RSS

Friday, July 30, 2010

Własna elektrownia wiatrowa

Opublikowane przez Krzysztof Lis dnia 09.10.2007 o godzinie 20:33

Wielu z nas chciałoby mieć dużo za darmo. Ja na przykład chciałbym mieć za darmo prąd w moim domu. Podobno jedną z metod na osiągnięcie tego celu jest budowa czy zakup własnej elektrowni wiatrowej. Jak więc zasilać własny dom z turbiny wiatrowej?

Po pierwsze potrzebna jest turbina o odpowiedniej mocy. W ulotkach reklamowych wiele mówi się o mocy maksymalnej, którą wiatrak osiąga tylko w rzadkich przypadkach, gdy wiatr jest naprawdę silny. W Polsce takie chwile naprawdę nie są częste. Dobrze dobrana i ulokowana elektrownia wiatrowa może wytwarzać średnio 10-20% swojej mocy maksymalnej. To pokazuje, jak duży musi być taki wiatrak, żeby zaspokajać potrzeby energetyczne domu.

Łatwo wyobrazić sobie całą instalację domową, którą zasilać będzie się wiatrakiem, samodzielnie albo połączonym z ogniwami fotowoltaicznymi. Dla zapewnienia prądu w bezwietrzne noce konieczne jest wyposażenie takiej instalacji w baterię akumulatorów. Ich zadaniem będzie magazynowanie prądu. Można też w razie potrzeby czerpać prąd elektryczny od lokalnego dostawcy prądu.

Można też wydzielić oddzielny obwód elektryczny, zwykle niskonapięciowy. On zasilany jest z akumulatorów, ładowanych turbiną. Jeśli jest to obwód prądu stałego, nie ma potrzeby wyposażania go w przetwornicę prądu stałego na zmienny. Tylko, że prąd stały na niezbyt wiele się w domu przyda. Można go wykorzystać do zasilania oświetlenia (halogeny, żarówki diodowe), albo ogrzewania. Można ogrzewać nim dom (elektryczne ogrzewanie podłogowe), grzejniki akumulacyjne albo nawet ciepłą wodę użytkową. Zwłaszcza grzejniki akumulacyjne i akumulacyjne ogrzewanie podłogowe wydają się być dobrymi pomysłami. One nagrzewają się wtedy, gdy jest prąd (gdy jest wiatr) a ciepło oddają jeszcze długo potem.

Turbina wiatrowa jest drogim urządzeniem. Ich ceny są naprawdę astronomiczne, co wydaje mi się zupełnie nieuzasadnione. Turbina o mocy nominalnej 2-3 kW, czyli kilka razy za małej w stosunku do zapotrzebowania domu, kosztuje rzędu 10 000 PLN…

Pokrewne tematy:

  1. Elektrownia wiatrowa Jeśli interesują Cię nie elektrownie wiatrowe, tylko elektrownie słoneczne (tj. ogniwa fotowoltaiczne i niezbędny...
  2. Turbina wiatrowa Darrieusa Turbina wiatrowa Darrieusa to jeden z dwóch rodzajów turbin wiatrowych o pionowej osi obrotu....
  3. Budowa elektrowni wiatrowej Jeśli nie masz czasu lub możliwości zbudowania własnej elektrowni (turbiny) wiatrowej, możesz kupić ją...
  4. Living off the grid, czyli życie z dala od sieci Nie, nie chodzi mi tutaj o życie z dala od internetu. Anglojęzyczny termin living...
  5. Zmienny wiatr i stabilna sieć w Hiszpanii Artykuł jest tłumaczeniem tekstu napisanego przez Chrisa Goodalla, zatytułowanego „Spain’s variable wind and stable...

Jeśli ten artykuł Cię zainteresował i chcesz być powiadamiany o nowościach w serwisie, zasubskrybuj kanał RSS bloga albo zapisz się na newsletter.

  • HUTMEN napisał dnia 30. Sierpień 2008 o godzinie 22:22:

    Witam !

    Największy problem to magazynowanie energii. Stanowi ono największy koszt ponieważ urzadzenia magazynujace maja małą sprawność ( akumulator 70 %) i szybki czas amortyzacji ( zużycia fizycznego) Praktycznie wartość energii wytworzonej przez wiatrak = cenie akumulatorów co oznacza , że po zamortyzowaniu się inwestycji w akumulatory trzeba zakupić kolejne i tak w kółko.
    ( nigdy nie będziesz „do przodu”)

    To wszystko są przyjacielu tylko fantazje , jestem ciekaw ile energii się zużywa aby wyprodukować częsci zamienne to Twojego T3 – ile trzeba zużyć akumulatorów żeby wyprodukowć jeden nowy samochód ?

    Pozdrawiam.

    Hutmen

  • lele napisał dnia 22. Luty 2009 o godzinie 21:50:

    Hutmen, co powiesz gdy przyjdzie kryzys i zabraknie pradu? Taki wiatraczek bedzie chodzil i podtrzymywal dom przy zyciu, a akumulatory zawsze sie skombinuje

  • pio napisał dnia 21. Marzec 2009 o godzinie 10:50:

    sadze ze najważniejsze jest wymuszenie zgody na lokalnym zakl. energet. by kupowal od nas nadmiar pradu, wtedy kiedy go mamy. Jesli dostaniemy taka zgode to nasz licznik bedzie szedl w odwrotna strone! :-) natomiast magazynowanie w bateriach olowiowych, to jednak jest problem. Gdzie te batrie umiescisz? jesli w cieplej piwnicy to sie bedziesz trul oparami kwasu, a jesli poza domem to niska temepratura zrobi spore straty. Oczywiscie jesli dom daleko od sieci to nie pozostaje nic innego jak tylko opcja magazynowania pradu w ołowiu. Na szczescie przychodzi tu w sukurs technologia goscia z Vancouver, ktory potrafi przywrócic do zycia stare zdechłe aku. mam zamiar wykorzystac jego technologie w krakowie jak rowniez zbudowac dom maxymalnie nasycony eko technologia by NIE pobieral energii ale, ja produkował i nadmiar jej sprzedawał do sieci. Szukam osoby zaiteresowane współpracą z terenu/okolicy Krakowa , a szczególnie te ktore maja pozytywne doswiadczenia w przerabianiu aut spalinowych na elektryczne. prosze o kontakt: kosi123@o2.pl Dziekuje

  • Krzysztof Lis napisał dnia 21. Marzec 2009 o godzinie 11:16:

    @pio: z tego, co wiem, niska temperatura tylko obniża pojemność akumulatora ołowiowego, ale nie powoduje strat prądu. Zresztą akumulatory ołowiowe to nie jedyna metoda na magazynowanie energii z wiatraka. Technologii akumulatorów jest mnóstwo (zasadowe, litowo-jonowe, itd.), poza tym można prąd z wiatraka na przykład przechowywać jako ciepło w dużym zasobniku ciepła.

  • pio napisał dnia 21. Marzec 2009 o godzinie 12:23:

    ktos mówi ze instal. turbin wiatr. to sa kolosalne koszty! a ile kosztuje alternator ze zlomowanego malucha? Youtube az kipi od prostych i prawie darmowych pomyslow na turbiny wykonane domowym sposobem? Wystarczy wpisac wind turbine DIY

  • marcin napisał dnia 21. Marzec 2009 o godzinie 19:50:

    myśle że maja panowie racje jak mamy wyegzekwować 7% energii odnawialnej jak w sejmie mamy bande idiotów poniżej 90IQ sorry staram się ale z bandą dorobkiewiczów można tylko 3 wojne rozpętać

  • Krzysztof Lis napisał dnia 21. Marzec 2009 o godzinie 20:16:

    @marcin: ja bym na pewno nie szedł do tych 7% (czy ile tam ma być) z pomocą wiatraków. A jeśli już, to na pewno nie podłączałbym ich do sieci tak, jak to wygląda teraz. Bo mamy za mało źródeł szczytowych, gotowych do zastąpienia wiatraków, gdy przestaje wiać wiatr. Na te źródła szczytowe (np. elektrownie gazowe, z lotniczopochodnymi turbinami gazowymi) powinni moim zdaniem składać się inwestorzy budujący wiatraki.

  • Domowa elektrociepłownia | Efektywne ogrzewanie napisał dnia 4. Listopad 2009 o godzinie 22:32:

    [...] ma już tylko część, która z obawy przed brakiem prądu kupuje sobie ogniwa fotowoltaiczne albo turbinę wiatrową, albo zwykły spalinowy agregat prądotwórczy. I ten właśnie agregat prądotwórczy może być [...]

  • Living off the grid, czyli życie z dala od sieci napisał dnia 28. Listopad 2009 o godzinie 21:15:

    [...] skomplikowana. Trzeba tylko kupić baterię akumulatorów i jakieś źródło prądu. Na przykład własną elektrownię wiatrową. Albo ogniwa fotowoltaiczne. Albo agregat prądotwórczy na gaz drzewny. Ja zamierzam wkrótce [...]

  • AAA222 napisał dnia 22. Styczeń 2010 o godzinie 17:21:

    Pomysł wydał mi się na oko, bez urazy, absurdalny, ale postanowiłem sprawdzić. Znalazłem ofertę dostawcy tanich (podobno) elektrowni przydomowych, oferującego urządzenia o mocy nominalnej 0.3, 0.5, 1, 2, 3, 5, 10 i 20 kW. Koszt kompletnej elektrowni (wraz z masztem) to odpowiednio od 2395 zł do około 133000 zł netto. W ofercie znaleźć można zestawienie mocy wiatraków w zależności od prędkości wiatru. Przyjąłem, że urządzenie umieszczę opodal miejsca, w którym planowane jest ulokowanie farmy wiatrowej (strefa III), na wysokości 14 m npt., bo dla takiej wysokości mam szczegółowe dane meteo z wielolecia, zresztą w domowych warunkach wyżej już się raczej nie da, chyba że ktoś zainstaluje toto na dachu wieżowca.
    Ile zyskam? Szczegółów obliczeń nie będę zamieszczał, bo nie ma tu na to miejsca. Z uwagi na korzystną charakterystykę najlepiej wypadł wiatrak o mocy 500W, który wyprodukować może mi rocznie 698 kWh (jakieś 12 % mojego rocznego zapotrzebowania) o wartości 336 zł brutto, i jeśli udałoby mi się zmagazynować i spożytkować całą wytworzoną energię bez strat, to oszczędności zrównoważyłyby koszty inwestycji już po około 14 latach. Najgorzej wypadły elektrownie o mocy 100W, 20kW – odpowiednio 57 i 49 lat na zwrot kosztów inwestycji, i to przy założeniu że żaden kW się nie zmarnuje. O zarabianiu na sprzedaży energii wytworzonej sposobem domowym nie ma co marzyć. Potencjalne „nadwyżki” generują dopiero wiatraki o mocy 10 i 20kW. Ponieważ zakład energetyczny zapłaciłby mi za 1kWh wyprodukowanej energii (kiedy wieje) mniej, niż za 1 kWh energii dostarczonej (kiedy nie wieje), sprzedaż energii na zewnątrz znacznie pogorszyłaby i tak wątpliwą opłacalność całej zabawy.

  • Iwona Ewa napisał dnia 5. Kwiecień 2010 o godzinie 1:58:

    To czeste rozumowanie: monopolisto MUSISZ KUPIC! Przeciez to bogaty koncern. Jezeli zechce, wybuduje milion wiatrakow. Ale jest i druga strona medalu: monopolista dyktuje warunki odbioru energii. Kupisz chatke, a za przylaczenie do sieci energetyka chce drozej, niz za dom. Mozna jednak sprzedawac energie o dowolnych parametrach: kupia ja Twoi sasiedzi. Do ogrzewania – tanio. Od 15Hz do 1500. Napiecie od 30 do 300V. A jezeli zapewnisz stabilne zasilanie, to wielu zgodzi sie nawet na panstwowe ceny. Ale wtedy na czas bezwietrza, nalezy wspomoc system blokiem cieplnym.

Pozostaw komentarz

Jeśli chcesz zadać jakieś pytanie albo rozpocząć dyskusję niezbyt związaną z tematem tego wpisu, zajrzyj lepiej na forum. Jeśli chcesz tylko skomentować ten wpis, śmiało wypełniaj poniższy formularz.

Komentarze mogą pojawiać się na stronie z opóźnieniem.

URL trackbacku dla tego wpisu: http://www.drewnozamiastbenzyny.pl/wlasna-elektrownia-wiatrowa/trackback/