2/3 energii elektrycznej z OZE w Polsce!

O ile się nie mylę, to w ubiegłą niedzielę pobiliśmy rekord podaży mocy ze źródeł odnawialnych w Polsce. Chwilowo, w najlepszym momencie, sięgnęła ona aż 67% całego krajowego zapotrzebowania na moc elektryczną! Choć pogoda był

Jak donosi portal wysokienapiecie.pl, w najlepszym momencie:

„szczytowa generacja paneli fotowoltaicznych wynosiła niemal 6,2 GW (na 10 GW mocy zainstalowanej), a farm wiatrowych 4,6 GW (na ponad 7 GW mocy zainstalowanej).”

Można sobie to w szczegółach (w rozbiciu godzinowym) podejrzeć na przykład w serwisie instrat.pl, z którego pochodzi wklejony nieco niżej wykres.

Taką informację w Polsce należy traktować jako ciekawostkę o bardzo interesującym charakterze. Interesującą, bo pokazującą, jak realnie może pracować polska fotowoltaika i turbiny wiatrowe. Że nie zawsze szczyt produkcji z fotowoltaiki przypada na dołek produkcji turbin wiatrowych (spotkałem się z takimi opiniami).

Z drugiej strony, bez gruntownej przebudowy polskiego systemu elektroenergetycznego, nie będziemy w stanie zrobić za wiele, by jeszcze lepiej ten potencjał móc wykorzystywać.

Jak widać, aktualnie te wzrosty zapotrzebowania były kompensowane przez spadki produkcji energii elektrycznej w elektrowniach węglowych, głównie tych na węgiel brunatny. To słuszny kierunek, bo przecież to tam właśnie energię elektryczną wytwarza się z największą emisyjnością dwutlenku węgla. Z drugiej strony, bloki energetyczne na to paliwo nie mają zbyt dobrej elastyczności, dużo lepiej pod tym kątem wypadają źródła gazowe — silniki i turbiny gazowe.

Jeśli wykorzystanie tych źródeł ma rosnąć, musimy mieć możliwość kompensowania chwilowych braków mocy za pomocą łatwo sterowalnych źródeł. Gaz z Rosji jest (i słusznie) na cenzurowanym, ale odpowiednia ilość biogazowni mogłaby w dużej części pomóc ten problem rozwiązać.

Elektrownie szczytowo-pompowe budować w Polsce jest trudno (bo nie bardzo jest gdzie), ale można myśleć o innych metodach akumulacji energii. W dużej skali mogą to być instalacje na sprężone powietrze. W małej, instalacje z akumulatorami, albo po prostu przesuwanie popytu, o czym pisałem latem ubiegłego roku. Przesuwanie popytu też jest metodą na to, by „zakumulować” pewną ilość energii pod postacią ciepła lub chłodu, po prostu wytwarzając ją odpowiednio wcześniej lub później.

Jest to ważne też z tej perspektywy, że fundamentem polskiego systemu elektroenergetycznego muszą się stać elektrownie jądrowe, które najlepiej jest, by pracowały non-stop, przez cały rok, z nominalną wydajnością.

Tak czy siak, trzymam kciuki za rozwój polskiej fotowoltaiki i energetyki wiatrowej i za inwestycje w polski system elektroenergetyczny, by był w stanie przyjąć jak najwięcej energii z tych źródeł!

Jeden komentarz do wpisu “2/3 energii elektrycznej z OZE w Polsce!

  1. Paweł says:

    Zgadza się podobnie myślę w temacie. Sam założyłem ostatnio tzn. przed zmianą przepisów fotowoltaikę i jestem bardzo zadowolony. Teraz popyt na solary znacząco się zmniejszył. Wiatraki przydomowe niedługo podbiją rynek bo szczególnie w polskich warunkach będą produkowały prąd dla gospodarstw domowych

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *