Czy fotowoltaika się opłaca (energetycznie)?

Ci z Was, którzy znają mnie bliżej, wiedzą, że jestem umiarkowanym entuzjastą korzystania z ogniw fotowoltaicznych (baterii słonecznych). Pierwszą baterię słoneczną o mocy 10 W kupiłem dobre 5 lat temu, a od tego czasu mój system PV powiększył się do łącznej mocy 150 Wp. Ostatnio zdobyłem dwie baterie słoneczne o mocy 30 Wp każda, których opis, test i recenzję chcę tu umieścić przy najbliższej okazji.

Pisałem tu już kiedyś, że moim zdaniem ogniwa fotowoltaiczne się nie opłacają i prędko opłacać się nie będą. Ale dziś nie patrzmy na pieniądze, tylko na efekt energetyczny wykonania tych ogniw i ich zainstalowania. Odpowiedzmy sobie na pytanie, czy energia włożona w wytworzenie baterii słonecznych może zostać odzyskana w naszych, polskich warunkach usłonecznienia i nasłonecznienia? Policzmy, jaki jest EROEI tej inwestycji?

Nie zwróciłbym na ten temat uwagi, gdyby nie napotkana przeze mnie opinia, że baterie słoneczne to nic innego, jak bardzo drogi rodzaj baterii przechowujących prąd. Prąd zużyty w miejscu wytworzenia ogniw fotowoltaicznych (i całych baterii słonecznych), a następnie odzyskany ponownie w miejscu instalacji systemu PV.

Energetyczne koszty wytworzenia baterii słonecznych

Znalazłem taki oto artykuł sprzed 5 lat, w którym szacowano energetyczny koszt wytworzenia 1 m² baterii słonecznych z monokrystalicznego krzemu na 6 900 MJ, czyli ok. 1 920 kWh (co uwzględnia ogniwa fotowoltaiczne, obudowę baterii słonecznej, ramę do montażu, elektronikę sterującą, itd.). Przy zakładanej sprawności 13%, moc 1 m2 baterii słonecznych sięgnie 130 Wp. Taka powierzchnia baterii słonecznych w polskich warunkach jest zatem w stanie wytworzyć rocznie 117 kWh (przy założeniu strat całego systemu fotowoltaicznego w wysokości 14%).

Po jakim czasie uzyskamy zatem energetyczny zwrot z inwestycji?

Prosty czas energetycznego zwrotu w naszych warunkach to 16 lat. Fakt, że artykuł odnosi się do badań z 2000 r., więc dziś ten czas pewnie uległ skróceniu. Ale i tak raczej nie uwzględnia kosztu (energetycznego) przewiezienia tych baterii do Europy.

Mimo wszystko, mój umiarkowany entuzjazm do baterii słonecznych pozostaje niewzruszony. Dalej będę starać się rozsądnie inwestować w te baterie słoneczne.

Komentarzy do wpisu “Czy fotowoltaika się opłaca (energetycznie)?”: 3.

  1. gość codzienny says:

    Tak jest z każdym alternatywnym żródłem energii czy będzie to fotowoltaika, turniny wiatrowe czy biomasa. Póki co opłacalność OZE zapewniają preferencyjne kredyty i certfikaty. Po prostu łatwiej sięgnąć po gotowe paliwa stałe, gazowe czy płynne i przetworzyć je na energię w istniejących już instalacjach (kotły, silniki). Sęk w tym, że są na Ziemii miejsca, gdzie panele czy wiatraki mogą dawać energię w sposób ciągły przez stałą ilość godzin (strefa równikowo-podzwrotnikowa) przez wiele lat. I tam nie trzeba nawet certfikatów żeby to miało ekonomiczny sens. W Polsce fotowoltaika to fajny bajer, co już wielokrotnie podnosiłem, ale „prywatnie” (bez dopłat, certyfikatów) nieopłacalny dziś i pewnie jeszcze długo.
    Co do energii „włożonej” w dany wyrób, to nie bawiłem się nigdy w wyliczanki, ale sądzę, że nawet prosta bułka ma mniejszą wartość odżywczą (kaloryczną) niż suma energii włożoną w jej powstanie (począwszy od zboża, które rosło miesiącami) przez wszystkie etapy przeróbki na wyrób końcowy, uwzględniając energię wpakowaną w formie słońca (światło, ciepło, fotosynteza), pracy (ludzi, zwierząt, maszyn), paliw etc. Taka kalkulacja prowadzi nas na manowce niczym dowodzenie kwadratury koła.

  2. Jasne, że bułka dostarcza nam energii (kalorii) mniej, niż zużywamy na jej wytworzenie ropy i węgla. Ale ropą ani węglem nie możemy się wyżywić, więc tu analiza energetyczna, liczenie EROEI, rzeczywiście nie ma sensu.

    Ale w przypadku źródeł energii, to ma to znaczenie i owszem. Bo jeśli mamy zużyć X energii elektrycznej by wytworzyć turbinę wiatrową, która w całym swoim życiu wyprodukuje prądu mniej, to nie ma to najmniejszego sensu…

  3. robbo2k says:

    Moim zdaniem ekonomika ekonomiką ale tutaj trzeba patrzec pod wzgledem NIEZALEZNOSCI. Gdy do tych paneli doczepisz LEDY o mocy ledwie 3,5W przy 250lumenów wszystko nabiera nieco innego wymiaru. Pozatym zawsze wszystko na poczatek bylo drogie. Juz dzisiaj Wp kosztuje ponizej 10zł, akumulator nie wiecej niz 10zł per Ah. Zarowki LED 10zł za 100lumenów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *