Opublikowane przez Krzysztof Lis dnia 25.08.2010 o godzinie 19:25
Po poprzednim artykule o definicji domu energooszczędnego, dziś chciałbym przedyskutować z Wami pojęcie domu ekologicznego. Sformułowanie to pojawia się powoli w materiałach marketingowych różnych firm budowlanych, bo przecież na rynku jakoś trzeba się wyróżnić. A jako że w dzisiejszych czasach ekologia jest modna, można wyróżniać się reklamując swoje produkty jako ekologiczne.
Ekologia jest przez nas utożsamiana z ochroną środowiska, zupełnie niesłusznie. Patrząc z czysto językowego punktu widzenia ekologia jest bowiem nauką o strukturze i funkcjonowaniu przyrody, badająca i analizująca związki między żywymi organizmami a ich środowiskiem. Nauka o ochronie środowiska nosi nazwę sozologii, więc już na wstępie można śmiało powiedzieć, że ekologiczny dom to pojęcie nadużywane. 
Co w potocznym rozumieniu oznacza pojęcie ekologiczny dom?
Z całą pewnością można powiedzieć, że dom ekologiczny jest przyjazny dla środowiska. Takie jest jego zadanie, aby podczas eksploatacji minimalizowany był jego niekorzystny wpływ na otoczenie. Z punktu widzenia energooszczędności, z całą pewnością musi to być dom zużywający jak najmniej energii. Ideałem byłby dom pasywny, albo wręcz dom zeroenergetyczny, tj. autonomiczny.
Niekoniecznie oznacza to, że dom ekologiczny musi mieć zainstalowane jakieś ekologiczne źródło ciepła w rodzaju pompy ciepła. Ze względu na swój koszt, opłaca się ona raczej tylko tam, gdzie rocznie zużywa się dość sporo energii. Do ogrzania domu pasywnego wystarczy elektryczna grzałka o mocy 10 W/m² powierzchni, pompa ciepła o tak małej mocy zwyczajnie byłaby nieopłacalna…
Ale tu nie chodzi tylko o energię zużywaną do ogrzewania, ale również klimatyzacji (coraz popularniejsza w Polsce), oświetlenia i na pozostałe cele. A więc dom taki powinien być wyposażony w energooszczędne pompy i urządzenia AGD, ale także rozsądnie gospodarować na przykład światłem słonecznym. To jest temat dość ciekawy, by napisać o nim cały długi artykuł, co z pewnością jeszcze zrobię. W dużym skrócie chodzi o to, by na przykład nie ustawiać fotela do czytania książek przodem do okna i umieszczać za nim lampy. Światło mamy za darmo i jeśli możemy z niego korzystać, grzechem byłoby tego nie robić…

Earthship - budynek wykorzystujący odnawialne źródła energii, magazyn ciepła, oraz alternatywne materiały budowlane -- m.in. ziemię i zużyte opony.
Podobnie wygląda sprawa z gospodarką wodną w budynku. Wykorzystanie wody deszczowej pozwala zmniejszyć obciążenie kanalizacji burzowej i ryzyko podtopień w przypadku lokalnych bardzo intensywnych opadów. Oczywiście pozwala też zmniejszyć koszty użytkowania wody. Nie sposób zapomnieć też o gospodarce ściekowej (wykorzystanie szarej wody) i odpadowej, bo odpowiednio przetworzone, ścieki i odpady biodegradowalne mogą być wykorzystywane w otoczeniu domu ekologicznego jako cenny surowiec.
No i odnawialne źródła energii. Kolektory słoneczne, pasywne ogrzewanie słoneczne (jako część standardu domu pasywnego), ogniwa fotowoltaiczne i turbina wiatrowa (o ile ma sens w lokalnych warunkach). A może nawet mała przydomowa biogazownia?
Energia wbudowana w budynek
Energia wbudowana w budynek to ilość energii zużyta do jego wzniesienia, począwszy od energii zużytej do produkcji materiałów budowlanych (wypalenia cegły, wytopienia szkła i wełny mineralnej), przez tę zużytą na ich transport a skończywszy na energii zużytej już na miejscu budowy (do napędu betoniarki i rozgrzania papy podczas krycia dachu).
Dom ekologiczny powinien, moim zdaniem, być wykonany w sposób pozwalający na minimalizację tej energii. I do tego wykorzystywać możliwie dużo materiałów z odzysku oraz produkowanych lokalnie. Domy z gliny i słomy są pod tym względem świetne, ale są i inne ciekawe technologie, np. ściany z ziemi ubijanej a także drewniane.
Co firmy rozumieją pod pojęciem ekologicznego domu?
Zrobiłem krótkie badanie i poszukałem firm, które promują się hasłem ekologiczny dom. Co znalazłem? Między innymi:
- domy z drewna, w tym z bali drewnianych (trudne do ocieplenia),
- dom z elementów keramzytobetonowych z grzewczym fundamentem płytowym — beton i keramzyt, czyli materiały o dużej energii wbudowanej,
- dom z zielonym dachem i ścianą z ziemi ubijanej,
- sklep z przydomowymi oczyszczalniami ścieków.
Nie jest źle, choć ten keramzytobeton do ekologicznego domu nie bardzo mi pasuje. 
Opublikowane przez Krzysztof Lis dnia 17.08.2010 o godzinie 00:22
To już któryś z kolei artykuł o zagadnieniach energooszczędności w budownictwie. Dziś rozprawimy się z mitami na temat energooszczędnego budownictwa i potocznego rozumienia tego pojęcia.
Weźmy do ręki niezłą publikację, broszurę „Dom energooszczędny” o podtytule „Mądry Polak przed budową”, wydaną jako część programu edukacyjno-informacyjnego domprzyjazny.org. Jako że program uruchomiony został pod patronatem Ministerstwa Infrastruktury, Narodowej Agencji Poszanowania Energii i Zrzeszenia Audytorów Energetycznych, statystyczny inwestor będzie tę broszurę traktować niemal jak oficjalny poradnik budowy domu energooszczędnego. Niestety, nie do końca słusznie.
W broszurze roi się od nieścisłości, na które czytelnik nie zwróci większej uwagi a które mimo że często drobne, strasznie mnie irytują. Weźmy kilka po kolei. Przeczytaj cały artykuł »
Opublikowane przez Krzysztof Lis dnia 05.08.2010 o godzinie 19:53
Ostatnio opublikowałem tu na blogu bardzo ciekawy tekst stanowiący swojego rodzaju wprowadzenie do tematu budownictwa naturalnego z gliny i słomy. W ubiegłym tygodniu byłem na warsztatach z budowy właśnie w tej technologii i chciałbym się podzielić z Wami spostrzeżeniami.
Krótką relację z warsztatów opublikowałem jako siódmy odcinek mojego wideobloga o budowie domu autonomicznego. W formie materiału wideo, oczywiście. Nie będę tu zatem opisywać co dokładnie robiliśmy, bo jest to opisane tam.
Sama technologia budowy z gliny i słomy spodobała mi się już wcześniej, gdy nie miałem z nią jeszcze żadnego praktycznego kontaktu. Na zdjęciach wygląda to bowiem świetnie, a jako że budulec jest tani, tym bardziej mi się to podoba.
Na ten rok planuję postawienie na swojej działce budynku gospodarczego właśnie w tej technologii. Nie będę jednak tak odważny by zdecydować się na samonośną ścianę wykonaną z kostek słomy, zbuduję nośną konstrukcję z drewna, która zostanie wypełniona słomą. To rozwiązanie bardziej zachowawcze, ale znacznie bardziej bezpieczne, bo wybacza więcej błędów.
Co jest fajne w strawbale?
Nie jestem ekooszołomem i staram się wyważyć swój stosunek do środowiska by mu w rozsądny sposób nie szkodzić. Znam pojęcie energii wbudowanej w budynek (zużytej na produkcję i transport materiałów budowlanych oraz jego postawienie) i kosztem zwiększenia tej energii z przyjemnością zmniejszę zużycie energii na ogrzewanie domu. Użycie słomy jako materiału termoizolacyjnego daje mi jednak możliwość obniżenia tej energii niemal do zera przy jednoczesnym uzyskaniu niezłych parametrów przenikalności cieplnej ściany.

Nasz budynek z gliny i słomy, który budowaliśmy na warsztatach koło Zgierza. Ściany są już wymurowane do pełnej wysokości.
Dom, który do tej pory chciałem zbudować, miał mieć ściany z płyt OSB wypełnione warstwą wełny mineralnej o grubości 15 cm. Bez uwzględnienia mostków cieplnych na strukturę nośną (filary drewniane) taka ściana ma współczynnik przenikania ciepła rzędu 0,25 W/m²K. Aby docieplić ją do standardu domu pasywnego (0,1 W/m²K) musiałbym dołożyć do niej warstwę styropianu o grubości 24 cm. Razem dałoby mi to ścianę o grubości 44 cm. Poważnie rozważam zastąpienie tej wełny właśnie kostką słomy. Dla kostki o szerokości 45 cm i 3 cm tynku glinianego na zewnątrz, uzyskujemy ścianę o współczynniku przenikania ciepła równym 0,107 W/m²K, nieznacznie gorszym. A o ile ta ściana jest tańsza! I wcale nie dużo grubsza, bo łącznie miałaby 50 cm grubości — nic specjalnego w porównaniu do tradycyjnych murowanych budynków docieplonych styropianem, albo nielubianych przeze mnie ścian jednowarstwowych.
Jeśli ktoś sądzi, że kostka słomy jest palna, sugeruję przeprowadzenie eksperymentu polegającego na spaleniu takiej kostki. My taki eksperyment zrobiliśmy na warsztatach, wiążąc ją najpierw drutem kolczastym (aby się nie rozpadła po przepaleniu się sznurków). Podpalaliśmy kostkę palnikiem do krycia dachu papą. Paliła się pięknie, dopóki działał palnik. Po wyłączeniu palnika błyskawicznie płomienie gasły, bo nie było dostępu powietrza. Struktura kostki ze zbitej słomy powoduje, że płomienie nie mają tlenu by podtrzymywać spalanie, więc kostka się żarzy (obficie dymiąc) a nie pali. Odporność ogniowa ściany z gliny i słomy jest rzędu 60-90 minut, przebadali to u siebie Niemcy.
Nie wspomnę już o kosztach… Kostka słomy kosztuje 2-3 PLN, za kostkę długości ok. 90 cm i wysokości rzędu 40 cm, czyli wystarczająca na ocieplenie 0,36 m2 ściany. Mamy więc koszt ocieplenia ściany rzędu 5-8 PLN/m². W przypadku wełny o grubości 15 cm koszt ocieplenia wynosi ok.10 PLN/m², do tego jeszcze dwie warstwy styropianu o grubości 12 cm za 28 PLN/m² łącznie. Dla domu o łącznej powierzchni ścian rzędu 120 m² (nie liczę okien) miałbym różnicę rzędu 3 600 PLN…
Ściany samonośne (loadbearing) w tej technice wymagają dużo pracy. Kostki trzeba ze sobą łączyć przy pomocy długich kołków łączących w pionie 3 warstwy kostki, także przy użyciu sznurków, które wiążą naroża. Ściana z konstrukcją szkieletową (infill) jest pod tym względem znacznie mniej wymagająca i jeśli już, to raczej na taką się zdecyduję.
Opublikowane przez Krzysztof Lis dnia 24.07.2010 o godzinie 20:56
Autorem artykułu jest Jordan Gonciarz
Taaak, wiem jak to brzmi przy pierwszym kontakcie. Pierwsze skojarzenie to bajka o trzech świnkach, później pojawia się obraz egzotycznej biedoty mieszkająca w rozsypujących się lepiankach.
Tymczasem budownictwo z wykorzystaniem naturalnych, tanich i niemal wszędzie dostępnych materiałów przeżywa renesans na całym świecie. W wielu zresztą miejscach nie musi przeżywać renesansu, bo jest stosowane nieprzerwanie od wieków.
Budownictwo glinosłomiane jest powszechne
Te materiały stosowano od tysiącleci, do każdego rodzaju budynków, niemal na całym świecie. Meksykańskie puebla, mezopotamskie świątynie, europejskie miasta i wioski, azjatyckie domy mieszkalne, mur chiński… W Polsce mamy nie gorsze tradycje. Z gliny budowano pałace (podwarszawski Tarchomin), szkoły (Kasinka Mała), bloki mieszkalne (Skawina), kościoły (Jawor, Świdnica) oraz całe mnóstwo domów i budynków gospodarczych. Przeczytaj cały artykuł »
Opublikowane przez Krzysztof Lis dnia 19.07.2010 o godzinie 18:54
Od czasu do czasu oglądamy sobie z żoną domy do kupienia. Oglądając dom zwracamy uwagę na zupełnie różne rzeczy. Żona na układ pomieszczeń i okolicę. Ja na stan techniczny i orientację względem stron świata. Bo chciałbym mieć dom autonomiczny, najchętniej w standardzie domu pasywnego.
Standard domu pasywnego
O budownictwie pasywnym na łamach DrewnaZamiastBenzyny.pl opublikowałem już kilka artykułów, m.in. o koszcie budowy domu pasywnego i ogólnie o pasywnym budownictwie. Zanim jednak przejdziemy dalej, pozwolę sobie przypomnieć najważniejsze cechy standardu domu pasywnego. Aby budynek mógł być określany mianem pasywnego musi:
- posiadać instalację wentylacji mechanicznej z odzyskiem ciepła,
- zużywać rocznie do ogrzania metra kwadratowego powierzchni nie więcej niż 15 kWh energii,
- mieć źródło ciepła do ogrzewania o jednostkowej mocy nie przekraczającej 10 W/m²,
- efektywnie wykorzystywać ciepło z promieniowania słonecznego (duże okna na południe, brak okien na północ),
- być szczelny tak, aby przyłożenie podciśnienia wysokości 50 Pa nie powodowało ucieczki więcej niż 60% kubatury powietrza w ciągu godziny,
- mieć współczynnik przenikania ciepła dla ścian rzędu 0,1-0,15 W/m²K a dla okien rzędu 0,7-0,85 W/m²K.
Przeczytaj cały artykuł »