Bloom Box na holzgas?

Awatar użytkownika
Lis
Site Admin
Posty: 1758
Rejestracja: 24 gru 2003, 23:26
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Lis » 26 lut 2010, 10:16

O ile wiem, chodzi tu o ogniwa SOFC, czyli Solid Oxide Fuel Cell, ze stałymi tlenkami.

Te wysokotemperaturowe ogniwa potrafią spalać węglowodory, a także wodór i tlenek węgla. Czyli... potrafią spalać gaz drzewny. Jednocześnie inne składniki holzgazu (azot, para wodna, dwutlenek węgla) nie czynią mu szkody. :)

Świetna sprawa. :D
Interesują Cię alternatywne paliwa i odnawialne źródła energii? Na pewno zaciekawią Cię też przygotowania na trudne czasy (tzw. nowoczesny survival) :!:

Darek
Doświadczony
Posty: 557
Rejestracja: 27 lut 2006, 18:16
Lokalizacja: Mazury

Postautor: Darek » 28 lut 2010, 12:15

Im droższa energia tym więcej w mediach będzie szarlatanerii a nie
prawdziwych informacji ;) Zacznę od tych atomówek - 10 centów za wat
energii
to nawet nie sf a bajka :D No, może to zwykły błąd, ale
np. odcięcie elektrowni atomowej od odbioru energii wywoła stan krytyczny o
ile nie zostanie zatrzymana reakcja rozszczepiania. Nie wiem też, jak
rozgrzane chłodziwo może w razie wycieku natychmiast zamarznąć, no ale nie
jestem specem od atomówek.

Jeżeli chodzi o te ogniwa paliwowe, to dziwi mnie info, że "nic nie wiadomo
o wydajności". Przeciez te informacje są szerokodostępne, wystarczy w
Google wystukać hasło "ogniwa paliwowe". A ta wygląda następująco - duże,
sięgające 100% sprawności można uzyskać tylko w niskich temperaturach.
Jednak wtedy jedynym możliwym paliwem jest wodór, a katalizatorami mogą być
wyłącznie platynowce. Zwiększenie temperatury pozwala na używanie szerszego
spektrum paliw i katalizatorów. W ogniwach wysokotemperaturowych paliwem i
katalizatorem może być bez mała wszystko. Jednak jest wiele substancji
"zatruwających" katalizator, w niskich temp. może nim być CO, ale w nieco
wyższych lekko zmodyfikowany katalizator użyje czadu jako paliwa (tak
działają ogniwa na metanol). A teraz tę wiedzę można odnieść do każdego,
nawet najbardziej genialnego ogniwa paliwowego. Jeżeli paliwe będzie np.
gaz ziemny, to w ogniwach typu SOFC uzyskuje się sprawność niewiele wyższą
niż w układzie gazowo-parowym zasilanym tym paliwem. Dopiero dodanie do
tego ogniwa modulu parowego pozwala na znaczny skok sprawności poza zakres
klasycznych technologii. Różnica w "czystości" obu metod - ogniwa i
klasyczne jest prawie żadna i wynika tylko z róznicy sprawności. A info o
tym, że te rewolucyjne ogniwa nie korzystają z wodoru a tlenu (?) stawia
pod dużym znakiem zapytania wiarygodność firmy. IMHO to zwykli oszuści.

rakuk
Doświadczony
Posty: 70
Rejestracja: 08 wrz 2009, 01:46
Lokalizacja: Cierpięta

Postautor: rakuk » 02 mar 2010, 00:07

Te mini atomówki to pewnie nic innego jak generatory typu TEL termoelektryczne lub TEM termoemisyjne a może FEL termofotoelektryczne. brak części ruchomych ziemia chłodnicą. Prawdopodobnie nic nowego. w kosmosie i na wyposarzeniu różnych armii są takie źródła prądu. Tyle że bardzo mało efektywne sprawności okolice10%. pozdrawiam

stolec
Doświadczony
Posty: 546
Rejestracja: 02 maja 2008, 21:24
Lokalizacja: Rzeszów

Postautor: stolec » 02 mar 2010, 00:44

Co do tych miniatomówek, to jak dla mnie to totalna bzdura, nie wyobrażam sobie aby coś takiego można było "upilnować", fakt że izotopowe źródła ciepła w odróżnieniu od reaktora (o ile w tym projekcie takich użyto) nie zagrażają wybuchem czy samoczynnym rozszczelnieniem, ale są to niebezpieczne, przede wszystkim niezwykle toksyczne substancje, stanowiące spore zagrożenie jeśli wpadną w niepowołane ręce lub po prostu w ręce idioty. Bomby atomowej nikt z tego nie zbuduje, ale ryzyko skażenia i ogromnych kosztów rekultywacji terenu jest całkowicie realne.

W zabezpieczenia nie uwierzą, w moich stronach ludzie potrafią zbudować w stodole szyb naftowy i destylować ropę w parniku to i do takiej miniatomówki się dobiorą, a nie tylko polak potrafi.

Coondelboory
Doświadczony
Posty: 473
Rejestracja: 17 mar 2006, 20:16

Postautor: Coondelboory » 02 mar 2010, 19:59

SOFC wydaje się pasować do gorącego holcgazu, ale znów jest problem z popiołem - bez wystudzenia nie oczyści się go, a bez oczyszczenia zaszlakuje płyty i zniszczy ogniwo.

C.

Coondelboory
Doświadczony
Posty: 473
Rejestracja: 17 mar 2006, 20:16

Postautor: Coondelboory » 03 mar 2010, 20:27

W ogniwach paliwowych nie ma czegoś takiego jak komora spalania. Tam wogóle nie ma spalania w takiej postaci jaką znamy z codziennego obcowania z ogniem otwartym lub zamkniętym w kotłach czy cylindrach silników. W ogniwie (ze stałym elektrolitem, bo takie jest w zasięgu naszego zainteresowania) paliwo jest oddzielone od utleniacza przegrodą przepuszczalną dla jonów tlenu i z definicji musi mieć kontakt z płytą elekrolitu. Zatem wszystko co z paliwem wleciało do ogniwa również ma z nią kontakt, ergo może do niej się przyspawać, zatruć ją, zniszczyć elektrodę itd itp...

C.

Awatar użytkownika
Lis
Site Admin
Posty: 1758
Rejestracja: 24 gru 2003, 23:26
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Lis » 04 mar 2010, 11:51

Ciekawe co na ten "zgrzyt" powie Admin kol. Lis?
Ja się tylko pod tym mogę podpisać. Mam podobne obawy.
Interesują Cię alternatywne paliwa i odnawialne źródła energii? Na pewno zaciekawią Cię też przygotowania na trudne czasy (tzw. nowoczesny survival) :!:

Darek
Doświadczony
Posty: 557
Rejestracja: 27 lut 2006, 18:16
Lokalizacja: Mazury

Postautor: Darek » 04 mar 2010, 18:20

Wiem, w literaturze sf można wyizolować wodór z powietrza, w którym
(prawie) go nie ma ;) Ale bądźmy bliżej science niż fiction :)

Z odpowiedzi na mój post wynika, że nie zajrzałeś nawet na wikipedię z
hasłem SOFC. Ja nie twierdzę, że ogniw paliwowych nie ma albo że nie
działaja. Powiem więcej, mam w domu ogniwo polimerowe i na własne oczy
mogłem się przekonać, że jednak działa :D Ja jedynie chcę zwrócić uwagę na
oczyswisty fakt, że ogniwa paliwowe tez mają swoje ograniczenia. Pierwszym
jest sprawność reakcji która czasami może być dosyć niska (jak w przypadku
wodoru). Kolejnym jest temperatura pracy ogniwa. Nie trzeba żadnej wiedzy
chemicznej aby obliczyć o ile spadnie jego sprawność wraz ze wzrostem
temperatury. Od sprawności teoretycznej wystarczy odjąć ciepło spalin i ew.
ciepło uciekające z ogniwa i ogrzewające atmosferę. Jeżeli ogniwo korzysta
z tlenu zawartego w powietrzu to należałoby odjąć też ciepło uciekające z
tym powietrzem (akurat tu da się zastosować wydajną rekuperację). Na bazie
danych nt. temperatury pracy danego typu ogniwa, skuteczności izolacji
cieplnej i ciepła właściwego spalin można z bardzo dużym przybliżeniem
wyliczyć prawdziwą sprawność. Niestety, na tym świecie tak jest, że z
wiązań chemicznych nie da się wycisnąć więcej energii. Kolejny postęp to
chyba tylko E=mc2, ale ITER to chyba za 50 lat coś konkretnego wyprodukuje ;)
No i zawsze pozostaje problem paliwa do tych przydomowych elektrowni. Albo
gaz ziemny (zamiast drutów rury), albo ropa (import), pierwiastki
rozszczepialne (też import), jakieś marne te opcje na niezależność :D

ps. Z tego co wiem radio zanim zostało wynalezione miało całkiem solidne
podstawy teoretyczne dające pogląd o tym, jak ma działać i jakie ma
ograniczenia.

Darek
Doświadczony
Posty: 557
Rejestracja: 27 lut 2006, 18:16
Lokalizacja: Mazury

Postautor: Darek » 11 mar 2010, 19:17

Jeżeli w/g tych dostepnych w necie informacji energia z ogniwa
paliwowego
bierze się głównie z reakcji tlenu i azotu (+ ew. jeszcze
jakieś składniki powietrza) w oddzielnej komorze spoalania to... mamy
kolejny samochód na wodę :) A ta gadka o NASA i Marsie zapewne służy
podniesieniu wiarygodności. Nawiasem mówiąc domyśliłem się, skąd tekst o
natychmiastowym zamarznięciu chłodziewa. Zapewne oszuści od tych ogniw na
żywca przenieśli działanie elektrowni umieszczonej w kosmosie na warunki
ziemskie. Bo wyciek dowolnie gorącego chłodziwa w kosmos rzeczywiście
spowoduje jego natychmiastowe zamarznięcie ;) A co do istnienia ogniw SOFC,
to są one bardziej rozpowszechnione niż się powszechnie uważa. Sondy lambda
w samochodach to właśnie ogniwa ceramiczne. Podobno jak podgrzeje się je
gazową zapalniczką i później zgasi płomień zostawiając dopływ gazu, to taka
sonda dalej daje napięcie na zaciskach. Sorki, ale jeżeli postep ma polegać
na budowaniu kolejnych wersji perpeetum mobile pod płaszczykiem badań
naukowych, to ja chętnie wrócę do jaskini. Będę miał większe szanse na
przetrwanie :D


Wróć do „Stacjonarne małej mocy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron