W polskich lasach wciąż leżą śmieci

Jeszcze jakiś czas temu wierzyłem, że ustawa śmieciowa przyczyni się do zmniejszenia ilości śmieci w polskich lasach. Teraz okazuje się, że byłem dość naiwny.

Piszę to w oparciu o ten materiał TVP Olsztyn. Przedstawiciel Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych stwierdza w nim, że istotnie śmieci w lasach jest troszkę mniej — ale tylko w zakresie odpadów wytwarzanych przez ludzi podczas weekendowych wyjazdów na działki.

Nie zmieniła się natomiast ilość śmieci powstających w czasie remontów, które trafiają do lasów. I nic w tym dziwnego.

Oszczędny Polak będzie wyrzucać śmieci do lasu tak długo, jak długo będzie dzięki temu oszczędzać. Gdy gmina odbiera od niego wszytkie domowe śmieci, nie musi on dodatkowo nic za ich wywóz zapłacić.

Gdy zaś musi zorganizować sobie kontener na odpady remontowo-budowlane, woli pojechać z nimi do lasu. Bo w przeciwnym wypadku musiałby za to bardzo dużo zapłacić. W skali remontu kosztującego, dajmy na to, 20 000 zł, dodatkowe 200 złotych za wywóz kontenera odpadów jest zbyt dużym wydatkiem. Lepiej wyrzucić śmieci do lasu.

Podobnie dzieje się w przypadku biodegradowalnych odpadów powstających w przydomowych ogródkach, jak choćby w przypadku skoszonej trawy. To jest dla mnie jeszcze bardziej niezrozumiałe. Przecież część tych odpadów jest odbierana przez śmieciarki. A niemal wszystkie tego typu śmieci można poddać procesowi kompostowania.

I wcale nie trzeba w tym celu wydawać mnóstwa pieniędzy…

kompostownik-z-lidla-300

Kompostownik z dyskontu. Źródło: lidl.pl.

Taki plastikowy kompostownik o pojemności 360 litrów jest akurat od czwartku do kupienia w dyskontach na literę L. Kosztuje 119 zł. Dziwię się, że ludziom chce się pakować tego typu odpady na przyczepkę i jechać z nimi do lasu… Mnie byłoby szkoda na to czasu, energii i paliwa.

Zresztą kompostowanie trawy to nie jedyne rozwiązanie (akurat sama trawa kompostuje się słabo, przydaje się ją mieszać np. z gałązkami). Można skorzystać z kosiarki z funkcją mulczowania, która rozdrabnia ucięte źdźbła trawy. Dzięki temu, że są rozdrobnione, mogą być pozostawione na trawniku, gdzie po jakimś czasie wbudowują się w glebę, wzbogacając ją o próchnicę. Bo przecież koszenie trawy i wynoszenie jej na śmietnik oznacza wyciąganie z trawnika cennych substancji, które później trzeba jakoś inaczej uzupełniać.

Tak, czy siak, okazuje się, że miałem rację. Spodziewałem się, że ustawa śmieciowa spowoduje, że ludzie nie będą mieli motywacji, by wywozić śmieci do lasu. Że nic dzięki temu nie oszczędzą. I to się potwierdziło. Tam, gdzie da się oszczędzić na wywożeniu odpadów, tam ludzie będą je zostawiać w lasach. Wniosek prosty: trzeba przenieść na państwo obowiązek odbierania także odpadów budowlanych.

Albo uszczelnić system, patrolować lasy, wlepiać bardzo wysokie mandaty. BARDZO wysokie. Nie rzędu 500 złotych za wywiezienie przyczepki, a rzędu 15 000 zł. Jestem głęboko przekonany, że po krótkim czasie ludzie odczują to w kieszeniach (swoich lub sąsiadów) i zrozumieją, że wywożenie śmieci do lasu się nie opłaca.

Komentarzy do wpisu “W polskich lasach wciąż leżą śmieci”: 4.

  1. Megaoutdoor says:

    Pamiętam jak ja podchodziłem z ogromną ufnością do tej ustawy, ale później, okazało się, że, podobnie jak autor, byłem bardzo naiwny.

  2. Odpad says:

    Taki prosty i tani kompostownik sprawdza się chociażby u mojego wujka

  3. Kazimierz says:

    Do tego kompostownika bym nie odważył sie wrzucić świeżych mokrych roślin chyba że chciałbym wywołać pożar w okolicy. Na własne oczy widziałem jak pryzma mokrego zielska wystrzeliła ogniem na 10 m i dymem tak czarnym jakby palił sie stos opon. Odpady budowlane, to w większości gruz betonowy, ceglany czyli sztuczny kamień i zakopuje się go w ziemi i po sprawie. Pozostaje trochę pianek, uszczelek , ale tego dużo niema.

  4. Krzysiek says:

    Ustawa śmieciowa z pewnością, jej głównym celem nie było zmniejszenie ilości dzikich wysypisk. I tak jak dzisiaj nie ma praktycznie u nas Polskich banków, tak rynek śmieciowy jest opanowany w około 30-40% przez zagraniczne firmy…

    Wracając do dzikich wysypisk…
    Piszesz, że ludzie wywożą do lasu odpady zielone, a mogliby wyrzucać do kompostownika. Warto jednak wiedzieć, że niektóre odpady możemy za darmo wywieźć na obsługujące nasz rejon składowisko odpadów za darmo lub za niewielką opłatą. Moim zdaniem jeden z elementów, którego brakuje to odpowiednia edukacja.

    Druga kwestia. 15-20 lat temu kiedy ludzie budowali domy naturalnym wręcz zabiegiem było palenie śmieci na budowach. „Kultura kontenerów” jest w zasadzie tworzona od niedawna, więc część nawyków została. Nie ma u nas w Polsce statystyk na temat tego ile rocznie wynajmuje się takich kontenerów budowlanych, ale np. w Anglii jest to podobno 40 milionow. Wracając do kultury.. w mniejszych miejscowościach, z dala od dużych miast palenie śmieci dalej jest czymś „normalnym”. Jeżdżąc po mieście widać cały czas kontenery gruzowe, natomiast w miejscowościach oddalonych często o 50-60 km od dużych miast i aglomeracji, często nawet nie ma wykonawcy, który by tam pojechał.

    Odnośnie remontów za 20.000 i kontenera za 200. Moim zdaniem jak ktoś robi remont w takiej kwocie nie będzie żałował pieniędzy na kontener, albo ma chociaż świadomość, że coś takiego należy wynająć. Natomiast pomijasz osoby, które na remont wydają tyle co na materiały np. 1500 zl i wszystko robią własnoręcznie. Wtedy wynajem kontenera (których ceny zaczynają się od 200 zl w zależności od rozmiaru) może wydawać się im dużym i niepotrzebnym wydatkiem. Często jest tak, że lokalne PSZOKi przyjmują za darmo jakąś ilość odpadów po remoncie, np. w Gdańsku na każdy adres możesz wyrzucić za darmo 1T odpadów poremontowych (1t/1rok). Przy małym remoncie robionym własnymi siłami jest to imo wystarczające, ale znowu kłania się edukacja/brak wiedzy.

    I jeszcze jedna istotna rzecz, o której znowu wie mało osób. Jeśli wynajmujesz ekipę remontową (czy budowlaną, chociaż budowlańcy są bardziej uświadomieni), która będzie np. remontować łazienkę to oni powinni się zająć odpadami, a Ciebie nie powinno interesować czy wynajmą kontener, czy worek, czy załadują to na swoją T4 i zawiozą do najbliższego PSZOKa. „Wytwórca odpadów jest obowiązany do
    gospodarowania wytworzonymi przez siebie odpadami.” – tak mówi ustawa. Natomiast jeśli ktoś się dogaduje z ekipą na czarno, to też ciężej takie rzeczy później egzekwować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *