Amerykańskie miasteczko, które wytwarza 100% energii z OZE

Czytelnicy mojej strony na pewno kojarzą, że jestem umiarkowanym entuzjastą odnawialnych źródeł energii. Bardzo podoba mi się ich zastosowanie, ale nie za wszelką cenę. Nie popieram zwłaszcza ich używania tam, gdzie przeczy to rachunkowi energetycznemu. Bo dopłacanie do chęci bycia eko jestem w stanie zrozumieć.

Z radością przyjąłem więc informacje, na które trafiłem niedawno — że jedno z amerykańskich miasteczek (w którym mieszka ok. 42 000 osób) wytwarza rocznie tyle energii ze źródeł odnawialnych, ile zużywa.

Oczywiście nie oznacza to, że mamy tu do czynienia z miastem stuprocentowo niezależnym od energii z paliw kopalnych. Osiągnięcie takiego stanu jest niemal niewykonalne, bo skądś przecież trzeba brać energię, gdy nie wieje wiatr, nie ma słońca, a elektrownia wodna jest akurat w remoncie. Wtedy do gry wchodzą źródła szczytowe lub rezerwowe, a w USA bardzo popularne są w tym zastosowaniu elektrownie gazowe (z turbinami gazowymi).

Jeśli natomiast spojrzeć w roczny bilans energii, to okazuje się, że Burlington Electric (lokalny zakład energetyczny) wytwarza tyle energii z odnawialnych źródeł, ile zużywa to miasteczko. Oczywiście ta energia zużywana jest też w okolicznych miejscowościach, tak jak w Burlington zużywany jest prąd z paliw kopalnych.

burlington-energia-odnawialna

Turbiny wiatrowe w pobliżu Burlington. Źródło: pbs.org.

Burlington leży w stanie Vermont, ok. 70 km od granicy z Kanadą, na 44 stopniu szerokości geograficznej północnej (Warszawa — na 52 stopniu). Klimat tam panuje podobny, jak w Polsce (wg klasyfikacji klimatów Koppena — w obu miejscach jest klimat wilgotny kontynentalny). Lata są tam cieplejsze, niż w Polsce, zimy zimniejsze, a przez cały rok jest więcej opadów.

I to właśnie te opady są przyczyną uzyskania tej energetycznej prawie niezależności. Okazuje się, że umożliwiła to inwestycja w elektrownię wodną o mocy 7,2 MW, zainstalowaną na rzece Winooski.

Tymczasem pełny bilans energii z OZE wygląda tak:

  • ok. 35% pochodzi z parowej elektrowni na biomasę (czytaj: na drewno),
  • 20% pochodzi z elektrowni wiatrowych i fotowoltaicznych,
  • większość z pozostałych 45% to energia z elektrowni wodnych.

Elektrownie wodne to najlepsze odnawialne źródło energii z punktu widzenia efektywności korzystania z niego. Można ją w dowolnym momencie wyłączyć, włączyć, a także regulować jej moc. Tej możliwości nie mają ani wiatraki, ani elektrownie fotowoltaiczne .

Da się? Da się.

Warto? Sam nie wiem… Bo przecież wyrąb drewna w lesie też wymaga pewnego nakładu energii z paliw kopalnych, prawda?

Komentarzy do wpisu “Amerykańskie miasteczko, które wytwarza 100% energii z OZE”: 5.

  1. Myślałem, że niemożliwym jest wytworzenie tyle energii ile zużywa miasto przy użyciu tylko odnawialnych źródeł energii…

  2. julek says:

    jako biotechnolog też zdecydowanie jestem za wprowadzaniem takich rozwiązań w naszym świecie gdzie tylko może to rzeczywiście pomóc i jak widać pomaga 🙂 wszystko kwestia odpowiedniego planowania 🙂 także super i oby tak dalej, pozdrawiam 🙂

  3. Piotr B says:

    Idea oczywiście świetna, natomiast przeraża mnie wspomniane dopłacanie i totalnie nie przemyślane inwestycje w bycie eko, krótkowzroczne i bardzo często wynikające tylko z dopłat :/

  4. Kazimierz says:

    Mnie zastanawia dlaczego zarówno w Pana jak i innych artykułach na temat OZE są pomijane sprawy ekonomii ( pytanie retoryczne ) ?
    Czasem robi się coś bez względu na koszty np. Niemcy paliwo z węgla podczas wojny, ale tam koszty nie miały znaczenia ( robić i troche paliwa mieć lub nie mieć nic ), ale przy OZE takiej sytuacji niema .

  5. Kamil says:

    Zastanawiam się czy w Polsce, jakiekolwiek miasto mogło by upodobnić się do Burlington? Na pewno można by szukać na północy, woj. Zachodniopomorskie? Jestem ciekaw ile wyniosły by inwestycje, i ewentualnie po jakim czasie zwróciły by się?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *