DFX a sens mieszanek ON/OR ewentualnie ON/Posmażalniczy

Awatar użytkownika
Lis
Site Admin
Posty: 1758
Rejestracja: 24 gru 2003, 23:26
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Re: DFX a sens mieszanek ON/OR ewentualnie ON/Posmażalniczy

Postautor: Lis » 23 sty 2010, 13:59

3. Brak testów długodystansowych - przynajmniej na polskich forach
Trudno się dziwić, bo:
* mało kto chce się przyznawać do uporczywego naruszania prawa,
* mało kto chce przeznaczyć na testy nowy samochód i zajeździć silnik w całości na OR,
* a jeśli już, to w miarę sprawdzony sposób, np. z podgrzewaniem i startowaniem na oleju napędowym.
Interesują Cię alternatywne paliwa i odnawialne źródła energii? Na pewno zaciekawią Cię też przygotowania na trudne czasy (tzw. nowoczesny survival) :!:

stolec
Doświadczony
Posty: 546
Rejestracja: 02 maja 2008, 21:24
Lokalizacja: Rzeszów

Postautor: stolec » 23 sty 2010, 17:51

To może ja coś dorzucę. Przede wszystkim pomiar gęstości to nie problem. wystarczy labolatoryjny rozdzielacz i pomiar czasu spływania znanej objętosci próbki przez kranik, wystarczy ze 2-3 ciecze o znanej gęstosci można wyskalowac "aparature" i spokojnie dokonac pomiaru mieszanek ON z OR itp z dokładnością zupełnie wystarczajacą.


Co do rzepaku to eksploatowałem samochód na tym paliwie przez jakieś 3.5 roku przejechałem około 100-120tys km. Był to Ford Fiesta 1.6D wolnossący z pompą rozdzielaczową Bosch z 1990r. Instalacją był wymiennik ciepła z rurek miedzianych przed chłodnicą, oraz przewody zastąpione rurkami miedzianymi fi15 oraz odpowiedniej średnicy wężykami na zgięciach, standardowy filtr paliwa zastąpiłem siatkowym z jakiegoś agregatu o sporym przepływie.

Rzepakowy lałem bezpośrednio do baku, na badanie techniczne jeździłem z rzepakiem w baku, z rzepakiem w baku jeździłem wszędzie miałem kontrolę drogowe i nigdy się specjalnie nie kryłem co mam w baku, jedyny koleś którego to mierziło to węgierski celnik na ukraińsko-węgierskiej granicy w Csopie, zatykał nos i coś mamrotał pokazując na dowód osobisty i rurę wydechową ale dał sobie spokój.

Co do zapalanie na czystym rzepaku bez jakichkolwiek dodatków to do około 0C nie było z tym problemu choć rozpalonego auta nie można było gazować bo strasznie dymiło, jak kilka minutek pochodził na luzie było już ok. Na zimę trzeba było lać ON różnie, powiedzmy 50/50 dawało komfort przy typowych mrozach, benzynę też stosowałem ale mieszałem w beczce na oko aby konsystencja mi pasowała, w baku i tak jest trudno wymieszac OR z benzyną bo jest spora różnica gestości.

Piszę że 100-120 bo w zasadzie tą setke to przejechałem na czystym rzepaku z reguły był to Wyborny z "Biedronki" rzadziej "Karolina" z Reala kupowałem z regóły cała paletę i stała w garażu, pod koniec eksploatacji tego auta czyli przez ostatni rok i jakieś 20tys km lałem wszystko. Zużyty olej silnikowy, najlepszy był od znajomego z punktu serwisowego kosiarek, gorszy z samochodu, olej rozcieńczałem trochę benzyną, mieszałem z rzepakiem, także zużytym z wlasnej frytkownicy oraz z zlewkami z patelni, raz jak zabrakło mi paliwa wlałem 2 olejki do opalania i dojechałem do stacji, używałem też stabilizowanej ropy którą wydobywał mój znajomy.

Samochód w chwili zezłomowania nadal odpalał i na trasie palił około 5-ciu litrów, poszedł na złom z powodu żenującego stanu technicznego blacharki jak to określiła moja żona. Nie zależało mi na nim zbytnio, nie przeznaczyłem na jego zakup nawet miesiecznych dochodów, a mimo to przez ponad 3 lata jeździł praktycznie niezawodnie, szczerze mówiąc nie mogłem się nadziwić.

O rzepak pytałem się w Urzędzie Celnym, gadałem z Inspekcją transportu Drogowego i każdy gadał co innego, poza tym że patrzyli z politowaniem. Stanęło na tym że w celnym akcyzy raczej nie zapłacę, mieli z tym problem, bo nie prowadzę działalności, nie jestem rolnikiem za zakupiony OR jest już obciążony VATem, stanęło na tym że umyli ręcę, krokodylki powiedziały mi że nie są w stanie stwierdzic czy jadę na ON, rzepaku z biedronki, czy Bio zalanym np w Niemczech, oni sprawdzają tylko czy nie używam opałowego który jest znakowany. Opału akurat nie używałem nigdy.

stolec
Doświadczony
Posty: 546
Rejestracja: 02 maja 2008, 21:24
Lokalizacja: Rzeszów

Postautor: stolec » 23 sty 2010, 18:53

takie przeróbki jak u mnie to nie jest instalacja dwuzbiornikowa, koszt może 50zł, co do jazdy bez przerówbek to wydaje mi się że jak samochód ma grube przewody i podgrzewany filtr (wiele starszych modeli tak miało) to jest to co u mnie było, niestety u mnie przewody były cieńkie a filtr niepodgrzewany więc to trochę pozmieniałem.

Darek
Doświadczony
Posty: 557
Rejestracja: 27 lut 2006, 18:16
Lokalizacja: Mazury

Postautor: Darek » 26 sty 2010, 18:44

Może trochę zatrolluję i napiszę parę słów obok tematu ale sądzę, że to
może mieć znaczenie. Moim zdaniem jazda na rzepaku to typowo pionierskie
zajęcie. A wszelkie odkrycia wymagają poświęceń, nawet w postaci zatartego
silnika czy padniętej pompy. Każdy, kto decyduje się na ten krok powinien
mieć świadomość, że nawet jak ma olej za darmo, to w ogólnym rozrachunku
może stracić. Aby zminimalizować ryzyko osoby decydujące się na ten krok
powinny doskonale znać się na samochodach i "na słuch" ocenić czy wszystko
gra.

Na marginesie napiszę jeszcze swoją opinię o oleju. Często jest on
krytykowany, a głównym argumentem jest konieczność modyfikacji samochodu.
Ale łatwo wyobrazić sobie sytuację, gdzie silnik Diesla działa na paliwie
jakiego użył konstruktor, czyli oleju roslinnym. Przez dziesiątki lat jest
modyfikowany i udoskonalany i nagle ktoś odkrywa, że można tanio jeździć na
pewnej frakcji ropy. Ale zaczynają się schody, ta frakcja jest mniej lepka
i nie ma odpowiedniej gęstości. Aby jej uzyć należy ją ochłodzić, wymieszać
z margaryną czy zastosować podobne sztuczki. Idę o zakład, że w takim
"alternatywnym świecie" nasz olej napędowy byłby odsądzany od czci i wiary,
bo nie spełnia norm odpowiednich dla silników diesla ;)


Wróć do „Samochody na olej roślinny / biodiesel”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron