Kontrowersyjne, ale słuszne zmiany śmieciowe

O zmianach w gospodarce śmieciami w Polsce słyszymy z każdej strony. Można przeczytać całą masę najróżniejszych głosów, choć w większości są to głosy przeciwko temu rozwiązaniu.

Są nawet serwisy, na których cyklicznie pojawiają się artykuły podważające sens kolejnych aspektów zmian w prawie. Na przykład zielonemigdały.pl, znaleźć tam można kilka odesłań do krytycznych artykułów w gazetach. Weźmy taki przykład (źródło: Od lipca wysokość opłat za wywóz odpadów uzależniona od tego, czy je segregujemy):

Segregujesz – oszczędzasz wydaje się być bardzo motywującym proekologicznie rozwiązaniem. Złożenie pisemnej deklaracji potwierdzającej chęć segregowania odpadów ma nam obniżyć koszty ich usuwania – logiczne i ekonomiczne. Wielką niewiadomą natomiast jest fakt, jak władze gminne będą weryfikować rzeczywiste wypełnianie tego obowiązku. Bo jeśli ktoś deklarację złożył, a jej nie przestrzega, to nie przysługuje mu ulga. A co jeżeli ktoś ma własny kompost i odpadki organiczne będzie składował we własnym ogródku?

Sensem zmian w gospodarce odpadami jest przeniesienie odpowiedzialności za nie z pojedynczych ludzi na gminy. Gmina (miasto) nałoży na mieszkańców podatek, zrobi przetarg na wywóz śmieci, a za zebrane pieniądze zapłaci za te usługi. Przestaniemy mieć możliwość unikania opłat za wywóz śmieci, przez co (przynajmniej teoretycznie) powinno w kraju się zrobić czyściej.

Po to powstały te zmiany.

Niestety, w wielu przypadkach koszty wywozu śmieci wzrosną.

Oczywiście można też spotkać opinie takie, jak te (lola, forum.gazeta.pl):

dokładnie [poprzednia wypowiedź w dyskusji dotyczyła tego, że opłaty powinny być uzależnione od liczby pojemników, które są opróżniane w danym gospodarstwie — przyp. KL]! a nie wymyślają od metrażu! Osoba samotna produkuje przecież mniej śmieci niż wieloosobowa, dlaczego ma płacić 3x więcej???

Pomysły nie przystające do realiów państwa radnych. (…)

A co zrobią z wynajmującymi? Właściciel poda że w lokalu nikt nie mieszka, albo że mieszka jedna osoba a nie 3 studentów i jak to sprawdzą????

Tymczasem niestety właśnie tak już było.

W budynkach wielorodzinnych problemu tak naprawdę nie ma, ale też go nigdy nie było. Zarządcy nieruchomości, czy to wspólnoty, czy spółdzielnie, zawierali umowy na wywóz śmieci, stawiali odpowiednią liczbę pojemników i tyle. Czasem dla ograniczenia kosztów godzili się na postawienie pojemników do odbioru surowców wtórnych (czyt. posegregowanych śmieci). I śmieci w odpowiednich ilościach były wywożone z tychże budynków. Jedyną szansą na to, by trafiły do lasu czy na czyjeś pole, był nieuczciwy przedsiębiorca, który te śmieci wywoził.

Źródłem potwornych ilości śmieci w lasach, rowach i na poboczach są jednak domki jednorodzinne. Tu opłaty były właśnie uzależnione od tego, na jaką liczbę pojemników się inwestor zdecydował. Jeśli wytwarzał mało śmieci, był w stanie przyoszczędzić na wywozie części nieposortowanej. W niektórych przypadkach mógł oddawać osobno np. papiery, puste butelki czy puszki, co też zmniejsza ilość śmieci. Jeśli na swojej działce kompostował odpadki ze stołu, ale także skoszoną trawę czy gałązki z żywotników, jeszcze bardziej zmniejszał ilość śmieci. I dodatkowo wytwarzał sobie cenny nawóz.

Niestety, wielu ludzi decydowało się na utylizację śmieci w zupełnie inny sposób. Bezkosztowy:

  • wywożenie śmieci do lasu,
  • podrzucanie worków ze śmieciami do publicznych pojemników, np. na przystankach,
  • podrzucanie śmieci do pojemników opłacanych przez innych, np. na nieogrodzonych osiedlach,
  • spalanie śmieci, które tylko da się spalić, w domowych kociołkach wszystkopalnych.

Nie wyobrażam sobie, by chciało się tak zrobić komuś, kto mieszka w bloku spółdzielczym, skoro i tak płaci za wywóz śmieci w czynszu.

Ideałem byłoby rzeczywiście, gdyby każdy mógł sam decydować, komu powierzy śmieci. Ale to z kolei oznaczałoby, że po domach powinna chodzić straż miejska (gminna) i sprawdzać, czy mieszkańcy mają zawarte umowy o wywóz śmieci, ale także czy nie przyoszczędzają na ilości zakontraktowanych pojemników. I czy nie palą w kotle czy kominku plastikowymi butelkami.

Aktualne rozwiązanie oczywiście nie jest idealne, bo wprowadza dodatkowy podatek. Ale jestem przekonany, że ten podatek ma szansę się jeszcze ludziom zwrócić. Bo taniej jest pobrać podatek za większą liczbę pojemników (nagle ilość produkowanych w Polsce śmieci, patrząc na liczby raportowane przez urzędy statystyczne, znacznie wzrośnie) niż wydać pieniądze na sprzątanie lasu czy pobocza. KTOŚ zawsze płacił za sprzątanie tych śmieci — w formie podatków, bo jakżeby inaczej?

A jeśli komuś się nie podoba wysokość tych opłat, niech pilnuje, by samorządy nie ściągały zbyt dużych podatków z mieszkańców. Są do tego celu odpowiednie metody.

Komentarzy do wpisu “Kontrowersyjne, ale słuszne zmiany śmieciowe”: 12.

  1. Kamil says:

    Zmiany popieram. Teraz jest tak że ludzie nie chcąc płacić za wywóz śmieci palą je w piecach.

  2. Być może znikną te dzikie wysypiska śmieci z lasów. Co niektórzy mają mentalność taką jakby mieszkali w kraju trzeciego świata.

  3. Andy says:

    Od wielu lat płacę za wywóz śmieci. Wywozi ode mnie ciągle ta sama firma. W moim przypadku zmienia się tylko jedno – wysokość opłat za te usługi. Nie wierzcie, że coś w kraju radykalnie się zmieni. Odpowiedzialni ludzie segregują śmieci, nie wywożą do lasu. Niestety często tych segregowanych śmieci nie ma kto zagospodarować – najczęściej są po prostu gdzie indziej wywożone. My mamy czyste sumienie – segregujemy ale tak naprawdę czy ktoś to wykorzystuje właściwie? Teraz samorządowa machina się tym zajmie – tak wszem się rozgłasza. Tak naprawdę ile samorządów jest w stanie (szczególnie tych biedniejszych) zająć się tym problemem. W innych natomiast powstają organizacje (najczęściej spółki z o.o. z udziałem Skarbu Państwa), których głównym celem jest wykazanie jak wielkie koszty one ponoszą. Brak całkowicie jakiejkolwiek konkurencji czy nawet możliwości dopuszczenia do tego rynku firm innych od jedynie słusznych w których wynagrodzenia znacząco przekraczają średnią krajową. Przecież podatnik – klient i tak musi zapłacić bo jak nie do ma bicz administracyjny teraz nad głową.

    Czy naprawdę w naszym kraju nie można inaczej?
    Preambuła Uni Europejskiej tak ładnie brzmi – głosi przecież wolną konkurencję.
    Pragnąc spełnić wymogi Unijne odnośnie ochrony środowiska
    dlaczego skrzętnie na każdym kroku omija się podstawy Unii?
    Czy wszystko musi być jedynie działaniem pozorowanym?
    Jeżeli tak to nic dziwnego, że toniemy w kryzysie.

  4. Darek says:

    Andy, popieram całkowicie. Nowe prawo ładnie wygląda na papierze, ale w realu będzie jak zwykle. Nie wiem po co je uchwalać, skoro na świecie surowce wtórne są coraz cenniejsze. Podobno są takie miejsca, gdzie firmy biją się o to by odebrać śmieci, za darmo. A u nas powstanie machina na tyle niemrawa, że nic się nie zmieni. Pewnym rozwiązaniem byloby zmuszenie gmin do tego, aby odbierały śmieci W RAMACH OBECNEGO BUDŻETU! Zadnych dodatkowych podatków! Dopiero wtedy byłyby one zainteresowane obniżaniem kosztow wywozu = zwiększeniu recyklingu.

  5. @Darek: zmuszenie gmin do wywożenia śmieci w ramach aktualnego budżetu wyłożyłoby je finansowo. A na poziomie gmin nacisk obywateli na wysokości opłat jest prostszy, niż gdziekolwiek indziej. Można łatwo wymienić radnych i zmusić ich do zwiększenia efektywności wydawania pieniędzy.

  6. Darek says:

    Nacisk portfela jest znacznie silniejszy niż kartki do głosowania. Kilka firm wywożacych śmieci konkurując ze sobą nie może zawyżać cen. Jedna firma wybrana przez gminę zdobędzie „dziedziczny” monopol. Po prostu pojawienie się znikąd innej firmy obejmującej działaniem całą gminę jest technicznie niemożliwe. Pierwszy przetarg będzie jdnocześnie ostatnim, a firmy dostaną możliwośc narzucania dowolnych cen grożąc scenariuszem znanym z Neapolu. Brak presji ekonomicznej wywieranej zarówno na gminy jak i MPO zakonserwuje na amen obecny system wywozu śmieci, a recykling będzie szczątkowy. Po n-latach politycy powiedzą, że chcieli dobrze ale wyszło jak zwykle 🙁

  7. @Darek: ale gmina wybierze te firmy w drodze przetargu, co jest najlepszą znaną jak na razie metodą wywierania nacisku finansowego.

  8. Panie Krzysztofie o wiele bardziej skuteczne byłoby umożliwienie prywatnym osobom wybór firmy odpowiadającej za wywóz śmieci ,a jeżeli nie będzie się posiadać aktualnej umowy na wywóz śmieci to płacony właściciel będzie zmuszony do płacenia podatku i w takim przypadku Państwo A zleciliby wywóz śmieci firmie X ,a Państwo B zleciliby firmie Y, Państwo C firmie Z przez co te 3 firmy konkurowałyby ceną i jakością między sobą co byłoby najlepszą metodą na najlepsze gospodarowanie pieniędzmi… nikt nie wymyśliłby nic lepszego niż wolny rynek.

  9. @Zamurowany: nie byłoby bardziej skuteczne, bo przecież już tak było — i nie działało. Tylko, że nie nazywało się to „podatkiem śmieciowym”, tylko „karą za brak umowy na wywóz odpadów”.

    W tej chwili nic nie stoi na przeszkodzie, by gminy robiły po kilka przetargów, na obsługę konkretnych miejscowości lub nawet osiedli.

    Niestety, w kwestiach ochrony środowiska wolny rynek się nie sprawdza — bo najtaniej jest śmieci palić w kotle, albo wyrzucać do lasu.

  10. Darek says:

    Ojciec niemieckiego cudu gospodarczego na każdym kroku przestrzegał przed monopolami. Jego poglądy gospodarcze oparte na ordoliberalizmie (wolność gospodarcza pilnowana przez prawo) wcielił w życie z widocznym skutkiem. Niestety, pierwszy przetarg gminy na wywóz śmieci będzie jednocześnie ostatnim – firmy ktore odpadną na zawsze znikną z rynku. Kto za kilka lat znajdzie całą infrastrukturę zdolną do obslugi nawet małego osiedla? IMHO jedynie gigantyczna firma obsługująca wywóz śmieci w okolicznych miastach może stanowić konkurencję. A więc będziemy mieli wybór między lokalnym i krajowym monopolem (czytaj lokalną lub krajową niczym nieuzasadnioną drożyzną)

  11. Tokarki says:

    U nas we wsi, ksiądz wypalał śmieci z cmentarza, ktoś go w końcu podkablował i były niezłe jaja 🙂 Możecie się domyślić jaki był temat późniejszego kazania w Kościele 😉

  12. Kunia says:

    Ja pamiętam jeszcze czasy kiedy na kilka dużych osiedli było zaledwie kilka kontenerów na segregowane odpadki… Co prawda było to 10 lat temu, ale aż tak dużo znowu sie nie zmieniło. Słyszałem wgl o przypadkach, w których do śmieciarki wrzucano śmieci ze wszystkich kontenerów na raz… To po co ta cała segregacja?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *