Prysznic z recyklingiem wody?

Wiemy już w Polsce od dawna, że kąpiel w wannie jest nieekologiczna, a przyjaźniejsza środowisku niby ma być kąpiel pod prysznicem.

Okazuje się jednak, że to za mało i musimy pójść o krok dalej!

Mieliśmy promować prysznice kosztem wanien, bo szybki prysznic daje spore oszczędności wody i energii. Wiadomo, że pobranie wody ze źródła, uzdatnienie jej do picia i dostarczenie do domu wymaga energii, podobnie jak dostarczenie jej do oczyszczalni ścieków (chyba, że jest przydomowa). Jednocześnie trzeba zużyć energię na podgrzanie tej wody do komfortowej temperatury. Czytaj dalej…

Szara woda

Poniższy tekst to zaktualizowana, uzupełniona i rozszerzona wersja artykułu, który po raz pierwszy pojawił się na witrynie w 2008 r.

Szara woda, lub szare ścieki, to woda zużyta, zabrudzona, ale jeszcze nadająca się do powtórnego użycia. Nie jest zanieczyszczona fekaliami, a co najwyżej mydlinami, tłuszczem, kurzem. Najczęściej pod tym pojęciem mieści się cała woda ściekowa, która powstaje w domu, z wyłączeniem ścieków z toalet. Czytaj dalej…

Czy prysznic rzeczywiście jest wodooszczędny?

Mówi się, że świetnym pomysłem na oszczędzanie wody jest rezygnacja z wylegiwania się w wannie pełnej wody i zastąpienie jej prysznicami. Szkoda, że w bardzo wielu przypadkach jest to kompletna bzdura.

Jasne, napełnienie wanny wymaga zużycia ok. 100-200 litrów wody. Część z niej to ciepła woda użytkowa (tylko część, bo przecież CWU ma temperaturę znacznie wyższą, niż ta, w której komfortowo można się wylegiwać, czyli w okolicy 38-40°C). Resztę dopełniamy zimną wodą, ewentualnie tylko dolewając gorącej, jeśli mamy ochotę w wannie dłużej poleżeć a woda już wystygnie.

Ale to przecież nie jest tak, że każdy, kto kąpie się w wannie, wyleguje się w niej godzinami, zużywając setki litrów wody.

W swoim życiu miałem okazję mieszkać w mieszkaniach, gdzie były zarówno kabiny prysznicowe, jak i wanny. Nie lubię i nie lubiłem nigdy za bardzo wylegiwać się w wannie pełnej wody, zdarzało mi się to co najwyżej kilka razy w roku. Zazwyczaj kąpiele trwały tylko kilka minut, wystarczająco długo, by się dokładnie umyć i opłukać. Oczywiście, ze względu na niewygodę korzystania z wanny (zasłonki też nigdy nie było) trwało to dłużej, niż gdybym kąpał się pod prysznicem.

W tej chwili w mieszkaniu mam tylko prysznic, z bardzo płytkim brodzikiem, więc wylegiwać w wodzie mogę się tylko na basenie pływalni. Ale gdy nachodzi mnie ochota na to, by się rozgrzać długą kąpielą, zdarza mi się stać pod strumieniem ciepłej wody przez kilka minut.

Czy w takiej sytuacji nie zużywam więcej wody, niż podczas jednej kąpieli w wannie?

Raczej nie, bo też zwyczajnie szkoda mi na to czasu. Pod prysznicem nie można sobie poczytać książki, a co najwyżej tylko wygrzać ciało w strumieniu ciepłej wody. Są jednak z pewnością ludzie, którzy zamienią długą kąpiel w gorącej wodzie w wannie, na równie długą kąpiel pod prysznicem.

Problem polega na tym, że w tym drugim przypadku mogą oni zużyć więcej wody, niż podczas kąpieli w wannie. Zwłaszcza dotyczy to nowoczesnych kabin prysznicowych z deszczownią czy masażem.

A więc jeśli mamy zachęcać do zamiany wanny na prysznic, doprecyzujmy: chodzi o zamianę kąpieli w wannie na krótkie, najwyżej kilkuminutowe prysznice.

 

Podatek od deszczu: dobry, czy zły pomysł?

Kto zna mnie dłużej, niż kilka tygodni, w zasadzie będzie od razu wiedział, że pytanie w tytule jest retoryczne. Jestem gorącym zwolennikiem libertarianizmu i minimalnego rozmiaru aparatu państwowego. Co za tym idzie, jestem przeciwnikiem wszelkiego rodzaju podatków, które nie są niezbędne. A niezbędne są tylko te, które fundują funkcjonowanie armii, wymiaru sprawiedliwości i policji.

Mimo to, rozumiem sens i cel wprowadzenia podatku od deszczówki. Nie oznacza to naturalnie, że jego wprowadzenie popieram. Czytaj dalej…