Świetlówki kompaktowe i żarówki LED – czy warto?

Od kiedy Unia Europejska zabroniła sprzedaży żarówek o mocy powyżej 40 W, w sklepach pojawiły się “grzejniki żarowe” lub “żarówki specjalne wstrząsoodporne”, które nie podlegają pod ten zakaz. Pytanie tylko, czy nie warto pójść z duchem czasu i wymienić żarówki na świetlówki albo żarówki LED?

Tak naprawdę w domowych zastosowaniach mamy dwie alternatywy — świetlówki i diody elektroluminescencyjne. Te pierwsze znamy pod postacią długich na kilkadziesiąt centymetrów świecących szklanych rur i stosujemy je od wielu lat w biurach, warsztatach, itd. W domach zaczęły być używane dopiero kilkanaście lat temu, gdy pojawiły się tzw. świetlówki kompaktowe, zwane także żarówkami energooszczędnymi, przystosowane do użycia w tradycyjnych oprawach oświetleniowych z gwintem żarówkowym — E27 i E14.

Od kilku lat można też kupować tzw. żarówki LED z diodami. I o wszystkich tych źródłach światła jest właśnie niniejszy film.

Oba rodzaje tych źródeł światła są bardziej efektywne od tradycyjnych żarówek. Sprawność żarówek jest rzędu 2-2,5%, czyli jeśli mamy żarówkę o mocy 100 W, to zużywa ona 100 W, z czego ponad 97,5% energii jest wypromieniowywane jako ciepło. Nic dziwnego, mamy tu przecież rozgrzany do białości żarnik z wolframowego drutu, który świeci dlatego, że jest gorący.

Krokiem w rozwoju żarówek są tzw. żarówki, a w zasadzie lampy halogenowe. W nich żarówka wypełniona jest gazem szlachetnym, co zmniejsza odparowywanie wolframu i pozwala na podniesienie temperatury żarnika. A to daje większą sprawność zamiany prądu na światło. Wciąż jednak mówimy o poziomie małych kilku procent. Lampy halogenowe mają specjalne oprawki, ale występują też w formie przypominającej tradycyjne żarówki. Tu macie zdjęcie z Wikipedii, które to potwierdza.

Świetlówki kompaktowe działają na zupełnie innej zasadzie. Są to bowiem lampy wyładowcze, w których wnętrzu znajduje się gaz, emitujący promieniowanie po włączeniu prądu. W typowej świetlówce mamy gaz emitujący promieniowanie ultrafioletowe, które później trafia do luminoforu znajdującego się na wewnętrznej powierzchni szklanej rurki. I to właśnie luminofor emituje światło widzialne.

Sprawność świetlówki kompaktowej jest rzędu 7-10%. Czyli typowa taka żarówka energooszczędna daje 4-5x więcej światła, niż żarówka tradycyjna.

Oprócz tego, takie źródła światła mają dłuższą żywotność. Mają też i wady. Zawierają kilka miligramów rtęci, co jest problemem, gdy taka świetlówka się stłucze. Nie bardzo lubią częste zapalanie i gaszenie, bo skraca to ich żywotność. Nie za bardzo nadają się do ściemniaczy światła, choć można na rynku znaleźć świetlówki, które mogą z nimi współpracować. No i zazwyczaj są znacznie większe, niż tradycyjne żarówki, przez co mogą nie pasować do istniejących opraw — trzeba o tym pamiętać przy wyborze żarówki…

Kolejnym krokiem w rozwoju elektrycznych źródeł światła są żarówki LED. Większość nowoczesnych latarek ma właśnie żarówki LED, a nie tradycyjne, czy nawet halogenowe.

Diody LED mają sporo zalet, m.in. sprawność jeszcze większą, niż świetlówki. Na przykład jeden z producentów twierdzi, że jego 15-watowa żarówka LED daje tyle samo światła, co 160-watowa żarówka halogenowa.

Żarówki oparte o diody LED mają masę zalet, m.in. doskonale pracują przy prądzie o niskich napięciach. Każda żarówka składa się z wielu diod, a pojedyncze diody do pracy potrzebują napięcia rzędu kilku wolt. Dzięki temu odpowiednie ich połączenie sprawia, że żarówka może świetnie działać z napięciem 12V, co jest przyczyną ich coraz częstszego stosowania w motoryzacji. Jest to jednak przydatne także w domach, ze względu na możliwość ich użycia do autonomicznych instalacji prądu stałego z bateriami słonecznymi. Ale także dlatego, że instalacje oświetleniowe na prąd stały już w domach istnieją — tak działa duża część instalacji z żarówkami halogenowymi 12V.

Żarówki diodowe z gwintami E27 czy E14 są bardzo drogie w porównaniu do tradycyjnych. Pewnym problemem jest to, że diody emitują światło tylko pod pewnym kątem. Zamontowanie wszystkich diod w żarówce na płaskiej powierzchni (jak widać to na tym przykładzie) pozwala na oświetlenie pewnej powierzchni, ale nie jest alternatywą dla normalnej żarówki w górnym świetle w pokoju.

Za to trzeba wspomnieć, że żarówki diodowe doskonale znoszą włączanie i wyłączanie.

Czy warto przestawić się z żarówek na świetlówki kompaktowe lub żarówki LED? W mojej ocenie — zdecydowanie tak. Sam od kilku lat używam wyłącznie świetlówek kompaktowych, nawet w tych pomieszczeniach, w których światło włączam często, ale na krótko.

Komentarzy do wpisu “Świetlówki kompaktowe i żarówki LED – czy warto?”: 18.

  1. spraykon.eu says:

    Swoją drogą takie odgórne stawianie nas przed faktem dokonanym, jeśli chodzi o to, jakie żarówki będziemy używać wcale mi się nie podoba. Bardziej sensowna byłaby kampania promocyjne, niż wstrzymanie jakimiś odgórnymi sposobami produkcji.

  2. www.abcrolnictwa.pl says:

    Chyba nie mamy za bardzo alternatywy jeśli chodzi o przejście na żarówki energooszczędne

  3. timki says:

    Co do świetlówek – poczytajcie artykuł – „my ekofrajerzy”

  4. Kosztin says:

    Ok, wszytko pieknie. Ale co ze starymi PRLowskimi kostkami w kotrych mam stara instalacje elektryczna? Wymiana instalacji elektrycznej w calym budynku to jest jakis koszmar finansowy, a duch czasu niestety wyrzadzil szkody na samej efektywnosci instalacji. Do czego to prowadzi? Prowadzi do czestych skokow napiecia, a co za tym idzie zarowki, jakie by one nie byly, niestety sie przepalaja. Osobiscie, wole aby przepalilo sie 10 zarowek wykonanych w starej technologii, niz w nowej – koszt starej, a nowej, np. LEDowej, to tez jakies nieporozumieni 🙁

  5. Darek says:

    E tam… Ja w domu mam tylko jedną świetlówkę kompaktową i jedną LED bo większa ilośc jest nieoplacalna. Światło zapalam gdy jest ciemno – prawda? A kiedy wcześnie robi się ciemo – zimą i jesienią, nieprawdaż? Wtedy trzeba ogrzewać dom – tyż prowda. Co zatem jest złego w tym, że żarówka o sprawności 2% przez kilka minut podgrzeje mi łazienkę czy klatkę schodową? Tym bardziej, że ciągle stosuję ogrzewanie elektryczne. Czy ktoś z UE uważa, że prąd ktory ogrzewa mój dom via żarówka jest stracony, a zużyty w fabryce do zrobienia „energooszczednej” jest zyskany? Jak to mówią „zieloni” to niedojrzali „czerwoni” 😉

  6. wald. says:

    Zgadzam się absolutnie z twierdzeniem że „żarówka energooszczędna” jest 2 x anty- oszczędna. Po 1 wyprodukowanie i utylizacja . Po drugie portfel użytkownika.
    przekładając koszt zakupu „dobrej ” – a więc drogiej świetlówki kompaktowej na efekt (jakość światła) + znacznie przereklamowana żywotność „tych wynalazków”, minus oszczędność energii zużytej , jako konsument jestem finansowo „do tyłu”.
    Jeżeli chodzi o ogrzewanie „tradycyjnymi” żarówkami – rozładowywałem kiedyś baterię akumulatorów 220V= żarówkami 200W ( 8 do 14szt. zależnie od prądu rozładowania) i z z pomieszczenia technicznego zrobiła się sauna 🙂 – temperatura nie do osiągnięcia przy użyciu grzejnika 2,5kW :)).

  7. investor says:

    Jakby tak było że żarówką się ogrzewa zamiast świecić, to dlaczego nie świecą czajniki elektryczne lub grzejniki oporowe?

    Przecież to nie chodzi o oszczędzanie światła, ale o używanie światła, a oszczędzanie energii potrzebnej do jego emisji. Wszystko sprowadza się do szybkości sprawności bufora, podobnie jak w ciepłowni miejskiej i wyparnikowych/elektronicznych miernikach ciepła, nie trzeba rozgrzewać żarnika czego efektem ubocznym jest światło widzialne.
    Prosty przykład jeśli by ochłodzić żarówkę przestanie świecić a i tak płacisz.
    A jeśli by ochłodzić grzejnik wodny cieczą zamiast powietrzem, płacisz mniej, bo bufor ma większa sprawność, mniej czasu na wymianę energii pomimo, że przepłynęło jej tyle samo. To tak jakby zastosować maksymalnie wielki wymiennik o minimalnej ilości cieczy transportującej ciepła, gigantyczna sprawność bufora, a czas płacenia za ciepło minimalnie krótki. Każdy kij ma dwa końce! 🙂

  8. wald. says:

    Jest jeszcze kwestia promieniowania podczerwonego ( ale przecież to nie na temat :))
    Chodziło mi bardziej o to że, „żarówki” energooszczędne tak naprawdę z energo-oszędnością mają niewiele wspólnego , czytanie przy nich to koszmar (chyba że ktoś ma sokoli wzrok )
    Żywotność „tych wynalazków” to bardziej kwestia szczęścia przy zakupie niż gwarancji producenta.
    O „utylizacji ” dziennikarze zrobili morze materiałów i wygląda na to że i tak większość tego złomu ląduje na wysypiskach.
    Za energię zużytą na wyprodukowanie „świetlówki kompaktowej” i tak płacimy w w cenie tejże , a więc oszczędność ?
    „Spisek żarówkowy”

  9. @wald.: jeśli grzejnik 2,5 kW nie daje tyle ciepła, co 12 żarówek po 200 W (czyli 2,4 kW), to znaczy, że nadaje się do wyrzucenia.

  10. wald. says:

    A jednak Panie Krzysztofie 🙂
    czym innym jest moc pobierana a czym innym efektywność urządzenia.
    A oto fakty : pomieszczenie techniczne rozdzielni SN/NN , nieocieplane ściany żelbetowe gr.ok 10 cm , piec akumulacyjny 2,5 kW i … 2 metry od pieca szron na ścianach.
    Po załączeniu naszej opornicy żarówkowej temp. w pomieszczeniu podniosła się o jakieś 15 stopni. Nie ma w tym żadnych tajemniczych mocy , te zjawiska wykorzystuje Pan w swoich eksperymentach :).
    Są firmy produkujące ( Nie wymieniam publicznie nazwy – nie płacą mi za reklamę) grzejniki oparte na promiennikach podczerwieni – podają konkretne „korzyści” wynikające z zastosowania w/w.

  11. @wald.: to prawda, jeśli mówimy o piecu akumulacyjnym, to on na pewno nie jest w stanie dawać ciągle 2,5 kW ciepła, bo to jest tylko moc jego grzałek.

    A że po włączeniu dodatkowo tych żarówek temperatura wzrosła, to akurat nic dziwnego. 🙂 Ale tak samo wzrosłaby po włączeniu zwykłego, elektrycznego grzejnika o mocy 2,4 kW, albo farelki o takiej mocy.

  12. wald. says:

    Prawda ale nie do końca jest coś takiego jak „infrapanel” , ciężko przeliczyć temperaturę odczuwalną (zapewne na Politechnice W-wa było o tym niewiele) ale przyjmując że temperatura odczuwalna jest wielkością fizyczną promienniki podczerwone mają dobrze ponad 100% sprawności 🙂
    Zima się kończy i raczej trudno by było udowodnić którego z grzejników przyjemniej używać ale, może za pół roku.
    Dodam że te piece były po lekkim tuningu – farba złaziła płatami 🙂 . przy piecu pot po plecach- 3-4 metry dalej można zamrażać drinki. Tak więc nadal się upieram i za pół roku mogę to udowodnić że, prądu można zmarnować mnóstwo , w obliczeniach mieć porządek a efekt odwrotny do oczekiwanego.
    I tak wracając do tematu jest ze świetlówkami kompaktowymi – materiały, koszty produkcji i wreszcie udawanie utylizacji są zaprzeczeniem oszczędności.
    Różnica kilku kWh rocznie ? Więcej zaoszczędzimy wymieniając sprzęt AGD.
    Lub ( i tu prośba o pomoc w projekcie ) budując kolektor słoneczny.

  13. @wald.: to mówimy o podniesieniu temperatury powietrza w pomieszczeniu, czy o podniesieniu komfortu cieplnego? O grzaniu podczerwienią już pisałem w innym miejscu, mam mieszane uczucia, ze względu na nachalny i nie do końca uczciwy marketing… Że działają pod pewnymi względami lepiej niż inne źródła ciepła na prąd to jasne, ale zazwyczaj w ofertach mowa o jakichś niemożliwych do osiągnięcia oszczędnościach.

    Nie rozumiem argumentu o „kosztach materiałów, produkcji i utylizacji”. Utylizacja świetlówek jest z mojego punktu widzenia bezpłatna. Mnie nic nie kosztuje — zawożę je do sklepu, w którym kupiłem, a co się dzieje z nimi dalej, mnie nie interesuje. Za koszt surowców i wytworzenia już zapłaciłem w sklepie. Jeśli więc w okresie życia świetlówki mi się ona bardziej opłaca, niż żarówki, to w czym problem?

  14. wald. says:

    Czy ” nie do końca uczciwy marketing” nie dotyczy również świetlówek ?
    Robiłem pomiary natężenia oświetlenia i nie jest tak pięknie zwłaszcza po 2-3 miesiącach używania świetlówek, o ile tzw.”rury” prawie trzymają swoje parametry „kompaktowe” – bledną (zależy oczywiście od producenta – czyli ceny świetlówki)
    Co do utylizacji – (również opłaconej w cenie produktu) – z tym jest nieciekawie i jeżli nas nie będzie obchodziło co „oni” z tym robią to bardzo szybko obudzimy sie z ręka w nocniku .
    Tak naprawdę zawsze chodzi nam tylko o komfort a więc wolę światło lepszej jakości kosztem tych kilku kWh rocznie.
    Mam w domu dobrze ponad połowę oświetlenia na żarówkach halogenowych reszta na świetlówkach – halogeny wygrywają 🙂 . Ale w lampie stojącej – 2 szt. po 98W ( jak oni to policzyli ? 🙂 ) i to światło odpowiada mi najbardziej -przyjazne dla oka . To oczywiście kolejne odczucie subiektywne albo sentyment – jak kto woli.
    Nie dam się przekonać ! :))

  15. investor says:

    Witam wszystkich, dużo tematów w jednym miejscu, ale może i dobrze.
    Nie chcę się chwalić czy coś…, ale wykonałem sam całe oświetlenie LED w domu sam,
    to co szkodzi ogólnie oświetleniu LED to marketing i sposób adaptacji do źródeł zasilania.
    LED to zasilane prądem stałym 12V stabilizowanym barwa ciepła, to jest LED natomiast to co jest dostępne w sklepach to pseudo LED zaniżone moce LUMENY , tandetne zasilacze niestabilizowane „zwykła piła” , sam fakt stosowania w każdej żarówce zasilacza to już „pomyłka”, włącz kamerę w telefonie i popatrz na LED przez tel.
    Ludzie w dodatku kupują LED zimny albo przejściowy (różowo-fioletowe barwy),
    lub co gorsza punktowe skupienie światła zamiast do okólne
    LED świeci 25 Lat pod warunkiem, że odseparujemy instalacje zastosujemy ściemniacze na piloty radiowe i przede wszystkim impulsowy STABILIZOWANY zasilacz o wysokiej sprawności „GOLD” aktywne FPC.
    Ja stosowałem gniazda MR16 pod G4 i listwę SMD5050 z dodatkowymi stabilizatorami 1- w żarówce 2 -wspólny w zasilaczu wspólnym. I rewelacyjnie to pracuje, w porównaniu z gwintowymi „kukurydzą” E14 czy E27 to na prawdę można się do LEDa zrazić…

  16. wald. says:

    Rozwiązanie dla oszczędnych 🙂 zasilania taśmy led
    Wykorzystałem zasilacz od starej drukarki HP ( 15V )
    Zaleta – zasilacz gratis
    Wada (czujnik za domem wyłącza całość ) i diody wygaszają się przez 10 sek.
    ale przy okazji widać różnice w parametrach diod (wygaszają się nierównomiernie)
    No ale „taśma” kosztowała 20 zł /1 mb , mam nadzieję że te „lepsze” są dobierane staranniej.

  17. Tomasz Tomasz says:

    ja używam od 7 lat jak tylko pojawiły się na rynku, od zwykłych diod 5mm przez SMD aż teraz po diody COB, czy też CREE . I ani się nie wypaliły ani też nie mam problemów ze wzrokiem. Od niedawna zacząłem też korzystać z LEDów marki Philips i równiez je sobie bardzo cenię. Są w przystępnej cenie. Są energooszczędne i ekologiczne. Polecam.

  18. porównywarka cen energii elektrycznej says:

    Bardzo ciekawa analiza, jednak wymian żarówek to nie wszystko. Oszczędzanie energii to proces a nie sporadyczna czynność.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *