Suma małych rzeczy

Mogłoby się zdawać, że w naszym oddziaływaniu na środowisko kluczowe znaczenie mają działania w dużej skali. Duże zakłady przemysłowe (elektrownie, cementownie), duże inwestycje (tamy spiętrzające duże rzeki), duże decyzje (jak choćby decydujące o wkładzie kraju w walkę z globalnym ociepleniem).

Nie zawsze jednak tak jest. Okazuje się, że w wielu kwestiach dużo istotniejsza jest suma małych działań, dokonywanych przez każdego z nas, codziennie.

Na zanieczyszczenie powietrza w miastach większy wpływ mają nie autobusy komunikacji miejskiej i miejskie elektrociepłownie, tylko pojedyncze samochody i pojedyncze kotły centralnego ogrzewania. W skali nieskończenie obszernej atmosfery jedna rura wydechowa z samochodu uruchomionego na czas odśnieżania szyb nie ma większego znaczenia. Podobnie z jedną butelką PET czy pieluszką jednorazową spaloną w nie do końca sprawnym technicznie kotle węglowym. Jednak suma wielu takich działań, mających miejsce codziennie, jest już jak najbardziej widoczna.

Podobnie jest z każdą decyzją o uruchomieniu samochodu czy odkręceniu grzejnika w mieszkaniu. Czy aby na pewno musimy jechać samochodem 800 metrów do sklepu spożywczego, jeśli planujemy zrobienie zakupów, które z łatwością zmieściłyby się w plecaku? Czy nie możemy tej wyprawy samochodem połączyć z jakimś innym przejazdem, by silnik w samochodzie miał szansę popracować dłużej (co pozytywnie wpływa na spalanie paliwa, skład spalin, ale i na jego żywotność)? Czy rzeczywiście powinniśmy odkręcać zawór termostatyczny na grzejniku kwadrans przed pójściem spać, gdy za chwilę przykryjemy się pierzyną i nie będziemy odczuwać już chłodnego powietrza? Zwłaszcza, jeśli uświadomimy sobie, że w chłodnej sypialni śpi się przyjemniej?

Na ilość odpadów trafiających na wysypisko wpływ ma oczywiście polityka gospodarki odpadami, ale też nasze codzienne decyzje zakupowe. Oczywiście im więcej koszy do segregacji odpadów i im częściej są opróżniane, tym chętniej będziemy je napełniać.

Ale przecież wyrzucamy nie tylko puste opakowania po produktach spożywczych czy chemii gospodarczej, lecz także mnóstwo jedzenia, którego nie udało się nam zjeść przed upływem terminu przydatności do spożycia. Wyrzucamy też najróżniejsze elektroniczne gadżety, bez których nie byliśmy w stanie się obyć, a które musieliśmy kupić nowe, nieużywane, pachnące nowością. I nie refurbished (oczyszczone i odnowione w serwisie), tylko nówki, nieśmigane, stan igła i tak dalej.

Czy rzeczywiście musimy myć zęby przy odkręconym kranie w umywalce? Albo, co gorsza, biorąc jednocześnie prysznic w gorącej wodzie?

Mam wrażenie, że ludzie czasem nie dbają o środowisko, bo im się zdaje, że to kwestia jakichś potwornych wyrzeczeń. Ale przecież tak nie jest… Nasz wpływ na środowisko jest sumą małych decyzji, podejmowanych przez nas każdego dnia. Takich, które często można dość łatwo zmienić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *