Dlaczego fotowoltaika się nie opłaca?

W skrócie można odpowiedzieć po prostu — bo jest za droga. ;)

Jakoś w weekend porządkowałem biurko przy komputerze i trafiłem na starą ulotkę przywiezioną z targów Poleko w Poznaniu w 2009 lub 2008 roku. Była to ulotka firmy Agnes-Elektromax, która oferowała różnego rodzaju instalacje fotowoltaiczne. Nota bene ich strona internetowa woła o pomstę do nieba, bo najważniejszych informacji, czyli oferty, oczywiście brak…

Moją uwagę przykuła najciekawsza moim zdaniem instalacja, która składała się tylko z modułów fotowoltaicznych i falownika. Jej założeniem było zrezygnowanie z magazynowania prądu w rozbudowanej baterii akumulatorów. Obiekt miał być podłączony do sieci, która miała mu dostarczać prąd wtedy, gdy elektrownia słoneczna będzie wytwarzać go zbyt mało. Nadwyżki energii elektrycznej miały być sprzedawane do sieci.

Dzięki rezygnacji z baterii akumulatorów taka instalacja mogłaby być nieco tańsza. Jednocześnie pozwoliłaby, dzięki odsprzedaży prądu, na zbliżone do instalacji autonomicznej (z akumulatorami) oszczędności. Tylko, że w tym przypadku, oszczędności pochodziłyby ze sprzedaży prądu.

W największej wersji instalacja składałaby się z 14 modułów fotowoltaicznych Kyocera KC200GHT-2, o łącznej mocy 2,8kWp. Według firmy mogłaby produkować rocznie 2 800 kWh energii elektrycznej rocznie. Mnie, z fajnego narzędzia przygotowanego za unijne pieniądze, wychodzi 2 500 kWh dla modułów stacjonarnych i 3 000 dla zainstalowanych na solartrackach (czyli stojakach z wbudowanym mechanizmem automatycznie ustawiających baterie słoneczne prostopadle do promieni słonecznych).

Ile można zarobić na fotowoltaice?

Na rachunku za prąd, który płaciłem ostatnio, po uwzględnieniu wszystkich opłat stałych i zmiennych, energia elektryczna kosztuje mnie ok. 0,56 PLN/kWh (PGE ZEŁ-T). Tyle mógłbym oszczędzać, gdyby taki zestaw zasilał mój dom i zaspokajał wszystkie jego potrzeby energetyczne. Niestety, przy uwzględnieniu sprawności akumulatorów oszczędzałbym rocznie pewnie ok. 2 000 kWh (instalacja stacjonarna), co w przeliczeniu na złotówki dawałoby ok. 1 100 PLN.

Sprzedaż prądu do sieci wydaje się na pierwszy rzut oka lepszym biznesem. W końcu nie tylko będziemy dostawać pieniądze za odsprzedany prąd, ale także za świadectwa pochodzenia energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych.

Niestety, w szczegółach już to tak kolorowo nie wygląda. Przecież nikt nie odkupi ode mnie prądu za 0,56 PLN/kWh! Dostanę najwyżej 0,15 PLN/kWh. Tak przynajmniej wygląda z cen pojawiających się na Rynku Bilansującym (1). Za świadectwo pochodzenia też dostanę pewnie ok. 0,25 PLN/kWh (2). Czyli w sumie ok. 0,4 PLN/kWh. Odkupować prąd będę, oczywiście, drożej… No ale zakładając, że całość wyprodukowanego prądu bym odsprzedał, oszczędziłbym rocznie ok. 1 000 PLN (instalacja stacjonarna).

A teraz ciekawostka.

Koszty instalacji fotowoltaicznej

Są porażające. Ten panel fotowoltaiczny znalazłem w jednym z polskich sklepów internetowych. Za 7 830 PLN netto. Za 14 ogniw fotowoltaicznych zapłaciłbym ponad 130 000 PLN.

Co by oznaczało, że sam zwrot z inwestycji w baterie słoneczne trwałby gruuubo ponad 100 lat
, przy żywotności instalacji rzędu 25-30 lat. I to bez policzenia całej dodatkowej infrastruktury (kable, stelaże do ogniw lub solartracki) i sprzętu (falownik).

Oczywiście trzeba przyznać, że ten panel jest po prostu bardzo drogi. Ja za ogniwa o mocy 40 W płaciłem 530 PLN, teraz można je kupić nawet taniej, rzędu 450 PLN. Daje to koszt jednego wata mocy rzędu 12 PLN, czterokrotnie taniej, niż w przypadku tego panelu Kyocery. Pewnie też można oszczędzić na kupowaniu paneli biorąc ich tak dużą partię, albo wprost od producenta. Tak czy siak, okres zwrotu byłby porównywalny do okresu żywotności całej instalacji — a dodać trzeba, że wydajność ogniw fotowoltaicznych spada (do mniej więcej 80% po 25 latach)!

Być może gdzieś w tych obliczeniach dokonałem zbyt wielu uproszczeń. Myślę jednak, że nie zmieniają one znacząco wyniku. Mógłbym doliczyć koszt pieniądza, ale to dałoby jeszcze gorszy rezultat. ;)

Źródła:
(1) Dobowy raport z funkcjonowania Krajowego Systemu Elektroenergetycznego i Rynku Bilansującego, z dnia 07.03.2010 r.
(2) Wyniki sesji 320 na Rynku Praw Majątkowych dla Energii z OZE w dniu 05.03.2010 r.

Komentarzy do wpisu “Dlaczego fotowoltaika się nie opłaca?”: 42.

  1. maxxpol says:

    Nie do konca zgodze sie z trescia artykulu. Owszem fotoogniwa nie sa moze tanie i wydajne. Ale nie aż tak. Proponuje wejsc na strone http://sklep.solarshop.pl/k6,zestawy-do-domow-i-domkow.html Osobiscie teraz bede robil taka mala autonomiczna instalacje. Caly zestaw mozna sobie jeszcze taniej i lepiej skomponowac(tu podaje tak dla przykladu).

  2. AAA222 says:

    maxxpol, chyba żartujesz. Najmniejszy z zestawów zamieszczonych pod Twoim linkiem, o mocy 50 W i cenie 1899 zł, wyprodukuje rocznie 42,6 kWh o wartości 20,5 zł (0,48 zł/kWh). Oznacza to, że oszczędności energii zrównoważą koszty zakupu po… ~93 latach, czyli nigdy. Największy z zestawów (960 W, 19849 zł) pozwala wyprodukować rocznie 929 kWh o wartości 446 zł, zainwestowane pieniądze zwrócą Ci się najwcześniej po ~45 latach. Żeby ta zabawa miała sens, zestawy musiałyby być dziesięciokrotnie tańsze.

  3. Paweł says:

    Witam. Najprostszym sposobem i dającym największą skuteczność jest siłownia wiatrowa. Ale pod warunkiem kiedy użyjemy grzałek. Odpadam nam droga elektronika (przetwornica regulator napięcia). Grzałki możemy podłączyć pod bojler albo pod centralne ogrzewanie.

  4. @maxxpol: o tańszej wersji (najtańszych ogniwach) pisałem. Nie zmieniają one jednak znacząco bilansu — w dalszym ciągu instalacja się nie zwraca.

    @AAA222: albo muszą być tańsze, albo trzeba kogoś na to naciągnąć — np. Unię. ;)

    @Paweł: lepiej pchać moc z wiatraka prosto do zbiornika przez duże mieszadło, bo nie potrzeba wtedy grzałki i prądnicy, więc zyskuje się na zmniejszeniu strat. :D

  5. zbooY says:

    a o ile jest tansza dzialka bez mediow? + dotacja z UNI oraz ten wyjsciowy tzw zwrot po 45latach…

    jak dzis projektujesz dom i zakladasz zakup za 2-3 lata oraz ewentualnie mozna zastapic czesc dachowek takimi „dwufunkcyjnymi”

    zaczyna wygladac to optymistycznie

    wolalbym pchac sie w fotowoltaike na dachu niz budowac np garaz ;-)

  6. @zbooY: rzeczywiście, część instalacji może sfinansować koszt przyłączenia domu do sieci.

  7. Robert says:

    Witam
    Pracuje w branży fotowoltaicznej od 10 lat niestety z przykrością muszę stwierdzić iż wiedza społeczeństwa jest mizerna. W tej chwili na panelach zarabiają pośrednicy gdyż ja jestem producentem i wiem ze panele można kupić po 1,30 euro za wat to jest 5 zł. czyli panel 230 wp kosztuje 1150zł. Rzeczywiście najlepszym wyjściem jest odsprzedanie Energi do sieci wtedy unika się dodatkowych kosztów nie mniej jednak zwrot inwestycji powinna nastąpić po upływie max 10 lat przy dzisiejszych cenach a co będzie za 5 lat jak cena energii wzrośnie?.

  8. Tomasz says:

    Robert,
    wobec powyższej informacji proszę o kontakt.
    Jestem zainteresowany zakupem znacznej ilości paneli

    tomek.kawa@gmail.com

    Pozdrowienia,
    TK

  9. kertog says:

    Cena 1.3 EUR za Wat jest osiagalna przy olbrzymich zamówieniach. Nalezy do tego dodać transport do Polski. W sumie mniej wiecej można sprwoadzić 100-200kw za około 6-7zł /Wat (NETTO). I za tyle mniej więcej można je kupic w naszych sklepach chocby we wspomnianym wyzej http://www.modernHome.pl. Problem opłacalności fotowoltaiki rozbija sie o polityke panstwa – praktycznie nie ma prawa któe by regulowało tę kwerstię. Nie ma rownież dopłat bo te które są, są śmieszne. Niestety władze nie rozumieją, że powinny zapewnic żródłom odnawialnym minimum równe szanse na rozwój. Fotowoltaice ciężko konkurować z dotowanym od 20 lat węglem ( kikadziesiąt miliardów złotych umorzonych długów kopalin, miliardy które kosztują nas przywileje górnicze i ich wczesne emerytury). Gdyby tak do fotowoltaiki dopłacić 1/100 tego co państwo dopłaciło w tym czasie do czarnej energetyki bylibyśmy potentatem takim jak Niemcy. Branża by się rozwijała, powstawałyby montownie, kto wie moż nawet jakaś fabryka krzemu? Tak na marginesie, jezeli ktoś sie chwali tak jak kolega powyżej, że jest „producentem” to troche mnie rozśmiesza :). Moim zdfaniem, gdyby wprowadzić FIT około 1zł brutto za 1kW z fotowoltaiki i ograniczyć dopłaty do instalacji nie większych niż 20-30kW fotowoltaika zaczełaby sie ładnie rozwijac w naszym kraju bez przegrzewania rynku jak to miało miejsce w Czechach i bez wpływu na koszty energii dla społeczeństwa.

  10. @kertog: jeśli coś jest nieopłacalne, to po uruchomieniu dotacji na to coś, w dalszym ciągu jest nieopłacalne. Tylko wtedy ktoś inny dopłaca do tego, że ja mogę sobie te ogniwa fotowoltaiczne kupić. Jeśli już mamy dopłacać do przedsięwzięć proekologicznych, to ja wolę dopłacać do tych, które się opłacają same z siebie — termomodernizacji, budowy przydomowych oczyszczalni ścieków, itd.

    A to, że nie należy dotować kopalń i elektrowni, to zupełnie inna historia. :)

  11. kertog says:

    Krzysztofie, chcesz mi wmówić, że Niemcy robią coś bez sensu, bez głębszego przemyślenia, bez planu? Oni systematycznie inwestują w fotowoltaikę od 15 lat. Są najlepsi w tej dziedzinie własnie dlatego, że potrafili stworzyć wewnętrzny popyt który uruchomił inwestycje i programy naukowe. Byłem kilka miesięcy temu w najwoiększej na świecie fabryce falowników – niemieckiej. Obok budują nową na 2000 pracowników. W branży słonecznej w Niemczech pracuje 50000 osób. W tym roku w Niemczech w szczycie zapotrzebowania na energię ( południe w wakacje) cena energii z fotowoltaiki zrównywała się z ceną energii klasycznej bez dotacji. Nie sa to moje wymysły tylko dane rządowe przedstawione na konferencji. Kilkanaście lat temu za panele płaciło sie 6-7 USD/wat kilka lat temu 4-5 USD /wat. Dwa trzy lata temu około 3USD teraz niewiele ponad 2. Podejrzewam że około 2015 będzie to 1 – 1.5USD i fotowoltaika stanie się opłacalna bez dotacji. Tylko kto wtedy na tym skorzysta? Kto będzie miał tysiące firm, patentów, producentów? – NIEMCY, JAPONIA, USA, w niewielkim stopniu CZECHY, FRANCJA – głównie te kraje które od lat inwestują w fotowoltaikę. My będziemy petentem. Tak własnie wygląda planowanie. Niemcy myślą na 20 lat do przodu, Polacy na 50 lat do tyłu. Oni zainwestowli przez 20 lat w fotowoltaikę ułamek tego co my wpompowaliśmy w kopalnie i to do nich będzie należała przyszłośc. My jak zwykle z ręką w nocniku. pozdrawiam

  12. @kertog: niewykluczone, że JAKIŚ plan mają, ale niekoniecznie musi to być plan dobry. Osobiście uważam, że jakiekolwiek dotacje do czegokolwiek płacone z publicznych pieniędzy (podatków) są złe i powinny być zlikwidowane.

    Niech sobie Niemcy i Czesi oraz inni fundują dotacje do fotowoltaiki. Naprawdę. Byle nie robił tego nasz rząd. Bo najbardziej na tym skorzystają ci, którzy przeczekają aż dotacje się skończą i ceny ogniw fotowoltaicznych stanieją. :)

    I nie widzę powodu, dla którego dotacje do PV w Niemczech czy Czechach miały stymulować tylko producentów w tych krajach. Są jakieś szczegóły tych dotacji, o których nie wiem?

  13. kertog says:

    Znasz jakąś firmę z Polski która produkuje panele / falowniki / elementy montażowe? Dotacje stymulują rynek wewnętrzny głównie ( no i oczywiście chiński :) ). Sprawdż co napisałem – ponad 50 000 osób pracuje w branży związanej z energią słonecznę. Odnieś to do ilości w naszym górnictwie i czarnej energetyce. Coraz większy popyt na świecie generuje coraz wiekszą konkurencje, nowe technologie ( np panele cienkowarstwowe których koszt wytworzenia już teraz jest <1USD/wat), i tym samym własnie spadek cen. Gdyby nie dotacje nie byłoby rozwoju. Za kilka lat będzie bum bo moim zdaniem nie ma innej możliwości. Już tewraz firmy deklarują na targach, że koszty wytworzenia są znacznie niższe niż 1 USD/wat. Tylko przez ogromny popyt ceny są wyższe. Ale ceny napewno spadną i instalacje pojawią sie również w Polsce. Tylko, że u nas powstaną firmy instalacyjne, instalujące panele chińskie, falowniki niemieckie, elementy montazowe czeskie. W chwili obecnej dwie największe firmy z tej branży w Polsce mają Niemieckich właścicieli….

  14. @kertog: moim zdaniem to nie kwestia dotacji. Skoro dotacje w Niemczech i w Czechach nie ruszyły tego przemysłu w Polsce, to i dotacje w Polsce go nie ruszą. Chyba, że będą to dotacje nie na zakup sprzętu, tylko dla przedsiębiorców na badania, na wdrożenia, na zakup sprzętu do produkcji…

    Gdyby nie dotacje, nie byłoby rozwoju, to z całą pewnością. Ale niech sobie te dotacje fundują inne państwa, niekoniecznie Polska.

  15. kertog says:

    ” Skoro dotacje w Niemczech i w Czechach nie ruszyły tego przemysłu w Polsce” – z taką argumentacją ciężko polemizować. Równie dobrze można stwierdzić, że brak dotacji w Polsce spowodował rozwój fotowoltaiki w Niemczech – ta sama logika. Oba stwierdzenia nie mają jednak nic wspólnego z rzeczywistością. Zajrzę na tą stronę za dwa, trzy lata wtedy przekonamy się kto miał rację. Czy Niemcy inwestujący w słońce, czy Polacy inwestujący w ekogroszki (eko węgiel !!!), ekorzepaki i inne pseudoekologiczne. Polskie firmy fotowoltaiczne powinny spojrzeć na Ukrainę i Rosję, gdzie własnie ruszają dopłaty.

  16. @kertog: nie zgadzam się. Dotacje do fotowoltaiki były w dwóch sąsiednich państwach, do których łatwo byłoby dotrzeć z polskimi ogniwami fotowoltaicznymi. O ile wiem, nie było żadnych barier, które by to uniemożliwiały. Skoro więc polscy przedsiębiorcy nie potrafili tego wykorzystać, jestem głęboko przekonany, że nie potrafiliby wykorzystać również ewentualnych dotacji w Polsce. Chyba, że byłyby to dotacje bezpośrednio dla przedsiębiorców (a nie do zakupu ich produktów), na rozwój, badania, wdrożenia…

    Osobiście jestem wrogiem dotowania czegokolwiek, z bardzo małymi wyjątkami. Popieram dotowanie poprawy efektywności energetycznej, bo to się opłaca i bez dotacji. Zdecydowanie za to nie powinny być dotowane kopalnie i myślę, że na ten temat nie będziemy się spierać.

    Nie uważam, że Niemcy zrobili źle, dotując fotowoltaikę. Ale trudno oczekiwać, by w Polsce podobny system dał takie same efekty. Polaków nie stać na kupowanie nawet kolektorów słonecznych, które mają większy sens ekonomiczny, niż ogniwa fotowoltaiczne.

  17. kertog says:

    „Osobiście jestem wrogiem dotowania czegokolwiek, z bardzo małymi wyjątkami”

    To co powiesz o kilkudziesięciu miliardach dotacji do górnictwa w ciągu ostatnich 20 lat? Dotacji w formie anulowanych długów kopalni. Gdyby choć 10% tego przeznaczyć na rozwój energii odnawialnych bylibysmy potentatem w tej dziedzinie. Smiesza mnie opinie, że nie powinno sie dotowac energii odnawialnych gdy w tym samym czasie miliadry naszych podatków znikaja w koplaniach. Gdy miliardy znikaja w kieszeniach rolników na pseudoodnawialne rzepaki i tym podobne.

  18. LEWAREK says:

    Witam, ja raczej wole sam sprawdzać czy się opłaca więc skompletowałem sobie taki system i na razie działa dobrze o dalszych modernizacjach będę informował na moim blogu zapraszam! pozdro!
    http://lewarek-energiaodnawialna.blogspot.com/

  19. Rafał says:

    Szanowni Państwo,

    Przypadkowo natrafiłem na Państwa dyskusję i chciałbym wtrącić kilka zdań. Zaczynając od początku, autor artykułu dość poważnie zawyżył koszt takiej instalacji (instalacja typu „gridtie”, podłączona bezpośrednio do sieci). W obecnej chwili jej koszt wynosi w granicach 10 złotych brutto za wat (oczywiście przy odrobinę większej skali a niżeli w artykule -10000 – 30000Wp, w tym przypadku bez problemu udałoby się zamknąć temat w 12-13 złotych brutto).
    Zgodzę się z autorem że nasz zysk za 1 kWh wynosiłby ok. 0,4-0,5 PLN/kWh ale tylko za energię oddaną do sieci (czyli tak naprawdę sprzedaną naszemu dostawcy). Zasada działania tego typu systemu polega na tym że do sieci oddawana jest tylko nadwyżka wyprodukowanej energii. Jeżeli w danym momencie nasze obciążenie wynosi 2000W a elektrownia produkuje 2500W to do sieci oddajemy tylko 500W. Oznacza to że koszt energii którą zużyjemy nie wynosi 0,4-0,5 PLN/kWh a 0,56 PLN/kWh (według kalkulacji autora), czyli tyle ile byśmy zapłacili naszemu operatorowi gdyby ta energia pochodziła z sieci publicznej ( w takim wypadku mamy dodatkowe kilkanaście procent). Ponadto średni koszt energii w Polsce jest tańszy o prawie 50% w stosunku do Niemiec (dane z 2006 roku). Analizując dotychczasowe starania UE mające na celu wyrównanie tych kosztów w granicach całej unii oraz nieustannie rosnące koszty paliw kopalnych (na których opiera się Polski Przemysł Energetyczny) można zauważyć wzrost cen energii. W takim wypadku, z każdym rokiem, czas zwrotu inwestycji zaczyna sukcesywnie maleć. Jestem przekonany że już w tym momencie uda się go obniżyć do 10 lat.
    Kolejnym aspektem jest żywotność urządzeń. Jeżeli chodzi o moduły fotowoltaiczne to są one produkowane w Chinach (jeżeli nie to przynajmniej ich główne komponenty – „CELL”), nie oznacza to jednak że są gorszej jakości. Większość firm europejskich (wykorzystujących standardowe technologie) kupuje gotowe produkty w CHRL, a następnie nanosi własne oznaczenia (w tym momencie również oznaczenia są nanoszone w chińskich fabrykach). Jako standard przyjęło się że moduł zachowa do 80% swojej mocy znamionowej przez okres 20-25 lat (po tym okresie należałoby wymienić moduły). Oznacza to że przy czasie zwrotu inwestycji na poziomie 10lat przez 15 lat elektrownia zarabia na siebie. Należy również pamiętać że ewentualna wymiana urządzeń w przyszłości będzie wiązała się ze znacznie niższym kosztem a niżeli w chwili obecnej. Analizując obecne trendy można pokusić się o stwierdzenie że jej koszt zmniejszy się o co najmniej 50%, a w związku z tym o 5 lat zwrotu inwestycji. Jeżeli chodzi o inwertery to tu jest dość prosta sprawa. Urządzenia światowego potentata SMA mają w standardzie 5 lat gwarancji z możliwością rozszerzenia do 25lat (takie okresy gwarancji mówią same za siebie).
    Tyle w sprawach technicznych. Problem leży po stronie organizacyjnej. Nie znam operatora który skupowałby energię z elektrowni o mocy 3000Wp. Realna wartość to 30000Wp i wyżej. Taka ilość sprzętu potrzebuje sporego kawałka dachu dlatego klientom indywidualnym jest trudno spełnić warunki operatora. Kolejny problem to POLSKIE PRAWO. Nawiązując do wcześniej wspomnianych NIEMIEC, klient nie musi mieć zarejestrowanej działalności gospodarczej w celu odsprzedaży energii, jak to jest w tym momencie w Polsce. Moim zdaniem to jest największą przyczyną małej popularności tego typu inwestycji.

    Jak każdy człowiek moje rozważania mogą być obarczone błędem jednak dystrybucja tego typu urządzeń pozwoliła mi na wyrobienie sobie pewnej opinii. Wiem że trwają prace nad zmianą sposobu rozliczania kosztów energii dla tego typu przypadków jednak jak będzie wyglądał finał tych prac to zobaczymy w przyszłości. Mogę tylko powiedzieć że można zauważyć wzrost sprzedaży systemów fotowoltaicznych.

  20. marcin says:

    Z dotacjami trzeba uważać.
    W Niemczech (stawianych przez wielu za wzór są dopłaty do wiatraków). Nastawiano tego w diabły. Wiatraki tak dobre że krecily sie bez wiatru. Co sie okazalo. Mialy poza pradnica dodatkowy silnik. Silnik ciągnął prąd z sieci i napędzał prądnicę która oddawała prąd do sieci. Głupie? Z punktu widzenia fizyki tak. Ale z powodu ekonomii juz nie.
    Dopłata do eko-energii byla tak duża że pomimo strat na układzie prądnica-silnik całość się opłacała.
    Co najśmieszniejsze wszystko zgodnie z prawem.

    Zastanawiam się kiedy ktoś wpadnie na ten pomysł przy panelach PV.

    Osobiście to sens w panelach widze jeżeli panele o mocy 2kW będą kosztować maksymalnie 5 tys zł. Wtedy sobie takie kupie i podłącze do grzałki w bojlerze. Prosto łatwo i przyjemnie, bez rurek wymienników itp.

  21. @marcin: a masz jakieś źródło tych rewelacji? Z fotowoltaiką nie będzie to takie proste — ogniwa mają maks. kilkanaście procent sprawności.

  22. marcin says:

    Jeszcze jedno sobie przypomniałem. Do CO mam pompę obiegową, pompa ma swojego UPS. UPS ma podtrzymanie na akumulatorze 12V 40Ah. Pompka co ma 25 W. Zagadka, na ile starcza akumulator?
    Na pierwszy rzut oka powinna działać ok 17 godzin przy założeniu że przetwornica ma 90% sprawności. 90% sprawności w przetwarzaniu to w elektronice żaden wyczyn.
    Sprawdziłem działanie 3 razy. Uzyskany czas do wyłączenia przetwornicy to 10,5-11 godzin. A to znaczy że układ pobiera z akumulatora 43 W. Moc pompki to 25W.
    Czyli 18W – to moc tracona na przetwornicy.
    Sprawność – na poziomie 60% !! Czyli porażka. A nadmienię że przetwornica pracuje w pełnym sinusie
    i do tanich nie należała.
    Wiekszość przetwornic pracuje ze sprawnością właśnie 60-75%. A to znaczy, od 25 do 40% energii uzyskanej z PV pójdzie w straty przetwornicy.
    A to oznacza, że o tyleż procent wydłuży się czas zwrotu instalacji.

  23. kertog says:

    to by była prawda jeżeli przetwornica rozładowuje aku do zera. Zazwyczaj przetwornicę maja ograniczenie i odcinaja odbiorniki przy poziomie 11.1V – 11.5V – więc twoje obliczenia sa nieprawidłowe. Jeżeli uważasz, że niemieckie firmy podają zawyzoną sprawność przetwornic PV to zyjesz w innej rzeczywistości kolego..

  24. Jakub says:

    Panie Robercie

    Rowniez jestem zainteresowany

    Prosze o kontakt

    kuba.wojciech@gmail.com

    Pozdrawiam
    JW

  25. dies irae says:

    Zaczęłam czytać i byłam przerażona, wróciłam na początek artykułu – patrzę 2010 – uspokoiłam się, na szczęście koszt takich instalacji spadł i to baaaardzo – i wygląda, że po wprowadzeniu ustawy OZE będzie się to nawet opłacało.
    Za małą elektrownię on-gridową na dachu zapłacimy ok 16 000 zł netto – tylko jeden feler – nie ma dofinansowań aż takich jak na solary :( Można za to dostać niskooprocentowany kredyt, którego częśc zostanie umożona :):) Mam nadzieję, że fotowoltaika wpolsce w końcu się rozwinie!!!

  26. Darek says:

    Po wejściu ustawy o OZE ciągle konieczne będzie założenie firmy i placenie ryczałtowego ZUS (ok. 1 tys/mc). Oznacza to, że roczny koszt utrzymania instalacji wyniesie ok. 12000 zł + podatek dochodowy + VAT. Nawet gdyby PV rozdawano za darmo i płacono 1 zł/kWh to instalacja zamotowana na typowym dachu ciągle będzie nieopłacalna.

  27. kertog says:

    nowa ustawa OZE – do 40kW bez działalności, bez pozwolenia, bez koncesjii

  28. Darek says:

    Zgadza się, do 40kW nie ma obowiązku zakładania firmy. Jednak widzę, że nie wyjaśniono jednoznacznie kwestii VAT. Ale to problem dystrybutorów energii. Przy cenach za jakie mają kupować prąd z mikroinstalacji 23% nie stworzy róznicy. A tytuł wątku można zmienić na „dlaczego fotowoltaika nie opłaca się elektrykom i klientom nie posiadającym dachów. Jak dla mnie to dalej bubel prawny. Wszelkie dopłaty źle się kończą, a 2x wyższe ceny niż zwykły cofający się licznik tylko przyspieszą krach. Zielone certyfikaty i producenci biomasy stojący obecnie na skraju bankructwa powinny być ostrzeżeniem!

  29. Maciek says:

    Wczoraj tj 21-03-13 odbyła się prezentacja na temat: „darmową konferencję online ” 1500 zł co miesiąc przez 15 lat z samego faktu posiadania nieruchomości”. Spóźniłem się na spotkanie, dotarłem prawie na sam koniec. Z rozmowy uczestników wywnioskowałem że mowa o dofinansowaniu, poprzez Boś Bank układu fotowoltaicznego.
    Mówiono coś o ustawie, odnośnie odbierania energii w kwocie 1,10zł za 1kW. Niby taka ustawa miała wejść 1 stycznia tego roku, ale jakoś do tej pory jej nie ma.

    Następne będzie za tydzień tj 27-01-13 godz 21, pod linkiem http://login.meetcheap.com/conference,finansowaniepv

    Zainteresowanych zapraszam: być może fajna rozmowa się rozwinie, dużo pytań, niejasności można wspólnie rozwiązać.

  30. piotr says:

    Firma konarka.com wyprodukowała ogniwa w cenie 1w=1usd ,mozna je takze nakleic na szyby.

  31. kierownik says:

    Uważam, że lepsze są kolektory słoneczne, jako źródło bezpłatnej energii odnawialnej.

  32. 8 nasto latek says:

    Jezeli chodzi o ogniwa fotowoltaniczne to moze jeszcze kilka lat temu ten rodzaj biznesu sie nie oplacal z ewzglendu na dziury w naszym prawie oraz brak pomocy ze strony rzondu lecz jeszcze w tym a najpozniej na poczatku przyszlego roku ma wejsc w zycie ustawa ktora pomoze osobom jednostkowym w rozkrencemiu zielonego biznesu.chodzi glownie o male (10kw) elek fotowol poniewaz bedom mogly odsprzedawac energie za 1, 30zl za 1kwh co oznacza ze wreszcie oplaca sie inwestowac w takie elek.jezeli chodzi o to co wyzej napisalemmusi to by elek usytuowana na dachu (10kw zajmuje ok 68m2) dodatkowo nie trzeba miec wlasnej dzialalnosci gosp a za zalozenie licznika I podlonczenie do sieci martwi sie juz operator.nie warto zatem kupowac zpe jalne akumulatory ktore bedom kumulowaly energie na nasz wlasny uzytek.WHY? Poniewa po 1 sa drogie a poza tym skoro placimy 55gr za 1kwh energi to czemu mamy wykozystac swojam ktorom ozemy sprzedac za 1, 30 za 1kwh operatorowi.Teraz koszty. elektrownia 10kw koszt ok 70tys (1wat kosztuje ok 1,5 do 1, 7 €) t w naszy warunkach gdzie na 1m2 przypada 950 do 1050kwh oznacz ze taka elek bedzie w stanie produkowac od 850 do 1000kwh rocznie co po przemnorzeniu przez 1, 3 daje od 1105 do 1300zl czystego zysku… na mies jezeli wiec zainwestowaliscmy 70tys w naszom elek to spalci sie ona po ok 6 latach… mam nadzieje ze rozwialem wszelkie watpliwosci czy sie OPLACA czy tez nie.. inwestowac w elek fotowoltanicznom aha zapomnialem wspomniec o dotacjach I kredytach na niski procent gdy inwestujemy w cos „eko” (skala ok 3% na rok):)

  33. marcin says:

    PV zaczyna się opłacać do grzania wody w bojlerze. Na każde 100litrow trzeba 1kW. Instalacje daje się złożyć już w cenie 2,5-2,7 tys. Grzeje wodę do 55-60 stopni. Jeden taki bojler dziennie wystarczy dla czteroosobowej rodziny. Przynajmniej u mnie starcza:-). Bojler poza grzałka elektryczna , ma również wężownice do co. Zestaw taki wychodzi taniej niż jakikolwiek zestaw z rurami próżniowymi i pompą. Jest również dużo bardziej wygodny. Nie ma ryzyka zagotowania glikolu, nie ma potrzeby wydawania kasy na ups , a przede wszystkim można go samemu poskładać no i każdy bojler ma wejście na grzałkę.
    Najważniejsze o czym trzeb pamiętać , nie puszczać obciążenia przez termostat. Wpiąć termostat to wysterowania przekaźnika. A przekaźnik założyć czteropolowy z polami połączonymi w szereg. Inaczej łuk
    elektryczny popali styki. Miesięcznie oszczędza się ok 100zł. Przez pięć miesięcy w roku. Zestaw zwróci się po jakichś 6 latach. Zbieram kasę na taki :-) mając nadzieję że do przyszłego roku cena jeszcze spadnie.

  34. Darek says:

    Liczenie na to, że inwestycja będzie opłacalna bo „rząd się dorzuci” jest strasznie naiwna. Rząd bierze kasę od nas, obywateli. A my nie lubimy jak nas strzygą do gołej skóry i pewnego pięknego dnia rząd może przestać istnieć a TK uzna, że zabieranie jednym, by dac innym jest NIEKONSTYTUCYJNE.

    Marcin – zanim złożysz PV do bojlera zastanów się nad prawem Ohma. Szczególnie nad jego przekształconą wersją:

    P=R*I^2

    Przypominam, że R grzałki jest stałe, a więc moc będzie wprost zależała od pradu podniesionego do kwadratu. Przy założeniu, że max moc PV będzie równa mocy grzałki (np. 2 kW) dwukrotny spadek prądu z PV spowoduje aż czterokrotny spadek mocy na grzałce!

  35. nie tak do końca says:

    Panie Krzysztofie!
    Nie do końca jest prawdą o fotowoltaikach!
    Średnia nasłonecznienia w Polsce to ~1140Kwh/1m2
    Suma średniego nasłonecznienia ~1600h … więc licząc na wprost bez zbędnych niuansów.
    To prawda co Pan pisze .. że można uzyskać o,4 zł za 1kWh.. nawet więcej , wszystko zależy od ZE .. a z tym jest problem, ale …można zainstalować … pewną ilość m2 i mocy aby niepotrzebnie nie starać się o pozwolenie na budowę!
    Uzyskać w/g moich obliczeń… z takiego zestawu można ok. 3465 zł /na rok , koszt , to ok 50000 zł , jeżeli uzyska się dotację i kredyt preferencyjny … to cena znacznie spada … i najlepszym rozwiązaniem jest bezgotówkowe rozliczenie z ZE.. ( bardzo nie lubi wydawać ‚żywej’ gotówki) … uważam ,że inwestycja może się zwrócić za 5 lat. Chyba gra warta ‚świeczki’!
    Ceny zestawów u nas są jak na razie horrendalne , ale jak się szuka , to można znaleźć tańsze , niekoniecznie w Polsce!
    Maniak OZE… jakie by ono nie było … nawet ‚holtzgas’ ….
    Panie Krzysztofie … nie wyszło z agregatem… bo drewno nadające się do … ‚agregatu’ nawet w lesie , którego cena tak poszła do góry , oraz odległość źródła … zniweczyły projekt .. nawet przeszedłem pomyślnie rozmowy z ZE !
    A było tak blisko … prawie w ogródku!
    Pozdrawiam !

  36. caspar says:

    Wszedł w życie „Mały trójpak energetyczny ” warto może coś napisać o tym Panie Krzysztofie?

    Przy odsprzedaży energii dostanie się 80% średniej ceny rynkowej czyli jakieś 0,16zł/KW, a wyżej ktoś napisał że aż 1.30zł/KW więc jak to jest?

  37. renesans says:

    cos chyba nie w temacie jest ten post.. koszt fotowoltajki na duzy tom aktualnie to okolo 20 tys za zestaw.

  38. Kordian says:

    renesans – spójrz na datę postu. Wiadomo, że w raz z rozwojem technologii ceny spadły i są dużo bardziej opłacalne.

  39. sylweto says:

    Witam serdecznie dla zainteresowanych tematem żaden zemnie matematyk ale w tym miesiacu zalozylem system 4 kw palele firmy rac i falownik firmy sma koszt calosci to niewiecej niz 26 tys.
    Z moich obserwacji wynika że z sieci ciagne tylko 30% energi wiec sami policzcie czy warto.

  40. @sylweto: dodaj jeszcze tylko, że mieszkasz w Wielkiej Brytanii. :)

  41. sylweto says:

    Witam Krzysztofie w odpowiedzi na twój komentarz krotkie sprostowanie
    Faktycznie mieszkzm w angli ale solary zalozylem na domu w polsce woj podkarpadzkie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>