonego pelletu powinien wystarczyć do wytworzenia 1 KWh prądu…

    Kilogram pelletu kosztuje od producenta na poziomie 1 zł, więc tym sposobem jest dużo drożej. Ale, jeśliby mieć własny surowiec, to czy nie byłoby to najopłacalniejsze?

    Gdyby dobrze zorganizować domowy system i stworzyć sobie taką mikroelektrociepłownię, to palenisko ogrzałoby nam centralne ogrzewanie i wodę użytkową, a gaz drzewny dałby prąd… Czy to jednak zbyt optymistyczna wizja?

  4. Darek says:

    Srednia kalorycznosc biomasy wynosi ok. 4 MWh/t. Przy zalozeniu, ze gazogenerator + silnik spalinowy + pradnica dadza 30% sprawnosc (realne) to z tony mozna uzyskac 1.2 MWh pradu. Reszta to cieplo ktore takze da sie zagospodarowac.

    My tu gadu, gadu a prezes PGE niedawno przyznal, ze na swiecie nie ma atomowki ktora powstala bez wsparcia panstwa. Z tego powodu chce, aby u nas bylo tak samo. Osobiscie sie temu nie dziwie, bo po pierwsze na polskim rynku nie ma dosyc kasy na budowe. Po drugie jak wyliczono we Francji prad z atomu (reaktory EPR) bedzie kosztowal ok. 75 euro/MWh, duuuuuuzo wiecej niz Polak bedzie w stanie zaplacic.

    http://energetyka.wnp.pl/atom-zrodlem-najtanszej-energii-we-francji,170549_1_0_0.html

  5. Czytelnik says:

    Czyli mając własną kilkudziesięciohektarową plantację i zatrudnioną liczną najbliższą rodzinę to przy cenie wykonania tony pelletów poniżej 200 zł za tonę (na podstawie artykułu sprzed 4 lat: ir.ptir.org/artykuly/pl/103/IR%28103%29_2176_pl.pdf – tylko, że ja prąd miałbym już swój) mogłoby mi się opłacić sprzedawać prąd elektrowni, jeślibym dostawał 200 zł za 1 MWh, to produkując dziennie 10 ton pelletu mógłbym go od razu spalić i mieć prawie 300 MWh energii elektrycznej na dobę!
    30 ha ziemi kosztowałoby mnie ze 3 mln, urządzenia potrzebne do produkcji pelletu ze 2 mln, do tego jakaś ogromna zgazowywarka, powiedzmy za milion. No i jeszcze podłączenie do sieci za kolejny milion.
    Za 7 mln mam elektrownię o mocy energii elektrycznej 12 MW. Ale jeszcze miałbym przy tym „trochę” ciepła 🙂
    Tylko czemu nikt tak nie robi, a biznesmeni wolą się bawić we wiatraki, które są bez sensu w naszym kraju?

  6. Darek says:

    W powyzszych obliczeniach jest blad, wykonam wlasne.
    Kalorycznosc pelletu jest troche wieksza niz zwyklej biomasy, z 1 tony uzyska sie do 2 MWh pradu. Z 10 ton wyjdzie max 20 MWh przy cenie 200 zl/MWh daje to 4 tys dziennie, ok. 1.5 mln rocznie. Liczac koszt peletu na poziomie 200 zl/t zysk wyniesie max 2 tys dziennie i ok. 750 tys rocznie. Taka ilosc biomasy pochlonie elektrownia o mocy elektrycznej ok. 1 MW i niecale 2 MW cieplnej.

  7. Wirtualny says:

    W przytoczonym źródle wartość energetyczna pelletu to 17-18 MJ/kg. Jeśli z 1 MJ mamy 3,6 kWh to przy sprawności 30 % uzyskamy max. 1,5 kWh energii elektrycznej.

    O ile aż tak wielkiego problemu nie stanowi zorganizowanie możliwości sprzedaży prądu, o tyle ciężej będzie z energią cieplną. Wniosek może być taki, żeby od razu przy własnej elektrociepłowni postawić np. szklarnie / folie i tam coś uprawić…

    W przywołanym artykule podana została ostateczna kaloryczność pelletu. Ciekawe natomiast, jak to się przekłada na areał. Ponoć z jednego hektara można rocznie uzyskać 15-20 ton masy ślazowca pensylwańskiego i 30-40 ton wierzby energetycznej w 50 % wilgotnej. Myślę, że idzie z tego wyprodukować ok. 12 ton gotowego pelletu.
    Żeby więc produkować dziennie 10 ton pelletu, trzebaby mieć plantację o powierzchni 3 km2, a za taki obszar w jednym kawałku, trzebaby zapłacić dobrych kilka, jak nie kilkanaście milionów zł. I tyle potrzeba, żeby dać moc elektrowni 1 MW.

    Ciekawe, ile pelletu wyprodukowałoby się z tony liści. W dużym mieście można takich zebrać jesienią nawet kilka tysięcy ton.

  8. Darek says:

    Na forum byl wpis pewnej osoby, ktora palila liscmi w kotle zasilanym slimakiem. Takie bezposrednie zasilanie nieprzetworzona biomasa bedzie znacznie tansze niz pelletem. Jednak mimo wszystko 1 MW mocy elektrycznej to chyba max sensowna wielkosc instalacji biomasowych. Optymalne moce obracalyby sie raczej wokol 100 kW, a wiec 1 t suchej biomasy dziennie.

  9. Panie Krzysztofie z całym szacunkiem ale musiałby Pan wziąć również pod uwagę roczny koszt funkcjonowania elektrowni atomowej i to nie tylko koszt surowca który ciągle drożeje ,a jego zasoby się zmniejszają ale również koszt polityczny ponieważ pewne państwa mogą później stosować szantaż ekonomiczny grożąc np. embargiem na dostawy uranu.

    Dodatkowo trzeba wziąć pod uwagę możliwość katastrof ekologicznych oraz koszt społeczny (psychologiczny) budowy elektrowni atomowej. Dodatkowo trzeba się liczyć z dużymi kosztami składowania odpadów radioaktywnych.

    A co najważniejsze trzeba wziąć pod uwagę możliwość awarii elektrowni atomowej i konsekwencje dla gospodarki państwa jeżeli będzie ona uzależniona od energii z 1 tylko elektrowni. O kosztach modernizacji czy też dodatkowej rozbudowy sieci przesyłowej nie wspomnę.

    Wg. mnie opinii elektrownia fotowoltaiczna sprawdzi się w dłuższej perspektywie czasu ze względu na opłacalność ekonomiczną, ekologiczną oraz fakt iż jest to inwestycja praktycznie jednorazowa do której nie trzeba później wiele dokładać.

  10. @Zamurowany: wziąłem pod uwagę tylko to, o co pytał Czytelnik.

    Nie bardzo rozumiem pytanie o uzależnienie gospodarki od energii z 1 tylko elektrowni. Nikt chyba czegoś takiego sobie nie wyobraża po wybudowaniu elektrowni atomowej, tak jak dziś gospodarka nie jest uzależniona od którejś pojedynczej elektrowni węglowej.

    Z uranem jest ciekawa sytuacja, bo kupując uran kupuje się go razem z usługą utylizacji odpadów. A zajmuje na tyle niedużo miejsca i jest tak tani, że bez większych problemów można kupić go na tyle dużo, by wystarczyło na cały okres pracy elektrowni.

    Osobiście uważam, że nie powinniśmy budować elektrowni z klasycznym reaktorem, tylko z reaktorem prędkim, powielającym, ale to inna historia.

  11. Darek says:

    W Polsce maja powstac 4 reaktory EPR o mocy 1.6 GW kazdy, razem ponad 6 GW. Jest to laczna moc najwiekszych naszych elektrowni weglowych – Belchatow i Turow. Tyle tylko, ze najwiekszy blok w Belchatowie ma moc 800 MW, a srednio jest to 400 MW. Czyli wypadniecie z sieci 1 reaktora jest rownoznacznie z utrata az 3-4 blokow konwencjonalnych. Systemy zabezpieczen w atomowkach sa bardzo czule (bo musza). Jakakolwiek awaria linii zasilajacej MUSI zakonczyc sie jej wylaczeniem. W przeciwnym wypadku mamy Fukushime bis.
    Z uranem tez nie jest tak latwo, nalezy pamietac, ze jest to material promieniotworczy, a wiec w miare przechowywania beda w nim powstawaly pierwiastki promieniotworcze z szeregu uranowego. Nie bedzie ich duzo, ale jakby nie patrzyl sa to zanieczyszczenia. Z tego wlasnie powodu nie do konca jest wiadomo jak przy braku testow atomowych zachowaja sie stare glowice bojowe. Po kilkudziesieciu latach wszystkie sa zanieczyszczone. Od pewnego czasu najwiekszym dostawca uranu jest niestabilny politycznie Kazachstan, a polowa uranu pochdzi z w/w i krajow afrykanskich jak Nigeria i Namibia. W tym ostatnim panstwie eksploatuje sie kopalnie o zawartosci uranu 0.012%, czyli z 1 tony rudy uzyskuje sie tyle energi co z 1 tony wegla kamiennego. Warto takze wspomniec, ze po przetworzeniu odpady musza wrocic do kraju ktory je wyprodukowal, czyli do nas.
    Zgadzam sie z ostatnim zdaniem, jedynie reaktory predkie pozwalaja na pozbycie sie wszystkich w/w problemow z energetyka jadrowa. Wniosek jest prosty – budowa EJ w Polsce na dzien dzisiejszy jest calkowicie pozbawiona sensu.

  12. Woj says:

    Zamiast uranu lepszym jest tor. Nie można go użyć na cele wojenne. Prawdopodobieństwo katastrofy jest znikome. Tylko, że lobby uranowe jest zbyt silne. Po zimnej wojnie zostało bardzo dużo uranu i nie wiadomo co z nim robić. W tej chwili najbardziej zaawansowane prace prowadzą Chiny. I Indie. Może to od nich warto byłoby kupić projekt elektrowni?

  13. Darek says:

    Na forum Peak Oil była dyskusja o zastosowaniu toru. Problem polega na tym, że w produktach rozpadu pojawiają się izotopy bardzo mocno chłonące neutrony. Po pewnym czasie reakcja rozszczepiania zaczyna wygasać i aby ją kontynuować należy wyczyścić z nich pręty paliwowe.

  14. Tomasz says:

    Proszę podliczyć jeszcze koszty obsługi załogi oraz utylizację odpadów po atomówce z kosztami farmy fotowoltaicznej oraz potencjalne szkody wyrządzone podczas awarii 🙂

  15. W nawiązaniu do pytania w tekście przez ostatnie 3 lata roczna produkcja modułów PV to nieco ponad 30 GW rocznie moce produkcyjne to ok 50 GW. W latach 2010-2012 Niemcy montowali każdego roku ponad 7 GW elektrowni PV. W 2013 Chińczycy zamontowali 12 GW rocznie. Z tego względu wyliczone przez autora 8,3 GW jest realne. Dodam jeszcze że założona cena 6 PL/W to cena przy instalacjach domkowych. Budując większe farmy aktualna cena to 4 PLN/W.

  16. LK says:

    Zapomniany geniusz wszech czasów Nikola Tesla dawno temu rozwiązał wszystkie problemy energetyczne ziemi ale został okrzyknięty szaleńcem i umarł w biedzie.
    Poczytajcie o nim.

  17. Wojciech says:

    Ja zamontowałem 7,8 KW fotowoltaiki na moim dachu. Otrzymałem dotację, spłacam miesięcznie NFOSIGW 312zł. Do spłacenia 30000. Koszt folii grzewczej na podczerwień 10.000 Pompa ciepła Aristom do podgrzewania wody 3000. Doliczając do tego 15.000 rekuperację daje to 58.000. Jeżeli w całości pokryję zapotrzebowanie na energie elektryczną przez 8 lat będę ponosił koszt dotacji. Póżniej zero. Na system c.w.u, ogrzewanie i dostarczenie prądu wydałem obecnie 28.000. Zaoszczędziłem na 2 kominach 15.000 + obróbki dekarsie 5.000 . Mój koszt to 8000 zł. Jesli potrafi, któryś z Panów zaproponować bardziej ekonomiczny, wydajny, komfortowy system to bardzo proszę pokazać, gdzie popełniłem błąd nie słuchając polskich oinzynierów.
    Budowanie elektrowni atomowej to najbardziej nieekonomiczny i sprzeczny z interesem społecznym sposób na wydawanie państwowych pieniędzy. Nie wspomnę o tym, że budowanie elektrowni na węgiel, którego w polskich kopalniach nie ma, jest absurdem.

  18. @Wojciech: ja nie wiem, po co Pan kupił te „folie grzewcze na podczerwień”, bo wydaje mi się, że można było wydać 5x mniej kupując elektryczne grzejniki. To moim zdaniem jedyny błąd, jaki Pan tutaj popełnił.

    No oprócz tego odnoszącego się do elektrowni jądrowych. Nie ma lepszego źródła prądu, które może stać u podstaw systemu elektroenergetycznego, niż właśnie elektrownie jądrowe. Jądrówka jako podstawa, dużo OZE do korzystania z sił przyrody i szybko uruchamialne źródła gazowe do uzupełniania zapotrzebowania, gdy nie wieje wiatr i nie ma słońca. Nie wiem, jak inaczej Pan sobie wyobraża zasilanie polskich domów, transportu i przemysłu, jeśli nie węglem i nie atomówkami.

  19. Wojciech says:

    Panie Krzysztofie.
    Uznałem, że ogrzewanie podłogowe jest najekonomiczniejsze i najzdrowsze. Chciałem skorzystać z OZE. Doszedłem do wniosku, że lepiej pieniądze przeznaczyć na budowę w standardzie pasywnym, gdyż zapotrzebowanie na energię będzie minimalne a dodatkowe koszty są mniejsze niż inwestycje w pompy ciepła i instalacje ogrzewania podłogowego na wodę. Jakiekolwiek grzejniki odpadły więc na wstępie moich koncepcji. Musiałem zrezygniwać ze współpracy z trzema architektami, gdyż nie mogli zrozumieć, że nie chcę mieć kominka z płaszczem wodnym i nowoczesnego pieca z podajnikiem na ekogroszek.
    Nie ogrzewam płyty fundamentowej i posadzki tylko pomieszczenie, w których przebywam. Przy obecnej pogodzie nigdzie temperatura nie spada poniżej 15 St.C
    Południową stronę mam przeszkloną i w dzień słoneczny ogrzewanie jest wylaczone.
    Chciałem mieć system elastyczny i sterowany przez internet. To był dobry wybór.
    Teraz o zasilaniu domów, przemysłu, transportu.
    Zamiast wyrzucać pieniądze w błoto, należy ocieplić budynki i nowe budować w standardzie pasywnym. W takim przypadku wystarczą moce elektrowni, które istnieją.
    Może Pan wydać 50 mld na elektrownie i cały czas obciażać obywateli kosztami produkcji prądu, lub dofinansować inwestycję taką jak moja i odciążyć ludzi od ponoszenia kosztów energii. Państwo dało mi 12.000 zł ja oddaję do systemu 30.000 i po 8 latach nie ponoszę kosztów energii potrzebnej do wygodnego zycia. Czy jakiś górnik lub energetyk oddał kiedyś pieniądze, które w nich wpakowaliśmy?
    Ja pracuję nad systemem, który pozwoli mi na produkcję i akumulację prądu bez konieczności oddawania go do sieci. Myślę, że trochę przekalibrowałem z fotowoltiką. Zamontowałem ile się dało. 300 zł miesięcznie to nie jest duzy koszt. Sądzę, żę wyprodukuję więcej energii niż zużyję. W takim wypadku sprzedam część instalacji i zamontuję turbinę wiatrową i akumulatory. Liczę na to, że za pięć lat ich pojemność będzie na tyle duża, że zapewni mi nieprzerwane dostawy prądu.
    Od 2014 roku biorę udział w Budmie w Poznaniu. W prezentacjach dotyczących budownictwa energooszczędnego prelegenci przestawiają konkretne wyliczenia opłacalności docieplenia budynków i wykazują, że nie byłoby potrzeby budowy nowych elektrowni.
    W takim przypadku beneficjentami byliby obywatele a nie politycy obsadzani w spółkach energetycznych, którzy pierniczą androny o bezpieczeństwie energetycznym.
    Na atomówkę potrzebna jest jedna bombka. Systemu rozproszonego nie da się tak łatwo zniszczyć.
    Jestem humanistą i musiałem się przekwalifikować. Robiąc licencjat z zarządzania projektem liznąłem ekonomii. Gdyby budowa elektrowni atomowej była opłacalna inwestowałby sektor prywatny. Gdyby w Polsce było dużo węgla byłby tani.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *